Miały być reparacje
- To jest możliwe, tylko jeżeli zmieni się ta władza, bo przecież (prezes PiS Jarosław) Kaczyński za granicą nie załatwi niczego - tak na pytanie o to, kiedy Polska otrzyma należne środki od Berlina z tytułu reparacji, odpowiadał we wrześniu 2022 roku Borys Budka. Nieco bardziej wstrzemięźliwy był Donald Tusk, chociaż z jego wypowiedzi też wynikało, że KO poprze rząd w staraniach o należne zadośćuczynienie od Niemiec oraz żądał szczegółowego harmonogramu spotkań w tej sprawie. - Ja przecież wiem, że jeśli PiS wysyła Mularczyka, żeby załatwiał reparacje, to PiS dobrze wie, że z tego nic nie będzie - mówił ówczesny lider opozycji.
Rząd się zmienił, ale szans na taką formę wypłaty odszkodowań dla Polski nie ma, ponieważ Niemcy są zgodni, iż tę kwestię z państwem polskim uregulowali w Traktacie 2+4 z 1990 roku. Według stanowiska Berlina, Polska jest zobowiązana na kanwie prawa międzynarodowego do zaniechania podnoszenia roszczeń reparacyjnych.
Propozycje Scholza dla Polski
Dziś odbędą się pierwsze międzyresortowe konsultacje rządów Polski i Niemiec od 2018 roku. Olaf Scholz ma ogłosić inicjatywę zadośćuczynienia dla polskich ofiar II wojny światowej. Z danych wynika, że jeszcze żyje ich ok. 40 tys. w Polsce.
Kanclerz ma też wspomnieć o ochronie miejsc pamięci polskich ofiar III Rzeszy w Berlinie. W zeszłym tygodniu przygotowano projekt stworzenia w niemieckiej stolicy Domu Polsko-Niemieckiego, którego zadaniem ma być m.in. edukowanie niemieckiego społeczeństwa o losach Polaków pod hitlerowską okupacją, zatwierdził niemiecki rząd.
Niemiecki "Sueddeutsche Zeitung" zapowiedział finalizację trzyczęściowego pakietu o wartości kilkuset milionów euro, który oprócz kwestii historycznych obejmuje też kwestie obronności. "Niemcy mają przyczynić się do obrony wschodniej flanki Polski" - napisano.
Fot. Olaf Scholz, kanclerz Niemiec/PAP/EPA
GW




Komentarze
Pokaż komentarze (112)