Apel zniszczonego przedsiębiorcy: Nie wracajcie, jedyne, co na Was czeka to cela

Mirosław Ciełuszecki Fot. Facebook.com
Mirosław Ciełuszecki Fot. Facebook.com
Od sześciu lat Polską rządzi formacja, która zapowiadała sanację polskiego państwa, a jej przedstawiciele zachęcają Polaków zza granicy do powrotu do kraju. Trzydzieści lat temu przedsiębiorca Mirosław Ciełuszecki posłuchał podobnego apelu. W Polsce został oskarżony w kuriozalnym procesie. Stracił majątek, siedział w areszcie. Jego przyjaciel i doradca zmarł kilka tygodni po tajemniczym wypadku samochodowym, a mająca znaczenie strategiczne dla państwa spółka została zniszczona. Proces toczy się od niemal dwudziestu lat. A skompromitowani prokuratorzy awansowali już za dobrej zmiany. – W sądach, nie mówiąc o prokuraturze, nie zmieniło się nic. Do Polaków za granicą apeluję – nie wracajcie! Jedyne, co was tu czeka, to wydobywczy areszt i oskarżenie prokuratora – nie kryje rozgoryczenia Ciełuszecki.

Gubione dowody, niekompetentni biegli

Proces pierwszej instancji toczył się przed Sądem Rejonowym w Bielsku Podlaskim. Orzekał w nim asesor, a więc człowiek nie będący jeszcze sędzią. Nie chciał wysłuchać niektórych świadków (Zbigniew Brzeziński), nie dał wiary byłym ministrom i byłemu premierowi. Uwierzył natomiast biegłym, z których jeden stwierdził, że nie zna czegoś takiego jak przelew ELIXIR, słowo to kojarzy mu się wyłącznie z płynem. Inny biegły, Janusz M. wydał opinię, choć uprawnień biegłego był dyscyplinarnie pozbawiony przez sąd w Olsztynie. Prokuratura z usług fałszywego biegłego jednak skorzystała. A sąd opinię uznał za wiarygodną. Wiosną 2007 roku zapadł wyrok skazujący – przedsiębiorca został skazany na 4,5 roku więzienia. W październiku 2007 roku Sąd Apelacyjny w Białymstoku wyrok uchylił i skierował do ponownego rozpatrzenia. I tu zaczął się niekończący się serial.

Sprawa wlokła się latami, w toku procesu wyszło na jaw oszustwo Janusza M. Ciełuszecki zgłosił sprawę do prokuratury, ta jednak odmówiła wszczęcia postępowania. Zginęły też dowody, dostarczone przez obronę. Był to komputer (nie tablet, czy laptop, ale wielki komputer stacjonarny), na którym znajdowały się dokumenty firmy Farm Agro Planta. Posiadała je prokuratura, rzekomo oddała biegłemu Januszowi M. Komputer zniknął. Wraz z dowodami. W roku 2018 Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał Ciełuszeckiego za działanie na szkodę firmy na 3 lata więzienia i uniewinnił z zarzutu oszustwa. W roku 2019 sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego. Ten nie tylko wyrok podtrzymał, ale jeszcze nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy oszustwa. Obrona wniosła kasację do Sądu Najwyższego, a grupa działaczy społecznych, dziennikarzy i byłych opozycjonistów, skierowała listy do prezydenta RP Andrzeja Dudy z prośbą o ułaskawienie. Do argumentów dotyczących roli spółki, absurdalności zarzutów i przestępstw prokuratorsko-sądowych podczas procesu doszły kolejne – proces trwał już prawie dwadzieścia lat, co jest ewidentnym dręczeniem człowieka. W wyniku procesu Mirosław Ciełuszecki ciężko zachorował.

Materiały na temat absurdalnego procesu zamieszczały bardzo różne media – prawicowe („Gazeta Polska”, „Sieci”, „Do Rzeczy”), liberalne („Dziennik Gazeta Prawna”, „Rzeczpospolita”), nawet postkomunistyczny tygodnik „Nie”, a także telewizje i to zarówno TVN jak i Telewizja Polska pod rozmaitymi zarządami. Wszystkie podkreślały absurdalność sprawy, ukazywały wręcz przestępczą działalność organów państwa. W obronę Ciełuszeckiego zaangażowali się ludzie dobrej woli do lewa do prawa – lewicowy działacz Piotr Ikonowicz, twórca Prawicy RP Marek Jurek, byli działacze zrzeszenia Wolności i Pokój, czy Zofia Romaszewska. Mimo, że sprawa wydaje się oczywista, prezydent Andrzej Duda nie rozpatrzył wniosku o ułaskawienie. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, jednym z powodów był brak opinii ze strony Prokuratury Krajowej – według procedury opinia taka musi do prezydenta trafić. W tej sprawie prokuratura zwlekała miesiącami. Choć w innych sprawach, jak choćby człowieka skazanego za pedofilię, którego ułaskawienie było jednym z bardziej gorących tematów kampanii przed wyborami prezydenckimi, opinia prokuratury wydana była szybko. – To jest skandal. Prokuratura ma obowiązek taką opinię przedstawić. Tu jej po prostu nie dano – mówi Klaudiusz Wesołek, prawnik i Youtuber, który mocno angażuje się w pomoc Ciełuszeckiemu. Sprawą zajął się za to Sąd Najwyższy.

Sąd Najwyższy bezlitosny dla wyroku, ale to nie koniec

Sąd Najwyższy w grudniu ubiegłego roku uwzględnił kasację obrony i nie zostawił suchej nitki na wyroku Sądu Apelacyjnego. Uznał, że wyrok zawierał rażące nieprawidłowości. Sędziowie SN podkreślili, że jeśli przedsiębiorca działa na podstawie opinii prawnej, która uznaje, że jakieś działanie nie jest sprzeczne z prawem, to nawet, jeśli sama ekspertyza jest błędna, trudno uznać, że przedsiębiorca popełnia przestępstwo. Sąd przypomniał też przestępstwa procesowe – takie jak gubienie kluczowych dowodów. Co więcej – Sąd Najwyższy przyznał, że zaginął nie tylko komputer z materiałami, ale też wykonane na zlecenie prokuratury duplikaty. – To nie jest przypadek. I sprawa ginących dokumentów jest ewidentnie ciężkim oskarżeniem wobec prokuratury na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat, także, a może przede wszystkim tej, kierowanej przez Zbigniewa Ziobrę – oburza się Klaudiusz Wesołek.

Dobra zmiana szczerzy kły

W roku 2015 do władzy doszła ekipa, zapowiadająca gruntowną przebudowę wymiaru sprawiedliwości. Reformy Zbigniewa Ziobry wywołały opór sędziów oraz krytykę Unii Europejskiej. Jednak nie brak głosów, że są one niewystarczające, jedynie pozorowane. – Nie ma żadnej reformy strukturalnej, systemowej. Personalnej też nie. Nie zreformowano prokuratury, a jej rola w tej sprawie jest haniebna – mówi Klaudiusz Wesołek. Prokuratura w sprawie Mirosława Ciełuszeckiego nie tylko podtrzymywała kuriozalny akt oskarżenia. Działania prokuratury to także zgubienie dowodów, powołanie fałszywego biegłego. To niewszczynanie śledztw w sprawach przestępstw sądowych, takich jak wspomniane gubienie dokumentów. Co więcej, prokuratura bardzo długo (prawie rok) zwlekała z opinią w sprawie ułaskawienia, a następnie wystąpiła do prezydenta z pismem, że „ułaskawienie jest już bezzasadne”. – To nic innego, jak wpływanie na prezydenta – oburza się Wesołek. Co więcej, prokuratorzy, którzy Mirosława Ciełuszeckiego oskarżali, nie tylko nie odpowiedzieli za swoje czyny, ale- so ujawniły m. in. "Nowy Telegraf Warszawski", czy portal "DoRzeczy.pl"  już za tzw. dobrej zmiany awansowali.

Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo