Do kradzieży zniczy dochodziło od kilku tygodni. Kobieta regularnie stawiała znicze przy przydrożnym drzewie, gdzie zginął jej syn, a te po krótkim czasie „znikały”. Początkowo kupowała kolejne lampiony, ale gdy pazerność złodzieja nie znała granic, pokrzywdzona, jako punkt honoru postawiła sobie wykrycie sprawcy.
- Poseł PO: PiS i premier powinni przeprosić. Oni odpowiadają za marsz nacjonalistów!
- Migranci dostali ofertę. Procedura azylowa na Białorusi lub powrót do domu
Kobieta do jednej z lampek zamontowała nadajnik GPS. Złodziej "łyknął przynętę" i ukradł także ten znicz. Nadawany sygnał po kilku dniach od ostatniej kradzieży doprowadził do domu 61-latka z gminy Bukowiec.
Pokrzywdzona wezwała na miejsce patrol policji. Mężczyzna początkowo nie przyznawał się do kradzieży. Jednakże, podczas przeszukania posesji policjanci znaleźli 13 z 15 skradzionych zniczy o łącznej wartości 1000 złotych. Złodziej był w szoku, że został namierzony dzięki elektronice. Z pomocą GPS-a pokrzywdzona wytropiła sprawcę.
61-latek za swoje zachowanie odpowie przed sądem. Zgodnie z kodeksem karnym grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
ja
Czytaj także:


Komentarze
Pokaż komentarze (27)