Największe zagrożenie dla Polski. Prof. Antoni Dudek: Słono zapłacimy za spory polityczne

Polskę czeka wiele kryzysów Fot. Pixabay
Polskę czeka wiele kryzysów Fot. Pixabay
Do tej pory mieliśmy do czynienia z agresją słowną. Ale z uwagi na dobrą sytuację ekonomiczną, nie przechodziła ona na ulice. Teraz możemy mieć do czynienia z ostrym konfliktem społecznym na ulicach, eskalacją przemocy – mówi Salonowi 24 prof. Antoni Dudek, politolog i historyk UKSW.

Ważną rolę w książce pełnią relacje państwa z Kościołem. Stawia Pan tezę, że Kościół w naszym kraju będzie tracić. Że czeka nas świeckie państwo. Przewiduje Pan trudne czasy dla katolicyzmu w Polsce. Dlaczego?

Tu należy oddzielić moje osobiste przekonania od prognozowania przyszłości. Jeśli chodzi o prognozę faktycznie uważam, że po czasie dla Kościoła najlepszym, gdy Kościół katolicki w kraju osiągnął bardzo wiele, miał ogromne wpływy, choć oczywiście nie staliśmy się państwem teokratycznym, następuje znaczne osłabienie tych wpływów. Ono ma miejsce mniej więcej od czasu śmierci Jana Pawła II. Ale jest procesem postępującym i nabierającym tempa.

Jednocześnie wiele osób twierdzi, że dziś Kościół ma właśnie najlepszy czas choćby z uwagi na fakt, że rządzi opcja, która mocno identyfikuje się z wartościami chrześcijańskimi?

Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości faktycznie działania władz nie są nieprzychylne Kościołowi. Jednak widać ogromną zmianę w nastrojach społecznych. Szczególnie widoczne było to po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Mieliśmy bardzo mocne antyklerykalne wystąpienia. Z demonstracjami pod świątyniami, wypisywaniem napisów na murach kościołów. Dawniej tego nie było. Nawet w okresie PRL, gdy władze próbowały organizować antykościelne wystąpienia. Owszem, zdarzały się grupki ludzi, którzy po liście biskupów polskich do niemieckich wrzeszczęli do prymasa Wyszyńskiego „oddaj marki”. Ale to były grupy zorganizowane przez komunistyczne władze. Dziś mamy ewidentny wzrost nastrojów antyklerykalnych w społeczeństwie. Głównie w najmłodszym pokoleniu, które siłą rzeczy będzie odgrywać coraz większą rolę. Odwrotnie niż najbardziej religijne pokolenie starsze. Trudno sobie wyobrazić, by proces ten się zatrzymał. Gdy dojdzie do zmiany władzy nastąpią też próby regulowania na nowo relacji państwo – Kościół. Donald Tusk niedawno wprost mówił o konieczności rozdziału państwa i Kościoła.

No właśnie, tu jednak pytanie zasadnicze – jak to rozdzielenie miałoby wyglądać?

Może ono wyglądać w bardzo różny sposób. Takim spornym tematem może być konkordat. Czy powinien pozostać, czy być wypowiedziany. Moim zdaniem powinien zostać, bo całkiem dobrze reguluje relacje państwa i Stolicy Apostolskiej. Ale to moja opinia, mam świadomość, że są głosy odmienne. Inną kwestią jest przerywanie ciąży. Ja byłem gorącym zwolennikiem kompromisu aborcyjnego. I ten kompromis został wywrócony przez PiS-owski Trybunał Konstytucyjny. Możemy się spodziewać, że gdy władza się zmieni, a prezydentem nie będzie już Andrzej Duda, to nie nastąpi powrót do kompromisu, ale zwrot w kierunku pełnej liberalizacji aborcji. Następnym obszarem, o który rozegra się batalia będzie nauka religii w szkołach. Tu może ten spór zacznie się szybciej, niż o kwestie ochrony życia. Generalnie Polskę czeka laicyzacja, zbliżona do tej w krajach zachodnich.

Pan jednak stawia tezę, że odpowiedzialność za to ponosi w dużej mierze sam polski Kościół, tymczasem procesy laicyzacji mają charakter globalny?

Oczywiście, że jednym z powodów są zmiany o charakterze globalnym, na które Kościół nie ma wpływu. Ale proces laicyzacji mocno przyśpieszyły konkretne błędy ludzi polskiego Kościoła. O błędach tych wspominam w książce. Chodzi o podejście do lustracji, afer pedofilskich, ostentacyjną interesowność finansową. A dziś Kościół musi się mierzyć z ogromnym problemem organizacyjnym – seminaria duchowne były budowane w czasach, gdy studiowało w nich kilkuset kleryków rocznie. Był to czas potęgi, Polska określana była jako kraj eksportujący księży. Dziś są roczniki mające kilku, kilkunastu księży. Te gmachy trzeba jakoś ogrzać, utrzymać. Być może sposobem byłoby łączenie kilku seminariów, a wynajmowanie pozostałych budynków. Ale problemem jest to, że ja takich refleksji po stronie przedstawicieli Kościoła nie widzę. Szczególnie dotyczy to starszych biskupów. Słuchając ich mam wrażenie, jakby zatrzymali się oni na czasie Jana Pawła II. Nie zauważyli, że świat i Kościół od tego czasu bardzo się zmienił.

Nie tylko Jana Pawła II. Niedawno arcybiskup Marek Jędraszewski mówił o tym, że Polska nie może być krajem niepłodnych kobiet. Cytował Prymasa Tysiąclecia. Ale kard. Wyszyński wypowiedział te słowa w konkretnej sytuacji, w kontekście komunistycznej polityki urodzeń. Po słowach metropolity krakowskiego wiele rodzin mających problem z urodzeniem dzieci poczuło się delikatnie mówiąc nieswojo?

To jest częsty problem, że w wypowiedziach publicznych często osoby publiczne posługują się cytatami z przeszłości, wykorzystują je często wręcz jako oręż w dyskusji. Ignorują przy tym kontekst. Fakt, że świat się zmienił od czasów prymasa Wyszyńskiego. Zestawianie ówczesnego świata z obecnym jest nieporozumieniem.

Lubię to! Skomentuj172 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo