Fot. Facebook.com
Fot. Facebook.com

Czystki w spółkach skarbu państwa po wyborach. PiS traci sponsorów

Redakcja Redakcja PiS Obserwuj temat Obserwuj notkę 21
Niespodziewane efekty porażki Zjednoczonej Prawicy w październikowych wyborach parlamentarnych. Okazało się, że partia Jarosława Kaczyńskiego straciła "sponsorów" - donosi "Rzeczpospolita". Ze spółek skarbu państwa odeszły osoby związane z PiS, które hojnie wspierały kampanie wyborcze tego ugrupowania.

Nazwiska kojarzone z PiS odeszły z państwowych spółek

Gazeta zwróciła uwagę, że po wyborach w 2023 roku wiele nazwisk kojarzonych z PiS straciło stanowiska w spółkach skarbu państwa.

"Jeszcze w ubiegłym roku to usadowieni na lukratywnych stanowiskach w takich spółkach, jak PZU, Enea, PKP InterCity, Orlen, Grupa Azoty czy Pekao SA, polityczni nominaci PiS płacili na partię najwięcej. Wpłaty dokonał m.in. Daniel Obajtek, będąc prezesem Orlenu, Ryszard Wasiłek, ówczesny wiceprezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej SA. Najwyższe wpłaty w ubiegłym roku – po 45 tys. zł – były od członków zarządów PZU – Ernesta Bejdy, Małgorzaty Sadurskiej, Piotra Nowaka, Beaty Kozłowskiej-Chyła i Andrzeja Jaworskiego" - czytamy.

Autorzy tekstu zwrócili uwagę, że "po odejściu od władzy PIS stracił wielkich darczyńców".


Oni wpłacili najwięcej na kampanię PiS. To znani politycy

Gazeta przygotowała zestawienie osób, które najwięcej wpłaciły na kampanię PiS. Okazuje się, że nie ma już wśród nich aktywnych pracowników spółek skarbu państwa.

"Znajdujemy tu rekordzistów, którzy w ciągu ostatnich tygodni dokonali wpłat aż po 106 tys. zł. To Jacek Kurski, Jadwiga Wiśniewska, Kosma Złotowski, Jacek Saryusz-Wolski czy Anna Fotyga" - napisali autorzy materiału.

Warto dodać, że Jacek Kurski był przez wiele lat prezesem Telewizji Polskiej. TVN24 poinformował, że polityk w latach 2016-2023 zarobił w telewizji publicznej ponad 4,6 mln zł brutto.


Koniec nepotyzmu w SSP? Ekspert ma wątpliwości

Czy czystki w spółkach skarbu państwa oznaczają, że zniknie z nich zjawisko nepotyzmu? Eksperci cytowani przez "Rz" mają wątpliwości. Co prawda, rząd KO, Lewicy i Trzeciej Drogi przywrócił konkursy na stanowiska dyrektorskie, ale to może być za mało.

- Trudno uwierzyć, że naprawdę ktoś wykształcony, posiadający wyjątkowe umiejętności bez politycznej zgody może kierować spółką Skarbu Państwa, moje więc zaufanie do konkursów jest ograniczone - tłumaczy cytowany przez gazetę Szymon Osowski, prezes Watchdog Polska. Jego zdaniem zawsze jest pokusa by „wcześniej czy później, ktoś, kto dzięki polityce zarabia ogromne pieniądze, partii się odpłacił. - A idą kolejne wybory, darowizny są potrzebne i są łatwym źródłem finansowania - dodaje Osowski.

Politycy rządowej koalicji są jednak dobrej myśli. W marcu Polska 2050 przedstawiła projekt ustawy o naprawie ładu korporacyjnego w spółkach z udziałem państwa. Władze spółek mają być mniej liczne i bardziej transparentne, a kandydatów opiniować ma nowy komitet dobrego zarządzania.

Jednym z punktów jest właśnie zakazanie partiom i komitetom wyborczym przyjmowania wpłat od osób, które pełnią funkcje w radach nadzorczych i zarządach spółek z udziałem Skarbu Państwa. - To jest pomysł bardzo kontrowersyjny, historia pokazała, że są partie, które z tego żyją. Na razie w przyszłym tygodniu będzie opiniowany przez Komisję Gospodarki i Aktywów Państwowych - powiedział dziennikowi poseł Mirosław Suchoń, przewodniczący Klubu Trzeciej Drogi. "Jest to korupcja polityczna i jawnie powinna być zakazana" - podsumował.

MB

Fot. Wieczór wyborczy PiS. Źródło: X/Anna Krupka

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka