Tusk i Kaczyński mają ten sam problem. Oto kto zagraża prezesowi PiS i liderowi PO

Sejm. Fot. PAP/Mateusz Marek
Sejm. Fot. PAP/Mateusz Marek
Problemem dla liderów PiS i PO są wewnątrzpartyjni radykałowie, którzy sami stosują narrację, opłacalną dla nich. Politycy PiS mówiący o unijnej okupacji, czy o potrzebie wyjścia z Unii. Z drugiej strony - poseł Sterczewski, biegający z reklamówką przy granicy – analizuje w rozmowie z Salonem 24 prof. Jarosław Flis, socjolog, Uniwersytet Jagielloński.

Ostatnie sondaże – również dla Salonu24 – wskazują na z jednej strony umocnienie się Zjednoczonej Prawicy, ale też na to, że mocno zyskała Koalicja Obywatelska kosztem ruchu Szymona Hołowni. Jednocześnie nikt nie pali się do wcześniejszych wyborów, bo nie ma gwarancji, kto je wygra. Donald Tusk jest ponoć wściekły na młodych, medialnych działaczy. Jarosław Kaczyński w wywiadzie zdementował pogłoski o rzekomo planowanym Polexicie.

Prof. Jarosław Flis: Faktycznie, można zauważyć dwie prawidłowości. Z jednej strony w sondażach duopol PO – PiS wydaje się stabilny. Poparcie dla tych formacji jest na określonym poziomie, a trzecia siła, jak ruch Szymona Hołowni, traci. Ale też zarówno Donald Tusk, jak i Jarosław Kaczyński mają pewien poważny problem i to we własnych szeregach.

Przeczytaj też: 

„Tusk to wytrawny gracz, może pełnić kluczową rolę. A Gowin może być języczkiem u wagi”


To znaczy?

Problem stanowią wewnątrzpartyjni radykałowie, którzy sami stosują pewną narrację, ale opłacalną tylko dla nich. Dla przykładu – politycy PiS mówiący o unijnej okupacji, czy o potrzebie wyjścia z Unii Europejskeij. Z drugiej strony poseł Sterczewski, biegający z reklamówką przy granicy. I takie zachowanie tych polityków ma z ich punktu widzenia sens – nabija im lajki, wyzwala osobiste poparcie w określonej grupie radykalnych wyborców.

Nie zapominajmy o jednym: takie zachowania powodują spore straty u wyborców umiarkowanych, nie mówiąc już o niezdecydowanych. To jest jednak inna sytuacja niż kilkanaście lat temu, gdy stanowisko partii politycznej w jednej bańce medialnej było zbieżne z głosami lidera. Teraz grasują polityczni radykałowie, którzy swoim działaniem zadają swego rodzaju cios w plecy liderów. Jednocześnie, swoimi wypowiedziami zyskują poklask u pewnej grupy wyborców. Efekt jest taki, że potem liderzy partii muszą podać oficjalny przekaz i wszystko odkręcać. 

Tusk mówi, że trzeba jednak chronić granic, a Kaczyński, że wyjście z Unii nie wchodzi w grę. Czy to oznacza, że nie ma już baniek medialnych, w których wyborcy jednej partii są całkowicie zależni od przekazu dnia?

Przeciwnie. Są mniejsze bańki radykałów i w odpowiedzi znacznie większe całego partyjnego aparatu, które jednak w pewien sposób próbuje przekaz trzymać w ryzach. I to się udaje, choć z tymi radykałami, zarówno Tusk jak i Kaczyński, mają ewidentny kłopot.

Teoretycznie mogłoby to jednak zniechęcić umiarkowanych wyborców i wzmocnić tę mityczną trzecią siłę. Jednak losy Pawła Kukiza, czy Ryszarda Petru pokazują, jak ciężko jest taką formację zbudować Dziś doświadcza tego Szymon Hołownia i w jakimś sensie PSL. Czy oznacza to, że Polska jest już skazana na duopol PO – PiS?

Teoretycznie wydaje się, a sondaże - o czym wspomniałem na początku - potwierdzają, że ten duopol jest niezagrożony. Jednak kiedyś przytaczałem, chyba nawet u Państwa w Salonie24, stare arabskie przysłowie: „nigdy nie wiadomo, kiedy źdźbło trawy złamie grzbiet wielbłąda”.

I naprawdę nie wiemy, kiedy zdarzy się coś, co sprawi, że ten duopol straci na znaczeniu. To trochę jak z wyborami samorządowymi. Rządzący wójtowie, prezydenci i burmistrzowie mają w walce o drugą kadencję 70 proc. szansy na ponowny wybór. I wciąż muszą pamiętać, że istnieje 30 proc. szansy, że przegrają. A w kolejnych wyborach szanse na reelekcje relatywnie spadają. I tu też mamy pewne ważne czynniki, których nie można lekceważyć.

Zauważmy, że pierwszy raz od 14 lat jest sytuacja, gdy rząd nie ma stabilnej większości w Sejmie. Otóż, musi budować doraźne koalicje. A przecież przeminęły dwie kadencje PO – PSL oraz półtorej Zjednoczonej Prawicy - za każdym razem rząd miał większość, natomiast teraz jej nie ma. Mieliśmy też przez lata pewności, że w Senacie zawsze ma większość partia rządząca. Teraz to nieaktualne. 

A po zmianie ordynacji na JOW-y mówiło się nawet, że jednomandatowe okręgi jedynie umocnią partię władzy. I w wyborach 2011 i 2015 to się potwierdziło?

Tak, a teraz w Senacie większość uzyskała opozycja. I dzieją się tam bardzo ciekawe rzeczy. Co więcej – gdyby w 2019 roku, połowa wyborców Konfederacji opowiedziała się za Koalicją Obywatelską, to Konfederacja byłaby pod progiem, a KO zapewne tworzyłaby rząd.

Omawiane elementy są płynne. I choć na razie w sondażach wygląda na to, że duopol nie jest zagrożony, nie wiemy, co stanie się za rok, czy dwa lata.


Przeczytaj też: 

Komisja Terlikowskiego przedstawiła raport ws. dominikanina Pawła M.

Sondaż dla Salonu24. Czy prawo unijne powinno być ponad prawem krajowym?

Znów rekordowa inflacja! GUS podaje dane

Jarosław Kaczyński o Polexicie i rekonstrukcji rządu


Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka