Kto szukał "haków" na Kuleszę? Prezes PZPN komentuje podsłuch w swoim gabinecie

Cezary Kulesza, fot. PZPN
Cezary Kulesza, fot. PZPN
W gabinecie prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezarego Kuleszy wykryto aktywne urządzenie podsłuchowe. Nie wiadomo kto stoi za podłożeniem „pluskwy” szefowi piłkarskiej federacji. - Zgłosiliśmy sprawę na policję, bo podsłuchiwanie to działanie bezprawne – powiedział nam Cezary Kulesza.

W piątek do gabinetu prezesa PZPN weszli pracownicy firmy badającej pomieszczenia pod kątem podsłuchów. Ku zaskoczeniu wszystkich podczas „prześwietlenia” biura w obudowie jednego z grzejników znaleziono działające urządzenie podsłuchowe wysyłające sygnał do nieznanego odbiorcy.

Czytaj: Wykryto podsłuch w gabinecie szefa PZPN. Kto mógł inwigilować Kuleszę?

- W zatrudnieniu firmy wyszukującej podsłuchy nie ma nic szczególnego To praktyka stosowana w bardzo wielu przedsiębiorstwach, jest to pewnego rodzaju ochrona przed szpiegostwem gospodarczym. Nie miałem żadnych sygnałów, że rozmowy prowadzone w moim gabinecie mogą być monitorowane. Sprowadzenie fachowców od podsłuchów to był impuls – powiedział nam prezes Kulesza.

Polecamy: Środowisko piłkarskie apeluje: Fabian graj dalej dla Polski!

Szef futbolowej centrali dodał, że nie ma pojęcia kto może stać za zamontowaniem podsłuchu. Jak udało nam się ustalić, to nie robota państwowych służb wywiadowczych, które przy zakładaniu podsłuchów stosują urządzenia o innych parametrach i wielkości. Prawdopodobnie za „pluskwą” podłożoną Kuleszy stoją ludzie, którzy szukają „haków” na prezesa PZPN.

- Moje działania są uczciwe i transparentne. Nie mam nic do ukrycia, ale chyba nikt nie chciałby się dowiedzieć, że jest podsłuchiwany – oznajmił Cezary Kulesza.

PD

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport