Wypadek w Chorwacji. "Problemem brak kierowców. Jeżdżą 60 i 70-latkowie"

Zginęło kilkanaście osób, kilkadziesiąt jest rannych Fot. vijesti.hrt.hr
Zginęło kilkanaście osób, kilkadziesiąt jest rannych Fot. vijesti.hrt.hr
- Nie wiem, jak było w przypadku kierowcy autokaru wiozącego pielgrzymkę do Medjugorie, ale w Polsce jest ogromny problem z kierowcami zawodowymi. Mamy na rynku niedobór kierowców, w związku z tym w firmach przewozowych bardzo często jeżdżą ludzie w wieku 60-70 lat. Ludzie ci mają wprawdzie doświadczenie, ale moim zdaniem nie mają już takiej percepcji, by zawodowo, wiele godzin spędzać za kierownicą – mówi Salonowi 24 Łukasz Zboralski, redaktor naczelny portalu brd24.pl.

Doszło do tragicznego wypadku polskiego autokaru w Chorwacji, zginęło kilkanaście osób. Kilkadziesiąt jest rannych. Do tego typu tragedii dochodzi niestety dość często. Jakie są tego przyczyny?

Łukasz Zboralski: Na razie mam za mało wiedzy na temat tego, co konkretnie stało się w Chorwacji. Natomiast jeśli chodzi o ogólnie wypadki autobusów, to w Polsce były to najczęściej błędy kierowców. Ostatnie dwa spektakularne wypadki dotyczyły kierowców z Ukrainy. Nie wiem, jak było w przypadku kierowcy autokaru wiozącego pielgrzymkę do Medjugorie, ale w Polsce jest ogromny problem z kierowcami zawodowymi. Mamy na rynku niedobór kierowców, w związku z tym w firmach przewozowych bardzo często jeżdżą ludzie w wieku 60-70 lat. Ludzie ci mają wprawdzie doświadczenie, ale moim zdaniem nie mają już takiej percepcji, by zawodowo, wiele godzin spędzać za kierownicą. W ubiegłym roku miał miejsce tragiczny wypadek, gdy kierowca autokaru, w wieku właśnie około 70 lat jechał po dzieci w Warlubiu. Utknął między szlabanami, zginął. A więc problemem jest fakt, że brakuje zarówno kierowców ciężarówek, jak i kierowców autobusów. W efekcie jeżdżą ludzie starsi.

Przeczytaj też:

Wypadek polskiego autokaru w Chorwacji. Kierowca prawdopodobnie zasnął

Najtragiczniejsze wypadki polskich autokarów za granicą

„Narzekacie na inflację. My ją mamy od 30 lat”. Uchodźca z Białorusi o „raju Łukaszenki”

Według na razie niepotwierdzonych informacji kierowca w Chorwacji mógł zasnąć za kierownicą. Czy takie sytuacje wynikać mogą właśnie z wieku, czy może ze zbyt długiego czasu spędzanego w trasie?

Myślę, że w przypadku kierowców zawodowych przepisy wykluczają sytuację, by za kierownicą spędzali zbyt wiele godzin. To jest raczej kontrolowane. Natomiast jeśli faktycznie potwierdziłyby się informacje o tym, że kierowca zasnął za kierownicą, świadczyłoby to o tym, że był w kiepskiej formie. Wśród kierowców prywatnych aut wielkim problemem jest lekceważenie wpływu wyspania się i wypoczynku na jazdę. W przypadku kierowców zawodowych liczba przepracowanych godzin jest wymuszana. Ale świadomość na temat konieczności wypoczynku może być tak samo niska, jak w przypadku kierowców prywatnych aut.

Już abstrahując od samej tragedii w Chorwacji – dwa lata temu w Warszawie doszło do wypadku autobusu miejskiego, gdzie kierowca był pod wpływem środków odurzających. Nie należy tego pod żadnym pozorem łączyć z tym, co stało się koło Zagrzebia, ale na ile istotny jest problem kierowców jadących po różnych używkach?

Jak widać po przypadku z Warszawy problem ten istnieje. Przemęczeni kierowcy korzystali często ze „wspomagaczy”, które miały im poprawić koncentrację. Na szczęście dziś pracodawcom przysługuje prawo kontrolowania pracowników. Kilka lat temu aby sprawdzić kogoś choćby alkomatem, trzeba było wzywać policję, mieć uzasadnione podejrzenie. Teraz można przeprowadzać testy przesiewowe. Jednak skoro mówimy o wypadku autobusu w Warszawie, to warto wspomnieć też o kwestii infrastruktury. Tam oczywiście kierowca ewidentnie zawinił, był po narkotykach. Ale barierki na tym moście są tak skonstruowane, że gdy ktoś po prostu się zagapi i uderzy w tę barierkę, też spadnie z wiaduktu. Na remontowanych drogach często nie ma w ogóle sensownych zabezpieczeń, ale stawiane są plastikowe barierki, przez które przejedzie nawet osobówka.

Wróćmy do tragedii w Chorwacji. Autokar wiózł pielgrzymów. Miejsca pielgrzymek często są w dość górzystych terenach. Czy trudna trasa może być powodem częstszych wypadków takich grup?

Nie sądzę. Owszem, straszny wypadek w Grenoble, w którym także zginęli pielgrzymi, miał miejsce w bardzo trudnym, górzystym terenie. Ale również polskie statystyki wskazują, że najczęściej do tragedii dochodzi na prostym odcinku drogi, przy dobrej pogodzie. Na trudnej trasie kierowcy zazwyczaj zachowują zdecydowanie większą ostrożność.

Przeczytaj też:

Stan zdrowia polskich pielgrzymów. Najnowsze informacje

Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchomiło infolinię ws. wypadku w Chorwacji


Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości