Rosyjski żołnierz dzieli się zapiskami z wojny w Ukrainie. "Całe życie mówię tylko prawdę"

Rosyjski dezerter Paweł Fiłatiew upublicznił swoje zapiski z wojny w Ukrainie. Opisał m. in. frustracje jaka panuje w rosyjskiej armii oraz warunkach panujących w wojsku. (fot. Flickr)
Rosyjski dezerter Paweł Fiłatiew upublicznił swoje zapiski z wojny w Ukrainie. Opisał m. in. frustracje jaka panuje w rosyjskiej armii oraz warunkach panujących w wojsku. (fot. Flickr)
W ostatnim czasie duże poruszenie wywołały ujawnione niedawno zapiski rosyjskiego żołnierza Pawła Fiłatiewa. W notatkach są m. in. informacje na temat kampanii Putina, warunkach panujących w wojsku oraz zachwianym morale.

— Minęło półtora miesiąca odkąd wróciłem z wojny w Ukrainie. Tak, wiem, że nie wolno powiedzieć słowa "wojna", zostało to zakazane, ale i tak powiem: "wojna". Mam 33 lata i całe życie mówię tylko prawdę, nawet jeśli to boli — pisze Fiłatiew na początku swojego pamiętnika. 

— Wiem, że ten gest będzie mnie drogo kosztował, ale nie mogę zagłuszyć swojego sumienia — podsumowuje swoje zapiski 33-letni żołnierz.

Zapiski rosyjskiego żołnierza

Fiłatiew w wojnie na Ukrainie brał udział jako spadochroniarz. Mężczyzna na portalu VKontakte opublikował swoje doświadczenia z pobytu w swojej jednostce pochodzącej z okupowanego przez Rosję Krymu. Nazwał je "ZOV": Z, O i V to taktyczne oznaczenia na rosyjskiej armii. Służą one również jako symbole propagandowe.

"Guardian" pisze, że pierwotnym planem żołnierza było upublicznienie swoich zapisków, a następnie oddanie się policji. Nie stało się tak, ponieważ obrońca praw człowieka Władimir Osieczkin miał pomóc mu uciec z kraju. Obecnie miejsce pobytu żołnierza jest nieznane.

Fiłatiew w swoich zapiskach opisuje m. in. codziennie życie rosyjskich żołnierzy na froncie w Ukrainie.

— 4 marca. O świcie jedziemy samochodami, nie wiadomo dokąd. Trzy kilometry dalej zajmujemy pozycję w leśnym pasie, przed nami lecą helikoptery. Korzystamy z przerwy, niektórzy z nas próbują jeść, niektórzy śpią. Widzę sanitariusza kompanii i pytam go: "co z kompanią, bracie?". A on odpowiada: "jeden zginął, drugi został ranny". Znów byliśmy pod ostrzałem artyleryjskim, nikt nie wiedział od kogo i skąd" — pisze żołnierz.

Dziennik Fiłatiewa wzbudził sporą sensację, ponieważ mężczyzna zawarł w nim mnóstwo opisów codziennych absurdów, jakie miały miejsce w rosyjskiej armii. Fragmenty zapisków przedrukowano w niezależnej rosyjskiej prasie. Sam żołnierz gościł również w niezależnej telewizji TVDożd, gdzie opisał m. in. jak jego jednostka ukrywała się przez miesiąc w okopach w pobliżu Mikołajowa. Mężczyzna opuścił front w wyniku obrażeń oka.

Złe wyposażenie i kradzieże rosyjskiej armii

"Guardian" podaje, że Fiłatiew przez 45 dni spisywał swoje doświadczenia na ukraińskim froncie. Mężczyzna dokładnie opisał, jak źle wyposażoną jednostkę wysłano na wojnę bez koniecznej logistyki i celów.

— Wszyscy tutaj mówią o tym, że Ukraina chce wstąpić do NATO. Ale czy atakujemy wszystkie kraje, które chcą wstąpić do NATO? Łotwa, Litwa, Estonia i Polska są już w NATO. Finlandia będzie członkiem NATO. Turcja niedawno zestrzeliła nasz samolot, ale szybko o tym zapomnieliśmy, a Japonia zagarnia nasze wyspy — pisał Fiłatiew.

Żołnierz wspomniał o spadochroniarzach zdobywających Chersoń, którzy okradali napotkane domy.

— Ze zdobytych domów zabrali komputery i inne cenne przedmioty, które mogli wziąć — czytamy. Żołnierze przeszukiwali też kuchnie w poszukiwaniu jedzenia.

Mimo, że żołnierz określa wojnę w Ukrainie jako niesprawiedliwą, miejscami spogląda on na wydarzenia na froncie z perspektywy znanej z zachowań rosyjskiej armii.

— Czy ktoś ma wątpliwości, że w armii ukraińskiej są ludzie, którzy nie potrafiliby oprzeć się grabieżom i nie patrzyli na to wszystko jak na trofea? — pyta Fiłatiew.

— Pomimo całej krzywdy, jaką mi wyrządzono, kocham swoją armię — napisał Fiłatiew. — Nigdy nie zapomnę śmierci moich młodych towarzyszy — dodał.

Frustracja w okopach

Fiłatiew napisał także o frustracji, jaka panuje w okopach. Opisywał, że żołnierze mieli nawet celowo strzelać do siebie, żeby mogli zostać poddani ewakuacji, a następnie by mogli odebrać odszkodowanie w wysokości 3 mln rubli (ok. 50 tysięcy euro).

— Większość armii jest niezadowolona z tego, co się tam dzieje, są niezadowoleni z rządu, są niezadowoleni z Putina i jego polityki, niezadowoleni z ministra obrony, który nigdy nie służył w wojsku — pisze 33-letni żołnierz.

Mężczyzna wspomniał też o przestarzałym sprzęcie i uszkodzonych pojazdach, jakimi dysponuje armia jego kraju. Fiłatiew opisał, że nawet karabin, który dano mu przed wojną był zardzewiały.

— Połowa moich chłopców przebierała się i nosiła ukraińskie mundury, bo były lepszej jakości i wygodniejsze — pisał Fiłatiew.

Żołnierz podsumowując swoje zapiski stwierdził, że główną przyczyną wzajemnej wrogości jest "propaganda, która coraz bardziej podsyca nienawiść ludu".


RB

Polecamy:

Nowa generacja Mitsubishi ASX. Wiemy jakie silniki będą je napędzać

Sara James w finale amerykańskiego "Mam talent". Nie obyło się bez małej wpadki

Protest nauczycieli? Broniarz zdradza, co ZNP szykuje na wrzesień

MSZ alarmuje. Reżim Łukaszenki dewastuje cmentarz żołnierzy AK

Wkrótce szykuje się kolejny najazd na Warszawę. Protest specjalistów od samochodów

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka