Policja reaguje w przypadkach niedostosowania się do przepisów. Fot. Flickr/włodi
Policja reaguje w przypadkach niedostosowania się do przepisów. Fot. Flickr/włodi

Policja ma wystawiać mniej mandatów. Zapłacimy tylko za rażące naruszanie zasad

Redakcja Redakcja Koronawirus Obserwuj temat Obserwuj notkę 166

Polska policja ma zmienić taktykę i karać mandatami tylko w rażących przypadkach łamania zasad społecznej izolacji. Ostatniej doby funkcjonariusze interweniowali przy naruszaniu zakazu gromadzenia się 1300 razy. 

W kwietniu policjanci niemal codziennie karali ok. 2 tysiące osób za niedostosowanie się do obostrzeń, które mają uchronić Polskę przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Komenda Główna Policji wydała jednak polecenie, by mandaty nakładać tylko w ostateczności. I tak 11 kwietnia funkcjonariusze wypisali 1200 mandatów, ale pouczyli w 1300 przypadkach. Na 129 tys. skontrolowanych w kwarantannie, 300 osób nie przestrzegało ścisłej izolacji i opuszczało miejsce odosobnienia. 

- Nie chcemy mieć powodów do karania, dlatego w pierwszej kolejności apelujemy o stosowanie się do obowiązujących ograniczeń. Wiele razy Polacy udowadniali, że potrafią być solidarni i odpowiedzialni. Teraz ta wzajemna dyscyplina i odpowiedzialność jest tym ważniejsza, że nikt z nas nie wie, czy jest nosicielem, a co za tym idzie, czy może zarażać inne osoby - powiedział rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Ciarka. 

Na Twitterze Ciarka zamieścił filmik z Hiszpanii, na którym uwieczniono interwencję tamtejszych funkcjonariuszy wobec motocyklisty. Został on zrzucony z pojazdu i natychmiast obezwładniony przez grupę stróżów prawa. - Ten mężczyzna w jednym z krajów nie stosował się do obowiązków kwarantanny i izolacji... Zostawiam tylko do obejrzenia - napisał Ciarka. Wpis wywołał tak ogromne kontrowersje, że został usunięty przez autora. Policjanci od kilku dni są krytykowani za zbyt rygorystyczne podejście do obostrzeń, wprowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia. 

Oprócz mandatów za gromadzenie się w miejscach publicznych, kilkuosobowe imprezy czy wychodzenie z domu w grupach bez wyraźnej potrzeby, niektórzy funkcjonariusze karali za umycie samochodu na myjni, udanie się do zakładu wulkanizacyjnego w celu wymiany opon czy bieganie po zamkniętych parkach. Opinia publiczna usłyszała o relacji oburzonej osoby, wedle której funkcjonariusze wystawili mandat za tankowanie samochodu, podczas gdy w baku posiadał 3/4 potrzebnego paliwa. 

W Internecie powstaje mnóstwo memów, które wyśmiewają rygorystyczne podejście policji w dobie pandemii. Niektórzy nagrywają policjantów w czasie podejmowanych interwencji. 


- Nie ma mandatów za bieganie, za mycie auta, za wymianę opon. Mandaty są za przebywanie w miejscach wyłączonych z użytku publicznego jak np. parki, za grupowanie się, za niestosowanie się do przepisów ograniczających izolację itp. Akurat czynności zawodowe są wyłączone z obostrzeń - odpowiedzieli funkcjonariusze na pytania jednego z internautów. 

- "Za mycie, za jazdę na rowerze i bieganie po ulicach i chodnikach", jak to określają media, będą mandaty, jeśli nie jest to zaspokajanie bieżących potrzeb życiowych a na chwilę obecną tylko rekreacja, z którą można poczekać - dodali. 

W zabezpieczenie polskich ulic przed zgromadzeniami zaangażowanych jest 25 tys. policjantów. Spośród funkcjonariuszy 80 jest zakażonych koronawirusem, a ponad 1700 przebywa na obowiązkowej kwarantannie. Przypominamy, że maksymalna kara za łamanie przepisów społecznej izolacji wynosi 30 tys. złotych. 

GW

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj166 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (166)

Inne tematy w dziale Rozmaitości