Prof. Szwagrzyk przerywa milczenie: Jest problem z identyfikacjami na Łączce

Prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej i p.o. dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Fot. PAP/Paweł Supernak
Prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej i p.o. dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Fot. PAP/Paweł Supernak

Mam głębokie przekonanie, że szczątki gen. Fieldorfa, płk. Cieplińskiego, rtm. Pileckiego zostały już odnalezione podczas prac poszukiwawczych na Łączce. Nie wiemy, dlaczego do tej pory nie zostały zidentyfikowane – powiedział prof. Krzysztof Szwagrzyk.

Prace na Łączce zostały zakończone w 2017 roku. Wciąż nie ma wyników badań identyfikacyjnych znalezionych tam ofiar.

– Ostatnie wyniki badań identyfikacyjnych z Łączki nasze Biuro Poszukiwań i Identyfikacji oraz prezes IPN otrzymało latem 2018 r. Mówimy więc o sytuacji, kiedy od 2,5 roku nie ma żadnej, powtórzę – żadnej – identyfikacji z Łączki – powiedział prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej i p.o. dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. 

Wywiad z prof. Szwagrzykiem ukazał się w 13 numerze Biuletynu Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL „Rakowiecka 37”, przeprowadził go Jarosław Wróblewski.


– Dla nas, pracowników Biura Poszukiwań i Identyfikacji, jest to sytuacja niewyobrażalna, zwłaszcza że w Polsce nie ma ważniejszego miejsca, jeśli chodzi o Żołnierzy Wyklętych, o ofiary komunizmu – powiedział prof. Szwagrzyk. 

– Tam pochowano przecież tych, których władza komunistyczna uważała za najgroźniejszych. Tam ukryto zwłoki takich ludzi, jak gen. Fieldorf, rtm. Pilecki, płk Ciepliński, mjr «Łupaszka», mjr «Zapora» i kilkuset niezłomnych, wspaniałych ludzi. Wszystkie szczątki zostały tam podjęte, materiał genetyczny pobrany i zabezpieczony, ale wyników nie ma – podkreślił.

Jak tłumaczył, problem leży po stronie pionu śledczego IPN, który prowadzi śledztwo.

– Nasze Biuro robi wszystko, aby tę sytuację zmienić. Trzeba jednak wiedzieć, że cały proces badań był i jest elementem śledztwa, które prowadzi pion śledczy IPN. Trudno może uwierzyć, ale my nie mamy żadnego wpływu na to, jak przebiega to śledztwo, a to jest dla nas przedmiotem zmartwień, jeśli od 2,5 roku nie mamy wyników badań identyfikacyjnych i genetycznych ani nawet wiedzy o stanie śledztwa, jego przebiegu, podejmowanych działaniach – wyjaśniał prof. Szwagrzyk.

IPN, Łączka, Jarosław Szarek
Prezes IPN Jarosław Szarek podczas pogrzebu szczątków bohaterów na "Łączce" Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Fot. PAP/ Piotr Nowak

Badania genetyczne ofiar z Łączki zlecane są przez prokuratorów prowadzących śledztwo Pomorskiemu Uniwersytetowi Medycznemu w Szczecinie. IPN przekazał tam próbki szczątków i cały materiał genetyczny pobrany od rodzin zamordowanych. – To efekty naszych wieloletnich i realizowanych z ogromnym wysiłkiem i zaangażowaniem prac. Stamtąd natomiast nie otrzymujemy wyników badań genetycznych. Jednocześnie – w co aż trudno uwierzyć – przedstawiciel zleceniobiorcy prac otrzymanych od pionu śledczego publicznie stwierdza, że na Łączce leżą w większości kryminaliści i zbrodniarze niemieccy – mówił prof. Szwagrzyk.

– Biuro Poszukiwań i Identyfikacji robi wszystko, żeby uzyskać wyniki badań genetycznych i tę sytuację zmieniać. Jednak ani prezes IPN, ani kolegium, a tym bardziej Biuro Poszukiwań i Identyfikacji, nie mają jakiegokolwiek wpływu na działania pionu śledczego IPN – zaznaczył.

Biuro Poszukiwań dysponuje amerykańskim programem „Codis” do identyfikacji genetycznej. Korzystanie z niego jest jednak niemożliwe ze względu na brak danych. Obok IPN, w Polsce używa go tylko Centralne Laboratorium Kryminalistyki. Program daje możliwość szybkiego uzyskania potwierdzenia, czyje szczątki zostały już odnalezione. – Wcześniej przez brak takich porównań nie można było uzyskać identyfikacji. Jednak aby ten program mógł właściwie i skutecznie działać, trzeba dostarczyć mu wyniki profilowań, a tych ze strony prokuratorów nie otrzymujemy – powiedział wiceprezes IPN.

Materiałem genetycznym z Łączki, potrzebnym do identyfikacji, dysponuje Pomorski Uniwersytet Medyczny. Jak mówi prof. Szawgrzyk „stamtąd jednak nie przekazują już nam z powrotem tylu wyników badań profilowań”. – Nie możemy uzyskać więc wyników profilowań i tym samym identyfikacji – nie dlatego, że nie chcemy czy nie jesteśmy przygotowani, ale dlatego, że nie jesteśmy w stanie przejść granicy, jaką wytworzył nam Pion Śledczy IPN, w którym jedynie pojedynczy prokuratorzy z różnych komisji współpracują z Biurem Poszukiwań i Identyfikacji IPN – wyjaśniał.

Działania związane z identyfikacją nie spotykają się z życzliwością wielu instytucji – powiedział prof. Szwagrzyk.

– Z żalem i smutkiem muszę powiedzieć, że z upływem kolejnych lat działania, które realizujemy, nie są – jakby się wydawać mogło – prowadzone w komfortowych, sprzyjających warunkach, gdzie wszystkie instytucje i osoby przypatrujące się naszej pracy są nam życzliwe, a przynajmniej obojętne. Niestety, tak nie jest – to sytuacja niezrozumiała, ale prawdziwa – stwierdził.

Lubię to! Skomentuj58 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka