18-miesięczny Cyryl z Mariupola jedną z najmłodszych ofiar wojny

fot. Twitter
fot. Twitter
Rosja znów uniemożliwiła w niedzielę utworzenie humanitarnego korytarza z oblężonego Mariupola, na południowym wschodzie Ukrainy. Zaczął się ostrzał. Media obiegły wstrząsające zdjęcia, jak rodzice wbiegają do szpitala z zakrwawionym dzieckiem. Niestety 18-miesięczny Cyryl nie przeżył.

Wstrząsający reportaż z Mariupola

Fotografie wykonał reporter Associated Press Jewgienij Maloletka. Na jednej widać, jak ojciec niesie dziecko w zakrwawionym kocyku. Za nim biegnie przerażona matka, ślady krwi są na jej bluzce. Mimo prób reanimacji malucha nie udało się uratować. Na kolejnych fotografiach widać ogromny ból rodziców po stracie dziecka i bezradność młodego lekarza.

Lekarz po śmierci dziecka: Pokaż to Putinowi

Kilka dni wcześniej do tego samego szpitala w Mariupolu trafiła 6-letnia ranna dziewczynka. Dziecko zmarło na szpitalnym stole. AP podaje, że lekarz spojrzał wtedy w obiektyw aparatu i powiedział do reportera "Pokaż to Putinowi".

18-miesięczny Cyryl, bo tak miał na imię chłopczyk z fotoreportażu AP, to jedna z najmłodszych ofiar agresji Rosji na Ukrainę.

Zginęło już prawie 40 dzieci

38 dzieci zginęło, a 71 zostało rannych od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę – poinformowała w niedzielę w południe ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denysowa. To zapewne niepełne liczby, bo nie wiadomo, ile ofiar jest pod gruzami zbombardowanych budynków.

Rada Najwyższa Ukrainy wezwała ONZ i Czerwony Krzyż do tworzenia korytarzy humanitarnych, by ratować dzieci.

Pierwsza Dama publikuje zdjęcia zabitych dzieci

Pierwsza dama Ukrainy Ołena Zełenska opublikowała w niedzielę na Facebooku zdjęcia dzieci zabitych w wyniku rosyjskiej inwazji. Małżonka prezydenta Wołodymyra Zełenskiego opisała ich historie, nawołując do umożliwienia stworzenia korytarzy humanitarnych w ostrzeliwanych miastach.

"Na Ukrainie zginęło już co najmniej 38 dzieci. A ta liczba może teraz jeszcze wzrosnąć (...)! Jeśli Rosjanie mówią, że nie prowadzą wojny z ludnością cywilną, to pokażcie im te zdjęcia! To są twarze dzieci, które nigdy nie dorosną" - napisała Zełenska.



Pierwsza dama zaapelowała o stworzenie korytarzy humanitarnych w najbardziej ostrzeliwanych miastach Ukrainy. Jak podkreśliła, Rosjanie atakują jednak rodziny i wolontariuszy. Zełenska zwróciła się "do wszystkich prawych mediów na świecie" o opisywanie "tych przerażających faktów".

Dodała, że zdjęcia zabitych ukraińskich dzieci powinny zobaczyć rosyjskie matki, aby zrozumiały, co robią ich synowie na Ukrainie.

Nie doszło do ewakuacji Mariupola

Tymczasem mimo uzgodnień w sprawie korytarza humanitarnego w Mariupolu około 9.20 zaczął się ostrzał Gradami i ewakuacja mieszkańców nie powiodła się.

- Zorganizowaliśmy konwój humanitarny, który miał przyjechać z Zaporoża do Mariupola. Osiem ciężarówek z jedzeniem i lekami. 30 autobusów, które miały pomóc wywieźć kobiety, dzieci, ludzi starszych z Mariupola w drodze powrotnej. Do tego wszystkiego nie doszło. Rosjanie znowu cynicznie ostrzeliwali drogę, którą miał poruszać się nasz konwój humanitarny - przekazała wicepremier Iryna Wereszczuk.

To, że ewakuacja jest niemożliwa potwierdza także Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża.


400-tysięczny Mariupol na południowym wschodzie kraju jest w tragicznej sytuacji. Miasto od pięciu dni jest otoczone i ostrzeliwane, pozbawione prądu i wody.

Rosjanie chcą zrzucić winę na Ukraińców

Drugi dzień z rzędu porozumienie o zawieszeniu broni, które miało umożliwić ewakuację ludności cywilnej z Mariupola, nie zostało dotrzymane. Zawieszenie broni zostało zaplanowane między 10:00 a 21:00 czasu lokalnego, ale porozumienie zostało złamane w ciągu kilku godzin od jego wprowadzenia - stwierdza brytyjski resort obrony.

"Rosyjskie ataki artyleryjskie na miasto prawdopodobnie utrzymują się na wysokim poziomie, obserwowanym w ostatnich dniach. Podobnie jak wczoraj, Rosja oskarżyła Ukrainę o złamanie porozumienia o zawieszeniu broni. Jest to prawdopodobnie dodatkowa próba zmniejszenia odpowiedzialności za ofiary wśród ludności cywilnej, spowodowane ciągłymi rosyjskimi atakami na miasto" - napisano w opublikowanej przez ministerstwo aktualizacji wywiadowczej.

Do ewakuacji ludności cywilnej z Mariupola miało już dojść w sobotę. W tym celu Rosja i Ukraina uzgodniły zawieszenie broni. Jednak władze ukraińskie, powołując się na łamanie zawieszenia broni przez Rosję, przerwały operację ewakuacyjną. Moskwa ze swej strony zrzuciła na Kijów winę za zerwanie zawieszenia broni i oświadczyła, że w sobotę po południu wznowiła "operacje ofensywne" w Mariupolu.

ja

Czytaj też:

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka