Światowe media piszą o reparacjach dla Polski. Niemieckie są oburzone "kolejnym frontem"

Światowe media komentują sprawę raportu dotyczącego strat poniesionych przez Polskę podczas niemieckiej agresji w latach 1939-1045. (fot. Bild)
Światowe media komentują sprawę raportu dotyczącego strat poniesionych przez Polskę podczas niemieckiej agresji w latach 1939-1045. (fot. Bild)
O zaprezentowanym w czwartek raporcie dotyczącym strat poniesionych przez Polskę w wyniku niemieckiej agresji podczas II wojny światowej piszą media z całego świata. Sprawę skomentowały redakcje m. in. z USA, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Indii, Izraela czy Arabii Saudyjskiej.

W czwartek po południu agencja Reutera poinformowała, że Polska oceniła straty poniesione w II wojnie światowej na 1,3 biliona dolarów oraz domaga się reparacji od Niemiec. 

— Około 6 milionów Polaków, w tym 3 miliony polskich Żydów, zginęło podczas wojny. W Powstaniu Warszawskim stolica została zrównana z ziemią, a życie straciło w niej około 200 000 cywilów — pisał Reuters.

Stacja CNN podkreśliła, że Niemcy usprawiedliwiają się umową zrzeczenia reparacji z 1953 roku. Polska nie była jednak wtedy wolnym krajem, a decyzje podejmował Kreml. Tym samym wynegocjowanie "godziwych rekompensat nie było możliwe".

Światowe media piszą o reparacjach dla Polski

Z kolei France24, hiszpański portal El Correo czy "Washington Post" podkreśliły, powołując się na Associated Press, że na ten raport czekano latami i opublikowano go dopiero w 83. rocznicę wybuchu II wojny światowej.

Światowe media cytowały m. in. Jarosława Kaczyńskiego, który zapewnił, że podjęte zostały decyzje w sprawie "dalszych kroków". O sprawie piszą także media m. in. izraelskie, koreańskie czy australijskie.

Poseł PiS Łukach Schreiber zwrócił uwagę, że największe niemieckie media nadały "bardzo wysoką rangę kwestii reparacji".

— Część niemieckich historyków, polityków i publicystów uważa, że Polsce się one należą. Konsekwentnie przełamujemy tabu i prowadzimy skuteczną dyplomację — podkreślił.


Bild: "Kolejny front w środku wojny"

— Rząd Polski jest najwyraźniej zdecydowany, by w środku wojny otworzyć kolejny front - finansowy, przeciwko Niemcom — napisano w czwartkowym "Bildzie".

— Moment nie jest przypadkowy: ma historyczne i symboliczne znaczenie, bo dziś mijają 83 lata od najazdu Niemiec na Polskę i wybuchu II wojny światowej — podkreśla niemiecki dziennik.

Dziennik cytuje Kaczyńskiego, który zaznaczył, że Polska będzie musiała przejść przez "długi i trudny" proces, zanim otrzyma reparacje. 

— Z jego punktu widzenia Berlin nie wypłacił jeszcze wystarczająco wysokich odszkodowań za zniszczenia i mordy dokonane w Polsce w czasie ostatniej wojny światowej. W kwestii odszkodowań lepiej potraktowano Francję, Holandię oraz Żydów — pisze „Bild”. Podkreślono również, że polski raport „może nadwyrężyć relacje między Niemcami a Polską oraz nadszarpnąć wzajemne zaufanie”.

Gazeta zwraca też uwagę na wypowiedź Donalda Tuska, który stwierdził, że „politykom PiS nie tyle chodzi o odszkodowania od Niemiec, co o politykę wewnętrzną”, a prowadzenie antyniemieckiej kampanii ma jego zdaniem zwiększyć poparcie dla partii rządzącej.

"Trzymajcie mnie!"

Swoim komentarzem na temat reparacji dla Polski podzielił się na łamach Onetu szef działu historycznego "Die Welt" Sven Felix Kellerhoff.

— To prawdopodobnie tylko zbieg okoliczności: dzień po tym, jak rząd niemiecki ostatecznie osiągnął porozumienie w sprawie odszkodowania w wysokości 28 mln euro z potomkami ofiar zamachu terrorystycznego na Igrzyskach w Monachium w 1972 r. konserwatywna partia rządząca PiS opublikowała długo ukrywany „raport” — pisał dziennikarz. Jego zdaniem "reparacje nigdy nie przyniosły niczego pozytywnego".

— Ta dyskusja do niczego nie prowadzi, ponieważ w przeszłości zawsze można znaleźć wcześniejsze wydarzenia, które przemawiają przeciwko reparacjom. Polska na przykład krwawo zdobyła tereny w latach 1919–1920 w wojnie przeciwko rosyjskim bolszewikom, potem Stalin odebrał je jej w 1945 r., ale Polsce „zrekompensował” je, dając jej wschodnie terytoria Niemiec — uważa Kellerhof.

Dziennikarz zarzucił też, że raport na temat strat wojennych jest argumentem politycznym dla PiS.


RB

Czytaj dalej:







Lubię to! Skomentuj106 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka