Nowe informacje o Polaku, który wbił się w Bramę Brandenburską: "Jechał 200 km/h"

Auto rozbite na Bramie Brandenburskiej, fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
Auto rozbite na Bramie Brandenburskiej, fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
Niemiecka policja nadal ustala przyczyny wypadku w Berlinie, w którym zginął 26-letni Polak. Mężczyzna przed północą wbił się Mercedesem w filar Bramy Brandenburskiej. Zginął na miejscu. Zarówno policja, jak i świadkowie mówią, że jechał z zawrotną prędkością.

Polak wjechał w Bramę Brandenburską w Berlinie

Do wypadku doszło 23.30 w niedzielę wieczorem. Auto nadjechało z centralnego bulwaru "Unter den Linden" i wbiło się w filar Bramy Brandenburskiej w centrum Berlina. Strażacy znaleźli w samochodzie martwego mężczyznę - poinformował wczesnym rankiem rzecznik berliński policji.

Na zdjęciach widać, że samochód miał polskie tablice rejestracyjne. Polski konsul w Berlinie potwierdził, że za kierownicą siedział Polak.

Nieoficjalnie wiadomo, że 26-latek nie był właścicielem Mercedesa, w którym zginął.

Choć scena wypadku nie została uwieczniona na  monitoringu - kamera internetowa nagrywa tylko cztery razy na godzinę - jak twierdzi operator - to siły uderzenia można domyślać się ze zdjęć, które pokazują znaczne uszkodzenia niemieckiego zabytku.

Jechał z zawrotną prędkością

Rzecznik policji powiedział, że prędkość, z jaką jechał kierowca znacznie przekraczała 100 kilometrów na godzinę. Prędkość uderzenia nie została jeszcze ustalona. Wrak trafi teraz do rzeczoznawcy ds. wypadków.

Świadek powiedział "Tagesspiegel", że Mercedes wyprzedził go na rogu Wilhelmstrasse ze znacznie zwiększoną prędkością: "Nigdy nie widziałem takiej prędkości w obrębie miasta." Świadek oszacował prędkość na ponad 200 km/h.

Ratownik medyczny, który był tam obecny mówił policji, że chciał udzielić pierwszej pomocy, ale musiał się wycofać, gdy auto zaczęło się dymić. Straży pożarnej udało się jedynie odzyskać ciało kierowcy z całkowicie zdemolowanego wraku. Jak podaje straż pożarna, na miejscu zdarzenia były 34 osoby z pogotowia ratunkowego.

Śledczy zabezpieczyli dowody na miejscu zdarzenia do godziny piątej rano. Nie wiadomo jeszcze, czy była to próba samobójcza, czy też inne powody śmiertelnej jazdy.

Wjechał w bramę Muzeum Cmentarza Łyczakowskiego

Do podobnego zdarzenia doszło też we Lwowie. Jak informują lokalne media w nocy 15 stycznia pijany kierowca wjechał BMW w kamienną bramę Muzeum Cmentarza Łyczakowskiego. Na miejsce zdarzenia natychmiast pojechali policjanci z patrolu.

"W trakcie zbliżania się zauważyli mężczyznę, który zaczął szybko oddalać się z miejsca zdarzenia. Natychmiast go zatrzymali. Okazało się, że 27-letni kierowca był pod wpływem alkoholu - poinformowały służby prasowe policji.

ja

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj56 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości