Kukiz dyktuje PiS warunki. "Są pewne granice, których nie przekroczę"

PAP/Radek Pietruszka
PAP/Radek Pietruszka
Kukiz stawia ultimatum partii rządzącej. Zadeklarował, że jeśli PiS będzie opóźniał głosowanie nad wnioskiem o powołanie komisji śledczej wyjaśniającej przypadki podsłuchów w latach 2007-2021, to umowa między Kukiz'15 a partią rządzącą zostanie zerwana.

O inicjatywie Kukiza po raz pierwszy informowała Wirtualna Polska. Ugrupowanie Kukiz'15 przygotowało w ubiegłym tygodniu wniosek ws. powołania komisji śledczej w sprawie podsłuchów w latach 2007-2021.

— Są pewne granice, których nie przekroczę. Ta komisja powinna powstać, ten wniosek powinien być głosowany — stwierdził Kukiz w Polsat News.

Lider podkreślał, że w komisji PiS ani KO nie mogą mieć większości, a jej przewodniczący powinien być gwarantem bezstronności.

Kukiz gwarantem bezstronności?

– Powiem nieskromnie, że ja jestem gwarantem bezstronności w polskim Sejmie. Jeśli taką propozycję otrzymałbym od tych opcji politycznych [przewodniczenia komisji śledczej – red.], to tak, natomiast nie będę o to walczył – stwierdził Kukiz.

Lider Kukiz'15 unikał stwierdzenia, że stawia warunki partii rządzącej, czy daje PiS czas. Podkreślił jednak, że oczekiwanie na głosowanie wniosku "nie może trwać w nieskończoność".

— Rozmowa z przedstawicielami opozycji dotyczyła też tego, by w nieskończoność nie był przeciągany — powiedział.

— Opozycja mnie poprze, jeśli dam im jakąś formę gwarancji, że ten wniosek będzie głosowany np. za miesiąc, a nie za pół roku. Jeśli nie, sytuacja się odwróci i nie będę głosował wspólnie z PiS — zapowiedział Kukiz i stwierdził, że oczekuje, że sytuacja rozwiążę się do końca lutego.

W rozmowie wyznał również, że o komisji rozmawiał również z Jarosławem Kaczyńskim.

— Powiedział, że jeżeli rzeczywiście ma powstać taka komisja, to niech bada jedną i drugą stronę — przekazał Kukiz.

KO poprze wniosek Kukiza

Koalicja Obywatelska ma poprzeć wniosek Kukiz'15 o powołanie w Sejmie komisji śledczej, która miałaby wyjaśnić przypadki podsłuchów w latach 2005-2021. Dziś  lider PO Donald Tusk ma złożyć w tej sprawie deklarację na briefingu w Ksawerowie.

Zmiana stanowiska Koalicji Obywatelskiej, która niedawno złożyła w Sejmie własny wniosek o powołanie komisji śledczej (chodziło o badanie tylko kwestii wykorzystania Pegasusa) to między innymi efekt środowego spotkania w Sejmie szefa klubu KO Borysa Budki z liderem Kukiz'15 Pawłem Kukizem.

Wcześniej jednak, bo już we wtorek, Donald Tusk mówił w TVN24, że jest na 90 proc. pewien, że w Sejmie powstanie komisja śledcza ds. podsłuchów. W środę po południu na konferencji w Mińsku Mazowieckim powtórzył, że jest "prawie pewien", że dojdzie do powstania komisji, która miałaby badać podsłuchy od 2005 roku.

Przyznał, że do zmiany stanowiska skłoniła go postawa PSL. Paweł Kukiz proponował początkowo, by zakres prac komisji obejmował lata 2007-2021, jednak Polskie Stronnictwo Ludowe zaproponowało rozszerzenie go jeszcze na lata 2005-2006.

– O ile wiem PSL uznało, że w ogóle lepiej od 2005 r., żeby objąć całość rządów PiS, a także PO i PSL – mówił Tusk w Mińsku Mazowieckim.

– Pomyślałem sobie, a czemu nie? Nie mam absolutnie żadnych powodów, żeby cokolwiek ukrywać. Chcą zbadać 8 lat naszych rządów, jeśli chodzi o podsłuchiwanie i używanie służb specjalnych, nie mam z tym żadnego problemu – zapewnił.

W środę wieczorem o powołaniu komisji Tusk rozmawiał jeszcze z Budką, który w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" zapowiedział, że posłowie KO podpiszą się pod wnioskiem Kukiz'15.

Będą podpisy PSL, Konfederacji, Porozumienia i nie tylko

Według Pawła Kukiza, pod jego projektem dotyczącym powołania komisji śledczej mają się podpisać, oprócz PSL, także posłowie: Konfederacji, Porozumienia oraz koła Polskie Sprawy. Aby móc złożyć w Sejmie tego typu wniosek Kukiz'15 potrzebuje 46 podpisów. Przy wsparciu klubu KO będzie to możliwe.

W Senacie od zeszłego tygodnia działa komisja nadzwyczajna (bez uprawnień śledczych), która także wyjaśnia przypadki nielegalnej inwigilacji z użyciem oprogramowania Pegasus. W poniedziałek na pytania senatorów odpowiadali eksperci z kanadyjskiej grupy Citizen Lab: John Scott-Railton i Bill Marczak, którzy odkryli ślady inwigilacji Pegasusem na telefonach: senatora KO Krzysztofa Brejzy, mec. Romana Giertycha i prok. Ewy Wrzosek.

We wtorek przed komisją stawili się b. szef NIK Krzysztof Kwiatkowski, obecny prezes Izby Marian Banaś, a także były Komendant Główny Policji i późniejszy doradca w Departamencie Administracji Publicznej NIK, gen. Marek Bieńkowski. W środę świadkiem komisji był senator Brejza. W przyszłym tygodniu komisja chce przesłuchać mec. Giertycha i prok. Wrzosek.

WP

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka