149 obserwujących
7795 notek
20522k odsłony
4402 odsłony

Epidemia koronawirusa w Szpitalu Bródnowskim w Warszawie. Kilkadziesiąt osób zakażonych

Wejście na SOR do Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego, fot. brodnowski.pl
Wejście na SOR do Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego, fot. brodnowski.pl
Wykop Skomentuj161

Kilkadziesiąt osób w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie zainfekowanych COVID-19. Na 15 oddziałów trzy są zainfekowane. Od 16 marca obiekt przyjmuje pacjentów tylko w ramach ostrego dyżuru.

Jak poinformował rzecznik prasowy Szpitala Bródnowskiego i dyrektor Śródmiejskiego Centrum Klinicznego na warszawskim Bródnie Piotr Gołaszewski, od 20 marca COVID-19 potwierdzono łącznie u 43 pacjentów, z czego z gastrologii - 23, z oddziału wewnętrznego - 16, z kardiologii - 4. Ponadto zakażonych jest również kilkudziesięciu członków personelu medycznego. Jak powiedział Gołaszewski, jest ich 29. To nie wszystkie wyniki testów, które sukcesywnie spływają do placówki. Siedmiu pacjentów zakażonych koronawirusem czeka na transport do jednostki zakaźnej.

Według danych TVN24 łącznie w szpitalu zakażonych jest 79 osób. Rzecznik Prasowy Wojewody Mazowieckiego, Ewa Filipowicz, przyznała, że nie zna aktualnego stanu zainfekowanych, a oficjalne informacje, ile dokładnie osób w Szpitalu Bródnowskim jest zakażonych, pozna w środę.

W rozmowie z reporterem programu "Koronawirus Raport" anonimowa pracownica szpitala opowiedziała, w jaki sposób doszło do rozprzestrzenienia się wirusa w placówce. - Problem się zaczął około 20 marca na gastrologii, gdzie lekarz miał koronawirusa - potwierdzone. Dziewczyny z gastrologii poszły na kwarantannę. Pacjenci zostali, więc ściągali z oddziałów na dyżury, np. w ciągu dnia z chirurgii, na noc z ortopedii, z laryngologii, z okulistyki. Po czym, po trzech dniach okazało się, że kolejnych trzech pacjentów ma pozytywny wynik. Więc nic z tego dalej nie robili - powiedziała. - Po czym każda z dziewczyn wracała po jednym dyżurze na swój oddział - dodała. Czyli na oddział "zamknięty" ściągany był personel z innych oddziałów, na które potem wracał, mając kontakt z potencjalnie zakażonymi.

- Postępujemy wobec procedur, które są nam przesłane przez inspekcje sanitarną (...) problem tylko jest taki, że niejednokrotnie taki lekarz, czy pielęgniarka, czy ktokolwiek z personelu medycznego, może bezobjawowo funkcjonować przez wiele dni, siedem, pięć dni w szpitalu i być rzeczywiście takim ogniskiem zagrożenia - tłumaczył na antenie TVN24 dyrektor ds. medycznych Szpitala Bródnowskiego, dr Paweł Skowronek.

- Później efektem tego, gdzie my zbieramy kontakty bliskie, jest oczywiście lista wszystkich pacjentów i całego personelu, która jest uzależniona i od emocji (...) i niejednokrotnie nie daje stuprocentowej pewności wykluczenia wszystkich dodatkowych kontaktów - dodał.

Pytany, jak to się stało, że wirus się rozniósł w Szpitalu Bródnowskim, powiedział, że zgodnie z procedurami został od razu zamknięty oddział, na którym pracował lekarz, u którego wykryto wirusa. Jak tłumaczył, w chwili, gdy personel medyczny zostali poddany kwarantannie, "musieliśmy właściwie w trybie półgodzinnym zorganizować opiekę nad 50 pacjentami, którzy byli na oddziale gastrologii". - W związku z tym, z powodu braku jakiegokolwiek personelu innego, musieliśmy przesunąć personel z innego oddziału - wskazał.

Szpital Bródnowski ma ok. 800 pracowników, z czego prawie 300 jest obecnie na zwolnieniach bądź nie pracuje z innych powodów. - Nie rozkłada to sytuacji kadrowej, ale zbliżamy się do granicy naszych możliwości - przyznał Gołaszewski.

Jak powiedział Gołaszewski, władze placówki podjęły regularne badania, które objęły cały szpital. Od 16 marca obiekt przyjmuje pacjentów tylko w ramach ostrego dyżuru. - Myślę, że to, co ratuje możliwości kadrowe szpitala to to, że wypisujemy na bieżąco ludzi z poszczególnych oddziałów. I tak jest ciężko, zawiesiliśmy odwiedziny, pracę poradni i zabiegi planowe, co dramatycznie przesunie kolejki pacjentów. Sytuacja w placówce pokazuje jakie wyzwanie stoi przed szpitalami. Izolacja społeczna działa w miarę skutecznie, jednak szpitale są narażone na rozprzestrzenianie się wirusa, dlatego apelujemy o pozostawanie w domach - podkreślił dyrektor.

W tej chwili prowadzone są testy przesiewowe wśród wszystkich pacjentów, personelu medycznego i nowo pojawiających się osób. Pomieszczenia szpitala są regularnie dezynfekowane.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w środę rano o 36 nowych, potwierdzonych przypadkach zakażenia koronawirusem. Łączny bilans wzrósł do 2347. Zmarły dwie kolejne osoby: 83-letni i 68-letni mężczyźni. W sumie odnotowano dotąd 35 zgonów.

ja

Wykop Skomentuj161
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości