163 obserwujących
8726 notek
23046k odsłon
7921 odsłon

Lekarz opowiedział o pracy na Narodowym. Dyrektor szpitala odpiera zarzuty

Szpital na Stadionie Narodowym. fot. premier.gov.pl
Szpital na Stadionie Narodowym. fot. premier.gov.pl
Wykop Skomentuj212

Paweł Reszka, dziennikarz tygodnika "Polityka" opublikował wywiad z lekarzem pracującym w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym. Opozycja żąda zwołania komisji zdrowia, a dyrektor szpitala odpiera zarzuty.

Paweł Reszka opublikował na Facebooku wywiad z lekarzem pracującym w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym.


Doktor M. leczy na Narodowym. Zaprosił mnie do pięciogwiazdkowego Regent Warsaw Hotel (dawniej Hyatt Warszawa) – jednego z droższych w Warszawie. Tam właśnie zakwaterowano personel szpitala tymczasowego - pisze Reszka.

Jak opisuje, na Narodowym – są nowoczesne respiratory, najdroższy sprzęt medyczny, ale prawie nie ma pacjentów. Niektórzy lekarze dyżurują w pustych sektorach. Zarobki personelu są wysokie, koszty funkcjonowania ogromne. - Chciałem panu o tym opowiedzieć, bo mi wstyd, że w tym uczestniczę - mówi dziennikarzowi lekarz w wywiadzie.


Oto zapis rozmowy:

- Ładny apartamencik.

- Tak, większy niż mieszkanie, które wynajmujemy z żoną.

- Hotel też niczego sobie.

- Warszawa, 5 gwiazdek. Salon, sypialnia, wielka łazienka. Nie spodziewałem się tego. Myślałem, że będę mieszkał w kilkuosobowym pokoju. W jakimś akademiku. Albo w niższym standardzie.

- Rozumiem, że by to panu nie przeszkadzało.

- Zapisywałem się do pracy w szpitalu tymczasowym. W czasie szalejącej pandemii. Szczególnie nie myślałem o wygodach. Swoją drogą po drugiej stronie ulicy jest hotel Belweder, gdzie mieści się izolatorium covidowe. Przyzwoity, trzy gwiazdki. Moglibyśmy tam mieszkać. Myślę, że nikomu by to nie przeszkadzało.

- Czyli mieszka was tu więcej?

- Dwa piętra są wydzielone dla personelu Szpitala Narodowego. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy, strażacy. Wszyscy pojedynczo. W podobnych warunkach.

- Po co pan się zapisał do pracy?

- Jestem lekarzem, rezydentem. Pracuję w szpitalu wojewódzkim na SORze. Akurat z województwem, z którego przyjechałem wirus obszedł się stosunkowo łagodnie. Pomyślałem, że zapiszę się na Narodowy i pomogę. Kiedy karetki stoją w kolejkach na podjazdach, szpitale pękają w szwach przyda się ktoś kto potrafi zaintubować, kto miał do czynienia z respiratorem i ma doświadczenie z pacjentami covid plus.

- Jak pan sobie wyobrażał to wszystko?

- Jak człowiek słyszy zbitkę „pandemia” i „szpital tymczasowy” to wyobraża sobie rzędy łóżek polowych zajętych przez pacjentów w ciężkim stanie. Pracę 24 godziny na dobę. Podejmowanie trudnych decyzji. Ratowanie życia w ekstremalnych warunkach. Jestem młodym lekarzem, chciałem w tym uczestniczyć, przeżyć to.

- I się pan zgłosił

- Na tydzień, bo akurat na tyle mogłem „wypaść” z grafiku w swoim szpitalu. Chciałem zobaczyć jak będzie.

- I chciał pan zarobić, prawda? ,

- I chciałem zarobić. Oszczędzamy z żoną na mieszkanie. Zapisałem się na 84 godziny, za godzinę lekarzowi płacą 200 pln, lekarzowi w trakcie specjalizacji (czyli mnie) 150 pln.

- Wychodzi ponad 12 tysięcy za 84 godziny.

- Zgadza się. W papierach było napisane, że stawka godzinowa jest „do negocjacji”. Nie negocjowałem.

- 84 godziny w tydzień…

- To sporo, ale to zrobienia. W końcu mamy pandemię. Lekarze w Polsce pracują dużo, zdarzało mi się wyrabiać więcej godzin.

- Jak wyglądała rekrutacja?

- Kilka ankiet do wypełnienia, papierów do przesłania, szkolenie online. W skrócie to tyle. Wsiadłem w samochód i przyjechałem przed stadion…

- … żeby rzucić się do walki z pandemią…

- Tak, ale posłano mnie do hotelu, żebym się zakwaterował.

- I?

- No trochę się zdziwiłem przepychem. Pierwszy zgrzyt.

- Ale nie ostatni?

- Zdecydowanie. Wróciłem na stadion. Przepustki, żołnierze WOT, ochroniarze. Zostawiłem samochód na parkingu podziemnym i poszedłem do roboty.

- Jak wygląda praca?

- Szpital jest na poziomie minus jeden. Mówiąc inaczej - łóżka stoją w pomieszczeniach znajdujących się na wysokości murawy. Na poziomie zero jest pokój lekarski. Na poziomie plus jeden są loże, w których zrobiono miejsca do wypoczynku. Nic specjalnego – łóżka polowe, da radę się przespać.

- Mam wrażenie, że o spaniu jeszcze porozmawiamy. Teraz o pracy.

- Opowiem na przykładzie dyżuru 12 godzinnego. Zespół podzielony jest na dwie grupy. Pierwsze pracuje przez trzy godziny, druga odpoczywa. Potem zmiana. Dzień zaczyna się o 6.30 odprawą. Potem przebieramy się w ubrania ochronne i idziemy na stronę brudną.

- Czyli 12 godzinny dyżur oznacz 6 godzin pracy na brudnej stronie.

- Tak.

- Ubrań starcza?

- Z tym nie ma najmniejszego problemu. Maski FFP3, najlepsze. Kombinezony, przyłbice, gogle. Niczego nie brakuje.

- Jak jest na stronie brudnej?

- Szpital „zaczyna się” od punktu przyjęć. Tu podjeżdżają karetki. Tu kwalifikuje się pacjentów do przyjęcia albo nie. Dalej OIOM na 8 – 10 łóżek i zaraz za nim kolejny OIOM na 16. Pompy, respiratory, monitory. Wszystko jak należy. Potem normalne, nieoiomowe łóżka.

Wykop Skomentuj212
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo