Sadowski: W sądach było źle, a jest i będzie gorzej. Reforma potrzebna, ale nie taka

Jak zreformować sądownictwo?
Jak zreformować sądownictwo?

- Niektóre zmiany w sądach są bardzo proste do przeprowadzenia. Brakuje jednak woli do rzeczywistej reformy – mówi Salonowi24 dr Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Salon24.pl: Wymiar sprawiedliwości w Polsce po 1989 roku działał, powiedzmy sobie, różnie. Zmiana miała dokonać się już po transformacji, potem po wejściu Polski do Unii Europejskiej, a teraz o reformie mówi rząd Zjednoczonej Prawicy. Druga strona krytykuje te działania jako niszczące wymiar sprawiedliwości. Jak ocenia Pan to, co dzieje się wokół sądów i wpływ sytuacji w sądownictwie na polski biznes i przedsiębiorców?

Dr Andrzej Sadowski: Na początek małe sprostowanie: ogromnym eufemizmem jest mówienie, że sądy w III RP działały "różnie". Nie, one od początku po 1989 roku działały źle i z każdym rokiem było coraz gorzej i jest coraz gorzej – nie zmieniło tego przystąpienie do Unii Europejskiej, ale też nie zmieniła żadna reforma. My mamy w Centrum im. Adama Smitha pewną gorzką satysfakcję, bo mówiliśmy przez lata, że źle działający wymiar sprawiedliwości jest potężną barierą dla działalności gospodarczej w Polsce.

Nawet sprawy pozornie bardzo proste – jak niezapłacenie faktury – zamiast zostać rozwiązanie na jednym posiedzeniu, potrafią trwać latami. Przypomina mi się zawsze pewna historia – przed laty pewna zagraniczna firma, prowadząca działalność w Polsce, poniosła tu straty, bo została oszukana. W swoim kraju, w Azji, prowadziła przed sądem postępowanie. Chodziło o uznanie tych strat, aby nie musiała ogłaszać bankructwa. I nasz ekspert zeznawał przed sądem jako świadek. Opowiedział o tym, jak wyglądają procesy w razie gdy firma poniesie straty, jak wyglądają procesy przed sądami w Polsce. Reakcja sądu była tu znamienna.

To znaczy?

Sędzia powiedział: "Gdyby nie zeznawał pan pod przysięgą, nigdy bym w to nie uwierzył. Bo nie mieści się w głowie, że w europejskim kraju mogą się dziać takie rzeczy". I sąd uznał prawo tej firmy do wpisania strat, bez ogłaszania bankructwa. To oczywiście działo się wiele lat temu, na początku XXI wieku, a więc tuż przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Niestety, pomimo że wstąpiliśmy do UE, pomimo że wydane zostały duże środki na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, nadal na korzyść nie zmieniło się nic. Nasza obecność w Unii Europejskiej nie spowodowała, by sposób działania sądów, jak i czas procesów się zmienił.

Dlaczego tak się stało?

Bo to nie zależy od Unii Europejskiej, ani od pieniędzy, ale od woli polityków. Dopóki oni nie podejmą decyzji, że wymiar sprawiedliwości ma służyć obywatelom, to będzie tak, jak do tej pory. A z naszych analiz wynika, że tu niektóre rozwiązania są faktycznie proste.

Sadowski, Centrum Adama Smitha, salon24
Andrzej Sadowski, prezes Centrum im. Adama Smitha, fot. smith.pl

Na przykład?

Proszę zwrócić uwagę, że środki przeznaczone na funkcjonowanie sądownictwa są porównywalne ze środkami przeznaczanymi na sądownictwo w innych krajach. Również liczba sędziów wcale nie jest mniejsza, co usprawiedliwiałoby tak długie procedowanie spraw. Jeśli chodzi o ten akurat problem, wystarczyłoby przyjąć rozwiązanie, które jest, ale jest ono fakultatywne, a powinno być obligatoryjne, i jest banalnie proste. Chodzi o zasadę, że proces rozpoczęty, trwa do rozstrzygnięcia. Czyli procedowanie trwa cały czas, dzień po dniu. To rozwiązanie jest możliwe, bo czasami, rzadko, ale jednak, sędziowie tę zasadę stosują. Było tak na przykład po głośnym zabójstwie w Słupsku, gdzie sędzia zdecydował, że podejrzany będzie sądzony właśnie w ten sposób.

Niestety, coś, co w wielu krajach zachodnich jest standardem, w Polsce jedynie występuje jako precedens. Niestety, żaden minister sprawiedliwości, a spotykaliśmy się w tej sprawie z kilkoma, nie wprowadził zasady obligatoryjnego prowadzenia tego typu spraw. A tu sprawa o zwykłe niezapłacenie faktury może być przesunięta o rok, pół roku. Przedsiębiorca nie powinien mieć praw mniejszych niż ktoś podejrzany o wielokrotne zabójstwo. OK, może być pierwsza rozprawa wyznaczona na odległy termin. Ale jak już ruszy, to powinna być jak najszybciej doprowadzona do końca.

Przewlekłość postępowania faktycznie jest dużym problemem. Przykładem sprawa przedsiębiorcy Mirosława Ciełuszeckiego, który został oskarżony w kuriozalnym procesie. Biegli przelew bankowy ELIXIR mylili z płynem, gubiono dowody, były absurdalne oskarżenia. W końcu po 19 latach sąd uznał, że jednak obywatel Ciełuszecki nie mógł wprowadzić w błąd organu spółki, Mirosława Ciełuszeckiego, bo to jedna i ta sama osoba. Ale nawet gdyby sąd skazał przedsiębiorcę, na przykład na rok, ale na początku procesu, to można powiedzieć, że krzywda tego człowieka byłaby mniejsza, niż prawie dwie dekady nękania, w czasie których żył z piętnem, stracił majątek i firmę, wiele miesięcy przesiedział w areszcie?

Lubię to! Skomentuj68 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo