141 obserwujących
7245 notek
18804k odsłony
5714 odsłon

Kidawa-Błońska minimalnie przegrywa w sondażu z Andrzejem Dudą. Jest tylko jeden problem

IBSP: Minimalna różnica w II turze między Andrzejem Dudą a Małgorzatą Kidawą-Błońską. Fot. Flickr/Kancelaria Sejmu i PO.
IBSP: Minimalna różnica w II turze między Andrzejem Dudą a Małgorzatą Kidawą-Błońską. Fot. Flickr/Kancelaria Sejmu i PO.
Wykop Skomentuj205

Według Instytutu Badań Spraw Publicznych obecny prezydent wygrałby w II turze z Małgorzatą Kidawą-Błońską zaledwie o włos, podczas gdy inne sondaże wskazują na większą różnicę. IBSP prognozowało jednak zwycięstwo KO w wyborach do europarlamentu, a jej szefem jest konsultant polityczny, który pracował dla polityków PO. 

W najnowszym badaniu Andrzej Duda uzyskał w I turze 43,73 proc. poparcia. Małgorzata Kidawa-Błońska ma największe szanse na wygraną spośród kandydatów opozycji. Chciałoby na nią zagłosować 26,61 proc. respondentów. Szymon Hołownia mógłby liczyć na 9,56 proc. głosów, natomiast lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz 7,77 proc. Na Roberta Biedronia zamierza głosować 7,26 proc. badanych. 

Zaskakujący sondaż IBSP 

W drugiej turze różnica między poparciem dla najważniejszych kandydatów jest minimalna. Według IBSP, wygrałby ją obecnie Andrzej Duda z przewagą... 0,17 proc. nad Małgorzatą Kidawą-Błońską! W dogrywce na prezydenta zdeklarowało chęć głosowania 46,65 proc. pytanych, a na kandydatkę Koalicji Obywatelskiej - 46,48 proc. O tym, kto zwycięży w wyborach prezydenckich, zdecydowałyby głosy niezdecydowanych wyborców. Wliczając je, IBSP oszacowało, że Andrzej Duda osiągnąłby wynik 50,09 proc., a jego konkurentka - 49,91 proc. Badanie instytutu natychmiast powielili politycy Koalicji Obywatelskiej z przesłaniem do wyborców, że jeszcze nie wszystko stracone. 

Instytut Badań Spraw Publicznych ma jednak potężne problemy z wiarygodnością. Przypominamy, że przed wyborami do europarlamentu w maju 2019 roku, pracownia prognozowała... pewne zwycięstwo Koalicji Europejskiej. W jednym sondażu z 14-16 maja KE uzyskała poparcie na poziomie 43,6 proc., natomiast PiS - 32,9 proc., a w badaniu preferencji z 22-23 maja KE mogła liczyć na 42,5 proc., tymczasem PiS - 36,3 proc. Oficjalne wyniki ogłoszone przez PKW były zupełnie inne: PiS otrzymało 45,38 proc. głosów, Koalicja Europejska - 38,47 proc.

Kontakty Pawłowskiego z politykami PO

Łukasz Pawłowski - szef IBSP - tłumaczył w mediach, że zawiódł "sposób interpretowania chęci udziału w głosowaniu” i dlatego pomiary nie pokrywały się z rzeczywistością. Pawłowski to jednak również były działacz PO, a także prezes firmy Pawłowski Consulting, która współpracowała z politykami tej partii, udzielając doradztwa. Klientem szefa instytutu był np. prezydent Rzeszowa, Tadeusz Ferenc. Marka Pawłowski Consulting dbała też o jakość stron internetowych działaczy PO i Nowoczesnej. Do siedziby Instytutu Badań Spraw Publicznych przychodzili ważni politycy Platformy Obywatelskiej, czym Pawłowski chwalił się w mediach społecznościowych. 


O tym, że Pawłowski pracował w wyborach samorządowych na jak najlepszy wynik Ferenca dziennikarze dowiedzieli się z prowokacji - podszyli się pod potencjalnego klienta, dla którego firma doradcza miałaby przeprowadzić kampanię.

- Łukasz Pawłowski pracował dla sztabu Jarosława Ferenca. Potwierdził to w trakcie prowokacji dziennikarskiej, potwierdzają nasi informatorzy. Najpierw zaprzeczał, że pracował, potem zmienił wersję i twierdzi, że „uczestniczył w kampanii jako amator”. Nie wiemy, w jaki sposób został opłacony ani kto to zrobił - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej" z maja 2018 roku. Według dziennikarzy, współpraca mogła łamać kodeks wyborczy. 

- Artykuł 132, par. 5 kodeksu wyborczego zakazuje komitetom wyborczym przyjmowania wartości niepieniężnych, z wyjątkiem nieodpłatnego rozpowszechniania plakatów i ulotek wyborczych przez osoby fizyczne. Co ważne, wartością niepienieżną jest także udzielenie prowadzącym kampanię nieodpłatnie usług hotelowych, żywieniowych, transportowych, kurierskich, doradczych czy medialnych.

Art. 135 par. 1 mówi, że komitety wyborcze mogą wydatkować na agitację wyborczą wyłącznie kwoty ograniczone limitami ustalonymi w przepisach szczególnych kodeksu. Za załamanie tych zakazów i „przyjmowania korzyści majątkowej o charakterze niepieniężnym”, zgodnie z artykułem 507 Kodeksu wyborczego grozi grzywna w wysokości od 1000 do 100.000 zł - informował "DGP". 

GW

Wykop Skomentuj205
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka