Stanisław Żaryn: Kryzys na granicy trwać będzie miesiącami. Nie skończy się szybko

Fot. PAP/Straż Graniczna
Fot. PAP/Straż Graniczna
My obliczamy, ze kryzys będzie trwał jeszcze miesiącami. Musimy przygotować się na presję i w terenie i w mediach. Na pewno nie skończy się to szybko. Natomiast najbliższy czas dla polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej szykuje się bardzo trudny – mówi Salonowi 24 Stanisław Żaryn, rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych.

Wieczorem pojawiły się informacje o sforsowaniu granicy przez grupy migrantów. Czy można stwierdzić, ze ostatnia doba na granicy była krytyczna?

Stanisław Żaryn: Ostatnie doby nie odbiegały specjalnie od tego, z czym mamy do czynienia w minionych tygodniach. Faktycznie grupie migrantów udało się sforsować ogrodzenie. Jednak ludzie ci w zostali na szczęście schwytani albo już na granicy, albo tuz po jej przekroczeniu. Polscy żołnierze i funkcjonariusze Straży Granicznej są do prób nielegalnego forsowania granicy przyzwyczajeni do wielu tygodni. W tym sensie nie wydarzyło się nic nowego.

Przeczytaj też:

Jednak grupa migrantów po drugiej stronie jest większa?
Faktycznie od poniedziałku mamy zdecydowanie więcej wyzwań związanych z zabezpieczeniem naszej granicy. jest to związane z przyprowadzeniem na granice większych grup migranckich przez białoruskie służby. Wiec pod tym względem ten kryzys eskaluje. Ale te działania grup migranckich sterowanych przez Białoruś nie są dla nas niczym nowym.

Kto w tych grupach stanowi większość – kobiety i dzieci, młodzi mężczyźni, czy jest to zróżnicowane?

Zdecydowaną większość stanowią mężczyźni. Ale oczywiście kobiety i dzieci, cale rodziny tez się zdarzają. Druga obserwacja wskazuje jasno, ze w zdecydowanej większości są to migranci z Iraku. Wiemy tez, ze ludzie ci są szkoleni w ten sposób, by pokazywać na każdym kroku dzieci. To element nacisku medialnego, presji wobec osób, które relacjonują te zdarzenia, czy podejmują decyzje.

Co do informacji medialnych, tu jest problem taki, ze mediów tam nie ma. A przecież na Półwyspie Koreańskim trwa nie stan wyjątkowy, ale jest zawieszenie broni w działaniach wojennych. I na granice Korei Południowej i Północnej akredytowani dziennikarze docierają. Czy tu nie byłoby lepiej, aby właśnie pozwolić profesjonalnym mediom na relacjonowanie sytuacji, co pozwoliłoby także na unikniecie różnych manipulacji, fake newsów?

Trwa stan wyjątkowy. Polski rząd uznał, ze tym, najważniejszym celem na ten moment jest zabezpieczenie tego wąskiego pasa przy granicy, odpowiednich warunków działania oddziałom zabezpieczającym ten teren. Skala prowokacji, ze strony białoruskiej stanowi dowód tego, że podejście to było słuszne. Oczywiście ten stan wyjątkowy się niebawem skończy. Wiec i zasady działania rejonu objętego stanem wyjątkowym będą musiały ulec zmianie. Ale na ten moment priorytet był jeden. Zabezpieczenie granicy.

No właśnie stan wyjątkowy się skończy. Co dalej?

My obliczamy, ze kryzys będzie trwał jeszcze miesiącami. Musimy przygotować się na presję i w terenie i w mediach. Na pewno nie skończy się to szybko. Trwają analizy prawne dotyczące tego, jakie kroki powinny być podjęte dalej. Ale na razie nie mam informacji, by zapadły jakiekolwiek decyzje.

Czy faktycznie najbliższe dni w związku z Dniem Niepodległości mogą być szczególnie trudne?

Spodziewamy się, że te grupy migranckie będą z jednej strony wywierać presję samą swoją obecnością, ale też że nastąpią próby sforsowania granicy. Więc najbliższy czas dla polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej szykuje się bardzo trudny.

Przeczytaj też:

Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka