Apel zniszczonego przedsiębiorcy: Nie wracajcie, jedyne, co na Was czeka to cela

Mirosław Ciełuszecki Fot. Facebook.com
Mirosław Ciełuszecki Fot. Facebook.com
Od sześciu lat Polską rządzi formacja, która zapowiadała sanację polskiego państwa, a jej przedstawiciele zachęcają Polaków zza granicy do powrotu do kraju. Trzydzieści lat temu przedsiębiorca Mirosław Ciełuszecki posłuchał podobnego apelu. W Polsce został oskarżony w kuriozalnym procesie. Stracił majątek, siedział w areszcie. Jego przyjaciel i doradca zmarł kilka tygodni po tajemniczym wypadku samochodowym, a mająca znaczenie strategiczne dla państwa spółka została zniszczona. Proces toczy się od niemal dwudziestu lat. A skompromitowani prokuratorzy awansowali już za dobrej zmiany. – W sądach, nie mówiąc o prokuraturze, nie zmieniło się nic. Do Polaków za granicą apeluję – nie wracajcie! Jedyne, co was tu czeka, to wydobywczy areszt i oskarżenie prokuratora – nie kryje rozgoryczenia Ciełuszecki.

Doskonale wie, co mówi. W latach 80-ych XX wieku przebywał na emigracji w Stanach Zjednoczonych. Sam zarobił pieniądze, wrócił do kraju na początku lat 90-ych. Jak sam przyznaje, posłuchał Lecha Wałęsy. Liczył, że Polska, po odzyskaniu niepodległości jest autentycznie demokratycznym krajem. I zarobione za oceanem pieniądze zainwestował. Na początku szło doskonale. Firma Farm Agro Planta stała się ważnym pracodawcą na Podlasiu i potentatem w branży chemicznej. Szybko okazało się, że ma strategiczne znaczenie dla państwa – sprowadzała sól potasową z Białorusi, a ówczesne polskie władze liczyły na to, że poprzez dobre relacje handlowe ze wschodnim sąsiadem uda się w jakimś sensie odciągnąć Białoruś od Rosji.

Doradcą Ciełuszeckiego był Marek Karp – wybitny ekspert w dziedzinie wschodniej, założyciel i dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich. Na przełomie stuleci sytuacja się zmieniła. Władzę przejęło SLD, a nowy rząd nie był zainteresowany ani działalnością firmy FAP, ani OSW (Marek Karp został zmuszony do odejścia z ośrodka). Jednak to było tylko preludium. W 2002 roku Urząd Ochrony Państwa zatrzymał Ciełuszeckiego. Pod zarzutem rzekomej działalności na niekorzyść spółki oraz oszustwa – obywatel Ciełuszecki miał oszukać prezesa spółki Mirosława Ciełuszeckiego (sic!). Przedsiębiorca trafił do aresztu. A w procesie oskarżony też został Marek Karp. Człowiek, który doradzał kolejnym polskim prezydentom i rządom, rządowi USA i Komisji Europejskiej, został oskarżony o rzekomo fikcyjne doradztwo, gdyż wg prokuratury w Białymstoku nie miał kompetencji, by doradzać spółce handlującej ze Wschodem.

W obronie eksperta zeznawał były premier Jerzy Buzek, były wicepremier Janusz Steinhoff, a nawet były ambasador PRL w Moskwie Stanisław Ciosek. Wolę zeznawania wyraził były doradca prezydenta USA Zbigniew Brzeziński, jednak sąd w Bielsku Podlaskim, gdzie odbywał się proces pierwszej instancji, nie uznał jego wiedzy za wystarczającą. Nie dał też wiary zeznaniom byłych wysokich urzędników państwowych. Uwierzył za to biegłemu, któremu przelew bankowy ELIXIR kojarzył się z płynem. Do samego przebiegu procesu jeszcze wrócimy, najpierw jednak przyjrzyjmy się samym zarzutom.

Absurdalne zarzuty

Mirosław Ciełuszecki został oskarżony o oszustwo i działanie na niekorzyść firmy. Przedsiębiorca miał oszukać zarząd spółki, której był jedynym właścicielem, a prezesem, którego miał oszukać był… Mirosław Ciełuszecki. Czyli przedsiębiorca oszukać miał sam siebie. Bardziej skomplikowana jest kwestia działania na niekorzyść firmy. Teoretycznie jest możliwa działalność na szkodę własnego przedsiębiorstwa. Tu działaniem tym miało być sprzedanie własnej firmie należących do przedsiębiorcy działek. Według prokuratury – za zawyżoną cenę.

Rzecz w tym, że po pierwsze – firma była także własnością Ciełuszeckiego, po drugie – pieniądze z działek zostały W CAŁOŚCI wpłacone z powrotem na konto spółki, więc firma nawet zarobiła – zyskała działki, pieniądze do niej wróciły. Nie stracił też Skarb Państwa, bo podatek został zapłacony od wysokiej sumy. Po trzecie – po latach syndyk masy upadłościowej sprzedał działkę za cenę zbliżoną do tej, za jaką sprzedał ją Ciełuszecki. Po czwarte – biegli, zdaniem których działka była warta kilkakrotnie mniej, nie brali pod uwagę faktu, że nieruchomość mieści się przy samej granicy z Białorusią i znajdują się na niej tory kolejowe, z terminalem przeładunkowym z torów szerokich na wąskie. Kluczowy jest tu jednak fakt, że przedsiębiorca przed dokonaniem sprzedaży działki skorzystał z niezależnej opinii prawnej. I według tejże opinii mógł przeprowadzić taką transakcję. Białostockich śledczych to nie przekonało.

Śmierć Marka Karpia

Marek Karp był twórcą i dyrektorem Ośrodka Studiów Wschodnich, który zresztą do dziś nosi jego imię. OSW jest do dziś ważnym, rządowym think tankiem zajmującym się sprawami geopolitycznymi, na przełomie stuleci zajmował się też analizami gospodarczymi. Firma Ciełuszeckiego, handlowała ze Wschodem, więc Karp zaczął jej doradzać. – Doradztwo to było dla nas nieocenione – wspomina Ciełuszecki. W kwietniu 2002 roku Ciełuszecki został aresztowany, przebywał w celi łącznie osiem miesięcy. Marek Karp także został w procesie oskarżony. O rzekomo fikcyjne doradztwo.

– To naprawdę absurd, że eksperta od spraw wschodnich, który doradzał międzynarodowym instytucjom oskarżono o to, że nie miał kompetencji by doradzać prywatnej spółce. No, ale sąd nie dał wiary zeznaniom byłego premiera Jerzego Buzka, nie chciał nawet słyszeć o przesłuchaniu Zbigniewa Brzezińskiego, który deklarował przyjazd, chciał zeznawać – wspomina Ciełuszecki.

Latem 2004 roku Marek Karp został ciężko ranny w wypadku samochodowym – jego opel astra został zmiażdżony po zderzeniu z ciężarówką. Białoruski kierowca Sierhij Z. nigdy nie odpowiedział za wypadek, po prostu zniknął. Karp w stanie ciężkim i z wieloma złamaniami trafił do szpitala. Po kilku tygodniach stan się jednak poprawił, miał być wypisany do domu. Umarł 12 września 2004 roku, w dniu wypisu ze szpitala. A proces toczył się dalej.

Lubię to! Skomentuj44 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo