Kaczyński kontra Reagan. Czyli polska prawica w roku 2022

Mamy Nowy Rok, Nowy Polski Ład i stare - w gruncie rzeczy - pytanie. Brzmi ono: czy polska prawica chce dalej iść prospołecznym (kaczystowskim) kursem, który dał jej wszystko, co ma dziś. Czy też zwyciężą w niej ci, co uważają, że trzeba wreszcie przestać bawić się w lewicę. I wrócić na bezpłodne łono reaganizmu-thatcheryzmu.

Jaka będzie polska prawica - czy socjalna czy jednak liberalna?

Już choćby to doświadczenie minionych sześciu lat powinno - zdaniem Jabłońskiego - utwierdzać PiS na ścieżce lewicowo-socjalnej (zwanej czasem, od nazwiska jej architekta „kaczystowską”). A żyjących w przeświadczeniu, że to minie i znów będzie się można modlić do Reagana i Thatcher powinno spychać do głębokiej defensywy. Zwłaszcza, że bardzo podobnie dzieje się w wielu innych krajach. Jabłoński wspomina o USA, gdzie Donald Trump ewidentnie zerwał z dziedzictwem Reaganomiki mocno rozbudowując rolę państwa w gospodarce czy stawiając na transfery bezpośrednie dla ludności w czasie pandemii covid-19. Ale jeszcze bardziej celne byłoby przywołanie Wielkiej Brytanii - gdzie na naszych oczach lider Torysów Boris Johnson odesłał do lamusa truchło ekonomicznego Thatcheryzmu. Choćby ogłaszając, że kluczem do przywrócenia wyspiarskiej gospodarki na ścieżkę wzrostu będą… podwyżki płacy minimalnej i godziwe zarobki dla grup głęboko przez neoliberalizm poszkodowanych.

Zwykło się uważać, że w ramach Zjednoczonej Prawicy podział ról był dotąd następujący. PiS Kaczyńskiego nadaje ton i stawia na wielkie niwelowanie transformacyjnych nierówności i wykluczeń (dochodowych, regionalnych, komunikacyjnych). Robi to nie bojąc się szyderstwa, darcia szat i aktywnego oporu ze strony raczej liberalnych wielkomiejskich elit przeświadczonych o tym, że neoliberalny model rozwoju opartego o nierówności był w sumie słuszny, bezalternatywny i konieczny.

W międzyczasie koalicjanci zabezpieczają boki. Frakcja Gowina puszcza oko do bardziej konserwatywnej części „balcerowiczowskiego” mieszczaństwa. Solidarna Polska neutralizuje zaś zagrożenie ze strony Konfederacji i korwinistów. W minionym roku - z powodu przetasowań wewnątrz obozu władzy - ta dynamika przestała działać. Nie udało jej się też zastąpić niczym nowym. Nie wykorzystano - zapewne z powodu wzajemnego „kulturowego obrzydzenia” - wielu potencjalnych spójności programowych z Lewicą (choćby właśnie w temacie Polskiego Ładu). Zaś rozbiórka obozu Gowinowców zapewniła wprawdzie jako taką parlamentarną większość. Sprawiła jednak, że obóz prawicy liberalnej wewnątrz PiSu wcale nie uległ osłabieniu. Wręcz przeciwnie. Utwierdził się w roli języczka u wagi.

Pytanie o to, jaka będzie polska prawica - czy socjalna czy jednak liberalna? - pozostaje więc w mocy. Zamieszanie wokół Polskiego Ładu to tylko potwierdzenie, że tak właśnie jest.

Polecamy:


Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka