164 obserwujących
9186 notek
24211k odsłon
  1631   0

Dyplomatyczna wojna z Rosją. Polska, Niemcy i Szwecja wydalają pracowników ambasad

Ambasada rosyjska w Berlinie, fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
Ambasada rosyjska w Berlinie, fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN

MSZ podjęło decyzję o uznaniu za persona non grata pracownika Konsulatu Generalnego Rosji w Poznaniu. Następnie Niemcy uznały dyplomatę z Ambasady Rosji za osobę niepożądaną i poprosiły, by opuścił kraj. Również Szwecja poinformowała o wydaleniu rosyjskiego dyplomaty. To odwet za działania Rosji.

Pracownicy placówek dyplomatycznych Szwecji, Polski i Niemiec zostali uznani w piątek za osoby niepożądane na terytorium Rosji. MSZ Rosji zarzuciło im, że "uczestniczyli w akcjach sprzecznych z prawem" 23 stycznia. Chodzi o demonstracje w obronie uwięzionego rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

Decyzję tę MSZ Rosji ogłosiło podczas wizyty szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella w Moskwie. W efekcie wizyta ta została uznana przez wielu komentatorów za porażkę przedstawiciela UE.

Szef dyplomacji UE Josep Borrell potępił decyzję władz Rosji i odrzucił zarzuty, że dyplomaci państw UE prowadzili działalność niezgodną ze statusem zagranicznych dyplomatów.

Polski resort dyplomacji oświadczył w piątek, że oczekuje, iż władze rosyjskie cofną błędną decyzję; MSZ zastrzegło, że w przeciwnym wypadku Polska podejmie "adekwatne kroki".

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow bronił w poniedziałek wydalenia dyplomatów z Niemiec, Polski i Szwecji. Jest to "konsekwencja działań niektórych misji zagranicznych w Moskwie na tle nielegalnych zgromadzeń. Strona rosyjska pokazała, że nie zamierza tego tolerować". - Będziemy działać bardzo zdecydowanie w tej dziedzinie - podkreślił Pieskow.

Pieskow zapewnił, że Rosja "jest nadal zainteresowana odbudowaniem relacji" z Unią Europejską. Według strony rosyjskiej warunkiem jest jednak - jak powiedział rzecznik - "konieczność uwzględniania wzajemnych interesów". Moskwa jest przeciwka "ingerowaniu we wzajemne interesy i stosowaniu podwójnych standardów" - oznajmił przedstawiciel Kremla.

Ostatecznie w poniedziałek polski MSZ poinformował o uznaniu za persona non grata pracownika Konsulatu Generalnego Rosji w Poznaniu.

"W odpowiedzi na nieusprawiedliwione wydalenie przez Rosję polskiej dyplomatki MSZ podjęło dzisiaj zgodnie z zasadą wzajemności i w koordynacji z Niemcami i Szwecją decyzję o uznaniu za persona non grata pracownika Konsulatu Generalnego Rosji w Poznaniu" - poinformował MSZ na Twitterze.

Podobnie postąpiły Niemcy i Szwecja. Niemcy uznały dyplomatę z Ambasady Rosji za osobę niepożądaną i poprosiły, by opuścił kraj.

Decyzja Rosji "w żaden sposób nie była uzasadniona" - oświadczył rzecznik niemieckiego MSZ. Pracownik ambasady Niemiec w Moskwie wykonywał swoją pracę, "aby dowiedzieć się o rozwoju sytuacji na miejscu w sposób zgodny z prawem". Ministerstwo Spraw Zagranicznych RFN podkreśliło, że wydalenie dyplomaty jest "ściśle skoordynowane z Polską, Szwecją i Europejską Służbą Działań Zewnętrznych".

"Polska i Szwecja także wydaliły w poniedziałek rosyjskich dyplomatów z kraju. Nasila się zatem konflikt między Kremlem a Unią Europejską" - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

"Decyzja Rosji o wydaleniu dyplomatów z Niemiec, Szwecji i Polski nie jest w żaden sposób uzasadniona i dodatkowo szkodzi stosunkom z Europą" - oświadczył w miniony piątek niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas. Zapowiadał też: "Jeśli Federacja Rosyjska nie rozważy ponownie tego kroku, nie pozostawimy tego bez odpowiedzi". Również Angela Merkel nazwała w piątek posunięcie Kremla "nieuzasadnionym". Według niej to "kolejne oblicze" tego, "co można zaobserwować w Rosji (jako) dość dalekie od praworządności".

Również szefowa szwedzkiego MSZ Ann Linde poinformowała o wydaleniu rosyjskiego dyplomaty.

"Poinformowaliśmy ambasadora Rosji, że osoba w ambasadzie Rosji ma opuścić Szwecję. To zdecydowana odpowiedź na niedopuszczalną decyzję o wydaleniu szwedzkiego dyplomaty, który jedynie wykonywał swoje obowiązki" - napisała Linde na Twitterze.

Do MSZ Szwecji wezwany został ambasador Federacji Rosyjskiej w Sztokholmie Wiktor Tatarincew.

Szwedzki dyplomata został wydalony z Rosji w związku z demonstracjami w obronie opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Według strony rosyjskiej przedstawiciel ambasady Szwecji brał udział w proteście 23 stycznia w Petersburgu. Natomiast szwedzkie MSZ uważa, że dyplomata tylko obserwował manifestację.

O wydalenie w ramach odwetu rosyjskiego dyplomaty ze Szwecji nawoływał wcześniej szef opozycyjnej liberalno-prawicowej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej Ulf Kirstersson. Szwedzkie MSZ odpowiedziało, że "odpowiednie kroki" zostaną poczynione w uzgodnieniu z Polską oraz Niemcami, krajami których dyplomatów również wydaliły władze Rosji.

Stałe Przedstawicielstwo RP przy Unii Europejskiej zorganizowało wideokonferencję z zespołem uwięzionego antykremlowskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

Udział w spotkaniu online wzięli ambasadorowie i zastępcy ambasadorów 27 krajów członkowskich, przedstawiciele Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, Komisji Europejskiej, gabinetu szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela, a także ambasadorowie Ukrainy, Kanady, Wielkiej Brytanii i USA.

Nawalnego reprezentowali bliscy współpracownicy: kierujący siecią jego regionalnych sztabów Leonid Wołkow i prezes Fundacji Walki z Korupcją Władimir Aszurkow.

Dyplomaci państw UE ocenili, że w sprawie aresztowania opozycjonisty Zachód musi mówić wspólnym głosem. Rzeczniczka MSZ w Moskwie Maria Zacharowa określiła konferencję jako "kontynuację agresywnego natarcia na Rosję".

ja

Lubię to! Skomentuj69 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka