Echa decyzji TSUE ws. dzieci par LGBT. Cymański nie zostawia suchej nitki

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay
Decyzja TSUE nie pochodzi z demokratycznie wybranego Sejmu. Odczytuję to jako próbę narzucenia konkretnych poglądów innemu państwu. Jeszcze nie jesteśmy federacją i w Polsce obowiązuje prawo krajowe, nie federalne – mówi Salonowi 24 Tadeusz Cymański, poseł Solidarnej Polski.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej podjął decyzję nakazującą Bułgarii wpisanie do paszportu dziecka ze związku jednopłciowego. Sądzi Pan, że do podobnych sytuacji dojdzie też w naszym kraju?

Tadeusz Cymański: Ja się tego nie obawiam, wiem, że tak będzie. Po raz kolejny widzimy, że Unia Europejska wykracza poza swoje kompetencje. To co się dzieje, to istny dramat, działanie TSUE może okazać się bardzo brzemienne w skutkach! Doświadczenie uczy, że aby do czegoś dojść konieczne są kompromisy i dotrzymywanie słowa. Tymczasem tu mamy złamanie słowa, bo w Traktacie Lizbońskim nie ma mowy o narzucaniu kwestii obyczajowych. TSUE ingeruje w sfery, które miały być wyłączone. I sam boję się, że przejdę na pozycje dużo bardziej radykalne.

Przeczytaj też:

Ofiar 13 grudnia było znacznie więcej. Ale wielu wierzy w mit mniejszego zła

No dobrze, jednak tu pada konkretny argument – że świat się zmienia, idzie do przodu. Że dwadzieścia lat temu, gdy przystępowaliśmy do UE postulaty związków partnerskich były niszowe, dziś to jedna z ważniejszych spraw dla europejskiego mainstreamu?

Tak, to prawda, że świat może się zmienić. Ale kluczowym kryterium powinna być demokracja i demokratyczne wybory. Być może za kilka lat Polacy uznają, że trzeba zezwolić na palenie marihuan, na małżeństwa jednopłciowe. Jeśli ugrupowania głoszące tego typu poglądy zgłoszą takie postulaty w wyborach, a Polacy wybiorą taką sejmową większość, która to prawo przegłosuje – to ja, choć będę przeciwko, będę zmuszony to zaakceptować. Ale tu mamy sytuację, w której nie ma decyzji polskiego, demokratycznie wybranego Sejmu. To próba narzucenia konkretnych poglądów innemu państwu. Na razie nie jesteśmy federacją i obowiązuje prawo krajowe, nie federalne.

Ale pomysł federacji jest coraz bardziej lansowany, jest nawet w umowie koalicji rządzącej Niemcami?

No tak, ale decyzje o ewentualnej federacji powinny być podejmowane przez obywateli poszczególnych państw, na zasadzie dobrowolności. Nie może to być narzucane. Unia zarzuca Polsce problemy z praworządnością. I ja nie twierdzę, że u nas wszystko jest super. Ale sędziowie TSUE są wybierani przez polityków ze swoich państw. I mało tego – nie zostają wybierani na dożywotnią, czy np. 9-letnią kadencję, podczas której są nieusuwalni. Mogą być w trakcie kadencji cofnięci. A więc problem z praworządnością to ma raczej Unia Europejska.

Przeczytaj też:

Awantura w galerii w Zamościu - co się tam działo? Policja publikuje całe nagranie

"Po 13 grudnia miliony z Solidarności dały się zastraszyć. Połamano im kręgosłupy"


Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka