I to osiem razy szybciej - tak twierdzi profesor Krzysztof Rybiński. To zaczęło się wraz z rządami premiera D. Tuska i trwa do dziś. Zadłużenie tylko sektora rządowego (bez długu samorządów) wynosiło na koniec pierwszego kwartału 69 mld euro, czyli mniej więcej 90 mld dolarów. Biorąc pod uwagę około dwukrotną różnicę w sile nabywczej waluty amerykańskiej dziś i przed trzydziestu laty możemy powiedzieć, że dług państwa jest dwukrotnie większy od długu gierkowskiego.
Biją na alarm polscy ekonomiści, wśród których najbardziej słyszalni są profesorowie: Krzysztof Rybiński, Leszek Balcerowicz, Zyta Gilowska oraz Andrzej Kaźmierczak. Rząd Tuska powinien rozpocząc reformy, by zapobiec ewentualnemu bankructwu według scenariusza gospodarczych tąpnięć w 1980 oraz 1989r. To mogłoby jednak kosztować głosy wyborców i przegraną Platformy w wyborach samorządowych w bieżącym i parlamentarnych w przyszłym roku.
Minister Jacek Rostowski dokonuje najrozmaitszych sztuczek księgowych, by ukryć przed komisją europejską oraz przed polskim społeczeństwem rzeczywisty stan finansów państwa. Liczy na przyspieszenie wzrostu gospodarczego w najbliższych latach. Tymczasem analitycy BNP Paribas przewidują tylko 2,7% wzrostu, a to jest stanowczo za mało, by utrzymać finanse w ryzach.
Zagraniczni inwestorzy mają już 124,6 mld zł w polskich papierach skarbowych. To prawie dwa razy więcej niż rok temu i jest to historyczny rekord. Obligacje nasze są wysoce rentowne dla inwestorów. Zapewniają im około 5% zysku rocznie. Pracujemy więc jako społeczeństwo w dużej mierze na ich dochody.
Brak reform ekonomicznych odczujemy na własnej skórze wcześniej czy później. A im później, tym bardziej boleśnie. Zabawę rządu w dalsze zadłużanie może być zawsze przerwane, gdy światowe instytucje finansowe uznają jakiś moment za dogodny do działania i powiedzą "sprawdzam".


Komentarze
Pokaż komentarze (15)