158 obserwujących
8352 notki
21978k odsłon
1604 odsłony

Ambasador Kumoch o polskiej pomocy Żydom w czasie Holokaustu: Ładosiów było więcej

Aleksander Ładoś był dyplomatą i jednym z członków "grupy berneńskiej", podrabiającej na masową skalę paszporty krajów Ameryki Łacińskiej, które pomogły ocalić polskich Żydów od Holokaustu. Fot. PAP/Jakub Kamiński
Aleksander Ładoś był dyplomatą i jednym z członków "grupy berneńskiej", podrabiającej na masową skalę paszporty krajów Ameryki Łacińskiej, które pomogły ocalić polskich Żydów od Holokaustu. Fot. PAP/Jakub Kamiński
Wykop Skomentuj29

Pomoc Żydom podczas Holokaustu była wpisana w działania całej polskiej dyplomacji, nie tylko Grupy Berneńskiej - podkreślono w piątek w Warszawie na promocji publikacji „Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia” Danuty Drywy. 

Okazją do spotkania z ambasadorem Kumochem, a także z wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Magdaleną Gawin, była promocja publikacji dr Danuty Drywy „Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia”. To pierwsza, licząca prawie 300 stron wraz z dokumentami, monografia o grupie Aleksandra Ładosia, którą wydało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w koedycji z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. 

Ładosiów było więcej - ocenił ambasador RP w Turcji Jakub Kumoch. 

– Praktycznie nie było (polskiej) placówki, która w okresie drugiej wojny światowej byłaby obojętna na los Żydów – podkreślił na spotkaniu Kumoch, który w latach 2016-2020 był ambasadorem RP w Szwajcarii i przyczynił się do upowszechnienia wiedzy o roli Grupy Berneńskiej w ratowaniu Żydów (określanej także jako Grupa Ładosia od nazwiska Aleksandra Ładosia - polskiego dyplomaty działającego wraz ze współpracownikami w neutralnej Szwajcarii). 

– Ładoś nie był wyjątkowy. To po prostu była postawa polskiej dyplomacji w tamtych czasach, postawa, którą wielu próbuje przemilczeć – zaznaczył. 

Dyplomata zapowiedział też kolejne odkrycia dotyczące polskiej pomocy Żydom, tym razem w Turcji, gdzie jest ambasadorem. – Każdy ambasador, który wyjeżdża do kraju, w którym była placówka polska w czasie Zagłady powinien zacząć od tego, że idzie do Archiwum Akt Nowych i wyciągnie tam po kilkaset dokumentów. Bardzo podobną historię obecnie śledzimy w Turcji – mówił Kumoch. 

– Będzie o tym też głośno, bo jesteśmy wspólnie z dziennikarzami na tropie bardzo poważnego i podobnego działania do działań Ładosia – dodał. 

Dopytywany o tę sprawę nie chciał jednak zdradzić szczegółów, tłumacząc, że jest na to za wcześnie. Odpowiedział jednak, że według niego niesienie pomocy Żydom przez polskich dyplomatów było systemowe. Każda polska placówka dyplomatyczna, która w latach drugiej wojny światowej działała zwłaszcza w neutralnym kraju - jak zwrócił uwagę - będzie miała dokumenty potwierdzające niesienie pomocy Żydom, zagrożonym niemiecką eksterminacją. 

– Będzie miała mnóstwo dokumentów i będzie miała swojego Ładosia. Tych Ładosiów jest więcej, znacznie więcej niż sam Aleksander Ładoś – mówił Kumoch. 

W swojej publikacji obecna na spotkaniu w Warszawie dr Danuta Drywa opisała Grupę Berneńską jako świadomie wybrane przez polski rząd na uchodźstwie narzędzie w działaniach ratunkowych oraz informacyjnych. Była to nielegalna polsko-żydowska struktura, która w latach II wojny światowej zajmowała się masowym fałszowaniem paszportów państw Ameryki Południowej. Dokumenty te trafiały do Żydów, którzy dzięki nim unikali wywózek do niemieckich obozów zagłady i trafiali do obozów dla internowanych w Niemczech oraz do okupowanej Francji, dzięki czemu część z nich doczekała końca wojny. 

Bohaterską grupę tworzyli dyplomaci żydowskiego i polskiego pochodzenia: ambasador Aleksander Ładoś, jego zastępca Stefan Ryniewicz, konsul Konstanty Rokicki i dyplomata Juliusz Kuehl. Należeli do niej także poseł na Sejm II RP Abraham Silberschein oraz przedstawiciel organizacji żydowskich Chaim Eiss. Do początku 2020 r. udało się ustalić imienny spis ponad 3,2 tysięcy Żydów, których dyplomaci próbowali ratować; z tej grupy ocalono co najmniej blisko tysiąc osób. 

– Książka pani dr Drywy jest potwierdzeniem mojej opinii, że na temat drugiej wojny światowej naprawdę jeszcze bardzo wiele rzeczy nie wiemy – powiedziała wiceszefowa MKiDN Magdalena Gawin. Podkreśliła przy tym, że badacze wciąż nie mają pełnego dostępu do wszystkich archiwów w Europie zachodniej. 

– Polska odtajniła swoje wszystkie archiwa, to znaczy nie mamy archiwów historycznych, które mają charakter tajny. We wszystkich państwach Europy Zachodniej, mówię tutaj o Anglii, o Francji, o Niemczech i o innych państwach, materiały z lat wojny w dalszym ciągu nie są - jak to się mówi ładnie - deklasyfikowane. Dotyczy to także archiwum naszego wywiadu, to jest w dalszym ciągu utajnione przez archiwa angielskie – mówiła wiceminister, wskazując przy tym, że władze Polski w czasie II wojny światowej alarmowały aliantów w sprawie sytuacji ludności cywilnej w Polsce i informowały o dokonującej się Zagładzie Żydów. 

– Utajnienie tych archiwów po prostu pomogło zachować dobrą twarz naszym zachodnim partnerom, którzy przez bardzo długi czas nie zabierali głosu, ale również unikali odpowiedzi na pytania, dlaczego nikt nie pomógł Polsce i polskim obywatelom – stwierdziła Gawin. 

Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka