Afganistan. Były żołnierz GROM zdradził, jaki los czeka tam Polaków

Afganistan jest w rękach talibów. Islamscy bojownicy kontrolują też stolicę - Kabul. Enklawą jest tamtejsze lotnisko, z którego w popłochu uciekają Amerykanie i Europejczycy. Mateusz Morawiecki zapowiedział, że ewakuowanych zostanie też 45 osób współpracujących z Polską. O tym, w jakim są obecnie położeniu, mówi w rozmowie z Salon24 były żołnierz GROM, płk Krzysztof Przepiórka.

Afganistan i Kabul pogrąża się w chaosie. Amerykańscy żołnierze strzelają na lotnisku, giną cywile. Jak w takiej sytuacji przeprowadzić ewakuację Polaków i Afgańczyków współpracujących z Polakami?

Nie jestem w stanie powiedzieć, jak będzie wyglądało to logistycznie. Sytuacja jest bardzo trudna. Ufam, że nasze służby staną na wysokości zadania.

Mateusz Morawiecki zapowiedział ewakuację 45 osób. Kierownictwo MSZ nie chce ujawniać szczegółów akcji ze względu na bezpieczeństwo ewakuowanych. Nic nie można powiedzieć?

To też, ale przede wszystkim niewiele wiadomo. Proszę spojrzeć, jak wygląda teraz lotnisko w Kabulu. Biegają tam cywile, mamy zasieki, kompletny chaos. Kto wyśle tam teraz samolot?

Czesi, Słowacy. Ewakuację zdążyli przeprowadzić już Ukraińcy.

Podkreślam, mało kto spodziewał się czegoś takiego, ta sytuacja zaskoczyła nie tylko nas. Kto przypuszczał, że całe oddziały armii afgańskiej, wyposażonej za ciężkie miliardy dolarów, poddadzą się bez walki?

***

Polecamy:

Polski MSZ poradził za to polskim współpracownikom przebywającym w Afganistanie, by udali się po wizę dyplomatyczną do placówki w New Dehli w Indiach.

Życzę powodzenia. Z Kabulu nie da się teraz wyjechać, talibowie kontrolują też większość przejść granicznych. Pozostawię to bez dalszego komentarza.

Czy fakt, że od 2014 roku nie posiadamy w Kabulu swojej placówki dyplomatycznej ułatwia czy utrudnia wydostanie stamtąd osób współpracujących z Polską?

Jeśli jest ambasada, są struktury, dokumenty, rezydenci. Są listy współpracowników. Przedstawiciele handlowi działający często „pod przykrywką”. Jeszcze zanim talibowie zbliżyli się do Kabulu, wszystkie ambasady dymiły. W ruch poszły niszczarki, palono wszystkie dokumenty będące dowodem na współpracę Afgańczyków.

O Polaków bym się nie bał. Talibowie nie są głupi, musieli zawrzeć z Amerykanami i pozostałymi jakiś deal: wynoście się stąd, a my wam nic nie zrobimy. Natomiast Afgańczycy, którzy z nimi współpracowali… Wolę sobie nie wyobrażać, co się z nimi stanie.

A co stanie się teraz z Afganistanem?

Prawdopodobnie nastąpi samoizolacja. Będziemy mieli drugą Koreę Północną, tylko że na bliższym Wschodzie. Pytanie brzmi, na ile ta sytuacja zainspiruje radykałów w pozostałych państwach regionu.

Polacy opuścili Afganistan z końcem czerwca. W ciągu 19 lat zginęło tam 44 naszych żołnierzy. Było warto?

Nie chcę odpowiadać na tak postawione pytanie. Gdybyśmy wiedzieli, że się mamy przewrócić, to byśmy się położyli. Mamy zobowiązania sojusznicze. Jeśli chcemy, żeby nas poważnie traktowano, musimy respektować umowy.

Nie pytajmy, czy warto było poświęcać życie żołnierzy. To jest ryzyko. Pytajmy o bilans. Jakie były straty - już sobie powiedzieliśmy. Natomiast są też zyski. Pokazaliśmy, że nasi sojusznicy mogą na nas liczyć. A kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy polskich żołnierzy powąchało prochu, sprawdziło się w warunkach bojowych. Proszę mi uwierzyć, to jest nieporównywalne do nawet najlepszych ćwiczeń na poligonie.

Rozmawiał Maciej Deja

Czytaj też:

Lubię to! Skomentuj69 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka