Roger Waters skompromitował się do reszty. Uważa, że Ukraińcy chcą go zabić

Tym razem Roger Waters do swoich szkodliwych poglądów próbował przekonywać na łamach magazynu "Rolling Stone". fot. Jethro, CC BY-SA 2.5
Tym razem Roger Waters do swoich szkodliwych poglądów próbował przekonywać na łamach magazynu "Rolling Stone". fot. Jethro, CC BY-SA 2.5
Kariera muzyczna najwyraźniej mu nie wystarcza, bo znów to zrobił. Roger Waters znów zabrał głos na temat sytuacji w Ukrainie. Tym razem do swoich niebezpiecznych i szkodliwych poglądów próbował przekonywać na łamach magazynu "Rolling Stone", gdzie udzielił wywiadu.

Roger Waters znów zabrał głos w sprawie wojny w Ukrainie. Niestety

Roger Waters jest znany przede wszystkim ze swojej działalności muzycznej - współtworzył legendarny zespół Pink Floyd. Niestety w ostatnich miesiącach artysta dał się poznać jako osoba, która ma kontrowersyjne poglądy na temat wojny w Ukrainie i szerzy dezinformację. Krytyka spada na niego z każdej strony, a teraz udzielił wywiadu magazynowi "Rolling Stone", w którym miał szansę na skruchę. Rozmowę przeprowadził dziennikarz śledczy James Balle. Niestety, nic z tych rzeczy. Muzyk chyba naprawdę uwierzył w to, że nadaje się do polityki i dalej przekonuje do swoich szkodliwych racji.

Roger Waters pogrąża się coraz bardziej

Artykuł z wywiadem otwierają słowa, które Roger Waters wypowiada na swoich koncertach.

"Jeśli jesteś jednym z tych, którzy kochają Pink Floyd, ale nie znoszą polityki Rogera, to możesz od razu spie****ać z baru. Dziękuję i życzę miłego oglądania".

Roger Waters zaznacza, że chciałby, aby fani akceptowali go w pełni, także jego kontrowersyjne poglądy. Problem polega na tym, że muzyk wprost prezentuje prorosyjską postawę. Waters poparł przecież aneksję Krymu przez Rosję, a także oskarżył Zachód o sprowokowanie ataku na Ukrainę. Dziennikarz próbował go przekonać do szkodliwości takich wygłaszanych opinii, ale wygląda na to, że Watersowi włączył się syndrom "oblężonej twierdzy". Muzyk oznajmił w rozmowie, że jest na "ukraińskiej liście do likwidacji".

"Nie zapominaj, że jestem na liście do likwidacji wspieranej przez rząd ukraiński. A kiedy cię zabiją, napiszą tylko >>zlikwidowany<< na twoim zdjęciu. Cóż, jedno z tych zdjęć jest moje" - stwierdził Roger Waters na łamach "Rolling Stone".</p>

Dziennikarz zaznacza, że twierdzenie muzyka nie jest zgodne z prawdą, ale nie jest w pełni fałszywe. Owa lista istnieje i tworzy ją skrajnie prawicowa organizacja ukraińska. Na liście są tysiące osób uznanych za wrogów Ukrainy - od dziennikarzy pracującymi na propagandę Rosji do członków grupy Wagnera (jednostka paramilitarna w Rosji - red.). Ten dokument został potępiony na arenie międzynarodowej, jednak rząd Ukrainy nie usunął go. Jednak to nie ma być lista "śmierci", tylko jest traktowana jako baza danych dla służb.

Roger Waters stwierdził też, że wojna ukraińsko-rosyjska jest niepotrzebna. Jednak zdaniem muzyka to nie Rosja za nią odpowiada.

"Ci ludzie nie powinni umierać. A Rosja nie powinna była być zachęcana do inwazji na Ukrainę po tym, jak przez 20 lat próbowali tego uniknąć, sugerując zachodnim rządom środki dyplomatyczne"

James Balle skwitował to ironicznie."Innymi słowy, to wina NATO, że Putin zdecydował się na inwazję na Ukrainę".

Roger Waters niechciany w Polsce. Odwołano jego koncert

Koncert Rogera Watersa miał odbyć się w krakowskiej Tauron Arenie w kwietniu 2023 roku. Występu jednak nie będzie - liczne wezwania do bojkotu w sieci i mieszkańców Krakowa doprowadziły do odwołania koncertu.

SW

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura