Sojusz PiS z eurosceptykami. „Chwilowo PiS zyska. Ale docelowo idzie na margines”

Fot. PAP/Marcin Obara
Fot. PAP/Marcin Obara
PiS przejściowo zyska, będzie mówić silniejszym głosem. Docelowo jednak partia rządząca i jej nowi sojusznicy znajdą się na całkowitym marginesie polityki europejskiej – mówi Salonowi 24 prof. Kazimierz Kik, politolog, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Czemu ma służyć organizowany przez Prawo i Sprawiedliwość zjazd ugrupowań prawicowych w Warszawie?

Prof. Kazimierz Kik: Służyć ma wzmocnieniu pozycji Prawa i Sprawiedliwości, które dziś jest największą formacją w ramach Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. „Błogosławieństwa” temu forum udzielił Viktor Orban, premier Węgier, którego Fidesz znalazł się na marginesie europejskiej polityki po konflikcie w ramach Europejskiej Partii Ludowej. To próba na nowo określenia się formacji populistycznych, eurosceptycznych. Dla nich powstanie takiej wspólnej frakcji wewnątrz Parlamentu Europejskiego, będzie o tyle istotne, że mieć będą docelowo w swych szeregach dwie partie rządzące – węgierski FIDESZ i polskie Prawo i Sprawiedliwość. Ugrupowania dziś rozproszone, podejmują próbę skoncentrowania siły. A PiS zyskuje stając się główną siłę w tej głównej frakcji. To bardzo trudna i misterna gra, która jednak Prawu i Sprawiedliwości chyba wychodzi. A dzieje się tak, bo konsolidacji potrzebują wszystkie ugrupowania populistycznej prawicy.

Najnowszy banknot kolekcjonerski NBP: „Lech Kaczyński. Warto być Polakiem”

A co taka konsolidacja – utworzenie trzeciej siły w Parlamencie Europejskim – będzie oznaczać dla polityki w samej Unii?

W praktyce to niewiele zmieni. Bo nawet jeśli partie prawicowe utworzą trzecią siłę w Parlamencie Europejskim, to ta frakcja będzie zauważalna, w praktyce jednak jej znaczenie będzie minimalne. Bo jest w europarlamencie umowa czterech wiodących frakcji. I nawet jak skrajna prawica będzie mieć 130 posłów, to jej przeciwnicy – 507. A więc w układzie sił to zmieni niewiele. Natomiast w ramach tej nowej frakcji wzmocni pozycję PiS.

Czyli partia wciąż rządząca, wiodącą siłą w koalicji nie mającej znaczenia. W jaki sposób ma to wzmocnić pozycję naszego kraju?

Polska na tym straci. Bo ta inicjatywa jeszcze bardziej wzmocni politykę skierowaną przeciwko formacjom prawicowym. PiS będzie jeszcze bardziej na cenzurowanym. Oczywiście dużo zależy od wyborów do przyszłego Parlamentu Europejskiego i wyborów w innych krajach. Ale patrząc na to, co się dzieje, chociażby na wynik wyborów w Niemczech, to raczej wygrywają tendencje przeciwne PiS i uczestnikom spotkania w Warszawie. A więc PiS przejściowo zyska, będzie mówić silniejszym głosem. Docelowo jednak partia rządząca i jej nowi sojusznicy znajdą się na całkowitym marginesie polityki europejskiej.

Chyba, że koncepcje tych ugrupowań wygrają?

Nie wygrają. Spójrzmy choćby na Polskę – tu 80 proc. obywateli jest proeuropejska. Cały unijny establishment jest proeuropejski. Więcej, profederalistyczny. I nie ma za bardzo dla pogłębienia integracji alternatywy.

Przeczytaj też:

Jakub Wiech: Nadchodzi prawdziwa rewolucja w polskiej energetyce

Niemcy budują IV Rzeszę? "Słowa Jarosława Kaczyńskiego oddają myślenie typowe dla PiS"



Lubię to! Skomentuj138 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka