Co się dzieje z polską dyplomacją? "Kompromitacja naszego MSZ"

Gmach MSZ, fot. gov.pl
Gmach MSZ, fot. gov.pl
Praca ambasadora to nie jest praca publicysty, który wyraża swoje zdanie, ale praca na rzecz państwa polskiego. I ambasador, pełniąc stanowisko reprezentuje Rzeczpospolitą Polskę. Pełni rolę de facto uszu, oczu i ust polskiego rządu. Czy mu się to podoba, czy nie, musi wyrażać zdanie zbieżne ze stanowiskiem władzy w Warszawie – mówi Salonowi 24 Grzegorz Długi. Prawnik, dyplomata, były konsul RP w Chicago i Waszyngtonie.

Doszło w ostatnim czasie do dwóch dymisji w polskiej dyplomacji. Ambasadora Polski w Czechach, który ostro skrytykował rząd w sprawie kopalni w Turowie oraz pełnomocnika ds. relacji z diasporą żydowską, który ostro ocenił nowelizację ustawy o IPN, mówił też, że roszczenia żydowskie Polska musi jakoś wypełnić. Ambasador RP w Czechach kontrowersyjnej wypowiedzi udzielił raptem dwa tygodnie po nominacji. Co się dzieje z polską dyplomacją?

Grzegorz Długi: Taka sytuacja na pewno nie powinna mieć miejsca. Jest to bardzo niepokojące. Przyczyną jest albo zły dobór kadr i brak przygotowania merytorycznego ze strony kandydatów albo nieodpowiednie przedstawienie przez MSZ już wybranym ambasadorom na czym polega ich misja. W pierwszym przypadku sprawa jest jasna – ludzie niekompetentni nigdy nie powinni objąć tak poważnych funkcji, jak ambasador, bądź pełnomocnik - którego znaczenie jest porównywalne z funkcją ambasadora. I wtedy błąd bez wątpienia leży po stronie polskiego MSZ, ale także po stronie Sejmu, który kandydatów na ambasadorów opiniuje. Druga opcja zakłada, że ludzie ci, owszem, mieli dobre przygotowanie merytoryczne, ale zawiodło przygotowanie strategiczne na poziomie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. To znaczy, że nikt po stronie rządowej nie przekazał – na przykład ambasadorowi w Czechach – jakie jest stanowisko polskiego rządu, jaka jest strategia. W związku z tym dyplomata mówił, co uznał za stosowne, bo nie dostał wytycznych. To także kompromitacja resortu spraw zagranicznych.

Przeczytaj też:

Kontrola cen? To da się zrobić

A może po prostu ambasador miał takie zdanie i je wypowiedział. Chyba ma prawo do własnej opinii?

Praca ambasadora to nie jest praca publicysty, który wyraża swoje zdanie, ale praca na rzecz państwa polskiego. I ambasador, pełniąc stanowisko reprezentuje Rzeczpospolitą Polskę. Pełni rolę de facto uszu, oczu i ust polskiego rządu. Czy mu się to podoba, czy nie, musi wyrażać zdanie zbieżne ze stanowiskiem władzy w Warszawie.

Ale były przecież w przeszłości wypowiedzi ambasadorów, którzy prywatnie coś przekazali mediom, a oficjalnie prezentowali stanowisko rządu…

Czasem dochodzi do takich sytuacji, że ambasador „puszcza oko” i mówi prywatnie coś innego niż władze kraju go wysyłającego, to jest to element gry podejmowanej przez to państwo. Jeśli na przykład sonduje ono możliwość porozumienia w jakiejś sprawie. Wtedy jest dopuszczalne, że dyplomata oficjalnie przedstawi stanowisko władz swojego kraju, a nieoficjalnie, w kuluarach, powie coś innego. Ale to jest dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy robi to w porozumieniu ze zwierzchnikami. A tu nie mieliśmy żadnego porozumienia z rządem, ale własne zdanie dyplomatów. Co więcej, były to stanowiska oficjalne, nie opinie "off the record". I takie rzeczy nie mogą mieć miejsca.

Jednak wielu ekspertów uważa, że polityka obecnego rządu RP jest szkodliwa. Z tego punktu widzenia słowa ambasadora można uznać za wręcz przejaw patriotyzmu?

W sytuacji, w której dyplomata uznaje, że polityka zagraniczna jego kraju nie jest odpowiednia, że jest sprzeczna z jego poglądami czy nawet sumieniem to powinien złożyć dymisję. Nie neguję tego, że ktoś może uznać, że politykę państwa należy krytykować. Ale niech robi to jako obywatel, publicysta, komentator, a nie reprezentant państwa. Bo wtedy szkodzi nie złej w jego odczuciu polityce, ale państwu, które reprezentuje. To co się stało jest niedopuszczalne. I ktoś po stronie polskiego MSZ musi za to odpowiedzieć.

Przeczytaj też:

Budka zorganizował konferencję przed piekarnią. Jej właściciela wykańczają rachunki

Polski Ład wyśmiewany przez Polaków. "Wizerunkowo nie do uratowania"


Lubię to! Skomentuj37 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka