Koreańskie samoloty szkolno-bojowe nie są bojowe
iceszef MON przyznał, że samoloty FA-50 niewątpliwie wypełniają lukę po samolotach MiG-29, które w większości Polska przekazała Ukrainie w ramach międzynarodowej koalicji państw. - Trzeba było czymś tę lukę wypełnić i z perspektywy czasu mogę ocenić, że ten samolot jest samolotem potrzebnym - powiedział Tomczyk. Dodał, że sami piloci oceniają myśliwce wysoko.
Natomiast - jak podkreślił - problemem jest kontrakt na nie, zawarty przez ministra Błaszczaka, który prowadził negocjacje ze stroną koreańską i ostatecznie zamówił maszyny w 2022 r., a w którym "nie zadbano o podstawowe sprawy". - Decyzje o zakupie podjęto bardzo szybko, właściwie w ciągu kilku dni i po prostu nie zadbano o interes RP i Wojska Polskiego - ocenił Tomczyk.
Jak tłumaczył wiceminister, 12 samolotów, które przyleciały do Polski w wersji zamówionej przez Błaszczaka, są "chyba pierwszymi na świecie samolotami szkolno-bojowymi, które nie są bojowe". Wyjaśnił, że umowy wykonawcze nie przewidywały zakupu uzbrojenia do myśliwców. - W związku z tym mamy samolot szkolno-bojowy, który jest szkolny, ale nie jest bojowy" - mówił.
Tomczyk zapewnił, że Agencja Uzbrojenia i MON robią wszystko, żeby zapewnić uzbrojenie do FA-50, ale te negocjacje powinny nastąpić zanim dokonano wyboru i zakupu samolotów. - To jest jakiś absurd. Negocjujemy zanim coś kupimy, a nie negocjujemy wtedy, kiedy już to kupimy - zwrócił się do Błaszczaka.
Problem z dokupieniem uzbrojenia do FA-50
Ponadto, wiceszef MON zaalarmował, że uzbrojenie do FA-50 nie jest już produkowane. - Ciężko dzisiaj kupić uzbrojenie do tego samolotu, skoro nie jest produkowane - podkreślił. Dodał, że Agencja Uzbrojenia stara się znaleźć na rynku możliwość wyleasingowania albo kupna używanego uzbrojenia po to, aby obsługa samolotu i szkolenie na nim, w trybie szkolno-bojowym były w ogóle możliwe.
Z nowych, "niepokojących informacji" wynika natomiast, że w przypadku wersji FA-50PL, na którą czekają Polskie Siły Powietrzne, nastąpią opóźnienia dostaw nawet do 9 miesięcy.
W związku z tym, Tomczyk zapowiedział, że MON zwróci się do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie "dogłębnej analizy tego kontraktu w zakresie samych decydentów". - To znaczy w zakresie decyzji o tym, żeby kupić samolot szkolno-bojowy, do którego w pierwszej kolejności nie kupuje się uzbrojenia, ponieważ dzisiaj jesteśmy na etapie, kiedy tego uzbrojenia nie ma - tłumaczył.
Jako inne problemy z kontraktem na myśliwce wymienił m.in. brak odpowiedniej certyfikacji, co spowodowało uziemienie maszyn na kilka miesięcy. Dodatkowo - jak przekazał wiceminister - w planie inwestycji budowlanych za rządów Błaszczaka nie ujęto 2 mld zł na przygotowanie infrastruktury lotnisk. Jednocześnie poinformował, że hale potrzebne na symulatory samolotów będą gotowe w grudniu tego roku.
Jak poinformował Tomczyk, MON oczekuje, że strona koreańska utworzy centrum serwisowe, "które będzie wykraczało poza możliwości eksploatacyjne bazy lotniczej". - To jest element, który z punktu widzenia interesów Rzeczypospolitej i z punktu widzenia tego kontraktu jest dla nas absolutnie kluczowy. Zresztą w tej sprawie został podpisany list intencyjny. Oczekujemy, że ten kontrakt będzie realizowany też w tym zakresie - mówił.
Wiceminister zaznaczył, że MON oczekuje także pomocy w zakresie modernizacji FA-50 od Stanów Zjednoczonych. Myśliwce mają bowiem w kilka lat zostać zmodernizowane z wersji Gapfiller do wersji PL. Tomczyk wyjaśnił, że Stany Zjednoczone "muszą wyrazić zgodę na elementy, które wiążą się z uzbrojeniem tego samolotu". - To jest dzisiaj przedmiot negocjacji, ale naprawdę bardzo ciężko negocjuje się po zawarciu kontraktu - podkreślił.
Błaszczak broni decyzji o zakupie koreańskich maszyn
Z zarzutami wiceministra Tomczyka nie zgadza się były szef MON Mariusz Błaszczak. Jego zdaniem rząd chce zerwać kolejny kontrakt wojskowy. "Ich spin, że do FA/50 nie można dokupić uzbrojenia, to bzdura i próba wytłumaczenia własnej nieudolności" - napisał na X.
Błaszczak tłumaczy, że "wynegocjowaliśmy szybkie dostawy, gdyż Koreańczycy odstąpili nam swoje sloty produkcyjne", a samoloty FA-50 obniżają koszty szkolenia pilotów na F-16, gdyż zostały zaprojektowane przez ten sam koncern i różnice w sposobie pilotażu są niewielkie.
Polska i Korea Południowa nawiązały strategiczne partnerstwo w dziedzinie zbrojeń 27 lipca 2022 roku. Od tamtej pory, w wyniku podpisanych umów ramowych, Polska zamówiła nowoczesny sprzęt wojskowy od koreańskich producentów, oprócz samolotów FA-50, m.in. samobieżne haubice K9 i wyrzutnie rakiet Chunmoo.
FA-50 to południowokoreański lekki dwuosobowy samolot bojowy. Jego podstawowe uzbrojenie stanowi 20 mm działko oraz różnego rodzaju uzbrojenie podwieszane, w tym np. pociski rakietowe powietrze-powietrze AIM-9 Sidewinder, pociski rakietowe powietrze-ziemia AGM-65 Maverick, a także kilka typów bomb lotniczych.
ja
Na zdjęciu pierwszy FA-50 Fighting Eagle dla Polski, fot. MON
Czytaj także:
- Niezwykła misja SpaceX pod dowództwem miliardera. Odbyli spacer w kosmosie
- Maciej Dowbor ostrzega przed pracą w telewizji. "Można źle skończyć"
- Amerykańska firma zadowolona z polskiego rządu. „Projekt atomowy zgodnie z planem”






Komentarze
Pokaż komentarze (87)