W latach 90-tych posłuchali młodzi ludzie rad i pouczeń ekspertów, iż należy się uczyć, by zapewnić sobie odpowiednie perspektywy kariery i awansu zawodowego. Młodzież postawiła na swe wykształcenie, które miało być gwarantem otrzymania pracy zapewniającej godziwe życie. Mamy dzisiaj około 2 mln studentów, co przesunęło nas pod względem ilościowym z końca tabeli europejskiej na jej szczyt.
Aktualnie jest w Polsce ponad 200 tys. bezrobotnych absolwentów szkół wyższych i ilość ta rośnie z każdym rokiem. Przyczyną ma być niedopasowanie szkolnictwa wyższego do potrzeb gospodarki. Jak mówią eksperci, w wielu zawodach brakuje pracowników, a zatrudnienia szukają rzesze specjalistów od marketingu i finansów, których rynek pracy nie jest w stanie wchłonąć.
Następną przyczyną tej rzeczywistości jest kryzys gospodarczy w Europie i w Polsce. Nie ma więc wyjazdów na Zachód w poszukiwaniu pracy, raczej wracali lub wracają stamtąd ci, którzy próbowali tam ułożyć sobie życie w okresie boomu gospodarczego.
Oczekiwania płacowe młodych magistrów i inżynierów nie są więc najwyższe. Portal rekrutacyjny pracuj.pl zbadał ankiety 58 tys. absolwentów szkół wyższych, szukających pracy za pomocą serwisu internetowego. Najwyższego wynagrodzenia od przyszłego pracodawcy oczekują studenci i absolwenci uczelni technicznych, średnio 2 343 zł brutto (czyli ok. 1700 zł netto). Kończący uniwersytety wymagają jeszcze niższej płacy na początku swej kariery zawodowej.
Aż 6% nowych magistrów podjęłoby swą pierwszą pracę za mniej niż 1000 zł. I to chyba przedstawia nam stan gospodarki polskiej, dalekiej od wyobrażeń o zielonej wyspie. Możemy się tylko pocieszać, iż z powodu nadchodzącego niżu demograficznego bezrobocie wśród młodych wykształconych ludzi nie będzie wzrastać, więc też ich przyszłe oczekiwane i realne płace mogą być wyższe.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)