Z rozmowy z pracownikiem Prokuratury Krajowej, chcącym zachować anonimowość, wynika, że lubelski oddział tej instytucji ma problem z przygotowaniem argumentacji do przedłużenia stosowania środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania dla Patryka M. ps. "Wielku Bu".
Główną przesłanką jaką kierował się Sąd Okręgowy w Lublinie, wysyłając Patryka M., znanego szerzej jako Wielki Bu, do aresztu, była uzasadniona obawa ukrywania się podejrzanego, który w przeszłości skutecznie unikał organów ścigania, przebywając poza granicami kraju i to pomimo wydanych wobec niego listów gończych i europejskiego nakazu aresztowania.
Komplikacje ws. przedłużenia aresztu dla "Wielkiego Bu"
Co do przesłanki wynikającej z wysokości grożącej kary - zdania są podzielone. Bowiem sama Prokuratura Generalna w związku z nadużywaniem w Polsce "tymczasowego aresztowania" i zaleceniem trybunałów europejskich jest zdania, iż nie powinno ono być stosowane,a już na pewno nie nadużywane. Jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja robi się wokół przesłanki dotyczącej tzw. możliwości matactwa. A w sytuacji "Wielkiego Bu" była ona kompletnie nietrafiona.
Otóż Patryk M. ma postawionych pięć zarzutów. Jednak najpoważniejszy i determinujący umieszczenie w areszcie śledczym dotyczy udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Mowa w tym kontekście o okresie sprzed 8-9 lat. Co więcej, wobec blisko 100 innych współpodejrzanych dopuszczono środki wolnościowe.
Różnicowanie członków grupy
Zatem wszyscy obecnie, z wyjątkiem Wielkiego Bu, odpowiadają z wolnej stopy. Krótko mówiąc, przez ostanie trzydzieści dni, nic się nie zmieniło. Śledczy byli także zaskoczeni postawą zatrzymanego. Był całkowicie spokojny, nie sprawiał kłopotów, choć odmówił składania wyjaśnień. Jak wyjaśnił, wskazane w materiale dowodowym zdarzenia nigdy nie miały miejsca z jego udziałem.
Skąd ta pewność Patryka M.? Materiał prokuratora opiera się przede wszystkim na zeznaniach innych członków grupy. A z tymi będzie można dyskutować.
"Wielku Bu" wplątał się w politykę
Znany z udziału w freak-fightowych galach MMA, Patryk M. wzbudził kontrowersje w maju 2024 r., publikując zdjęcia z obecnym prezydentem Karolem Nawrockim. Fotografie wykonane w Biurze Edukacji Narodowej IPN oraz przy kawiarnianym stoliku, wywołały krytykę w czasie kampanii prezydenckiej. Media i politycy zarzucali Nawrockiemu kontakty ze światem przestępczym. Po zatrzymaniu "Wielkiego Bu" w Hamburgu, politycy koalicji rządowej popadli w nieukrywany triumfalizm, wskazując tym samym na polityczne odcienie tej sprawy. Obok ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, emocje udzieliły się szefowi polskiej dyplomacji Radosławowi Sikorskiemu. Prezydent Karol Nawrocki znajomość z freak fighterem tłumaczył znajomością z ringu. Jako pięściarz sparował się z różnymi zawodnikami.
Fot. Patryk M., ps. "Wielki Bu"/PAP
Piotr Woźniak
Inne tematy w dziale Społeczeństwo