Grudzień 2025 rok zakończył się z bezsprzeczne gorszą ofertą promocyjnych lokat i rachunków oszczędnościowych. Banki dokonały cięć oprocentowania w porównaniu z sytuacją sprzed miesiąca. W tym roku sytuacja oszczędzających może być znacznie trudniejsza.
Z artykułu dowiesz się:
- Średnie oprocentowanie najlepszych lokat spadło do ok. 4,8 proc., a przeciętna lokata ma dziś niewiele ponad 3,5 proc.
- Najwyżej oprocentowane depozyty dostępne są głównie w promocjach – z limitami kwot, krótkim okresem i licznymi warunkami
- Październik 2025 r. przyniósł rekord – Polacy założyli lokaty na ponad 93 mld zł, obawiając się dalszego pogorszenia ofert
- Dalsze spadki oprocentowania mogą wynikać z niższych stóp procentowych, słabszej oferty obligacji detalicznych i wyższego podatku dla banków
Kuszą lokatami
Trochę ponad 4,8 proc. – tyle wynosi obecnie średnie oprocentowanie najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych. To mniej niż przed miesiącem (spadek o 0,25 pkt. proc.) i mniej niż przed rokiem (o ponad 0,7 pkt. proc.). Dostępne dane na temat oprocentowania faktycznie zakładanych lokat pokazują, że warunki oferowane przez banki w ramach statystycznej lokaty są wyraźnie gorsze niż to czym banki kuszą w ramach promocji. Najnowsze dane NBP pokazują, że przeciętna lokata oprocentowana była na niewiele ponad 3,5 proc. To dwa razy mniej niż w przypadku czołowych propozycji z grona najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych. Dziś ta "statystyczna” lokata jest najpewniej jeszcze gorzej oprocentowana ze względu na dalsze cięcia stóp procentowych dokonywane konsekwentnie przez RPP.
Ostatnie dobre oferty
- Z danych tych łatwo wysnuć wniosek, że większość z nas nie korzysta z bankowych promocji. Problem w tym, że żeby założyć depozyt oprocentowany na 6 proc. czy 7 proc., trzeba spełnić szereg dodatkowych wymagań. Oferta ta nie jest bowiem dla wszystkich. Najwyżej oprocentowane depozyty są przeważnie obarczone licznymi ograniczeniami – maksymalnej kwoty zakładanej lokaty czy co najwyżej kilkumiesięcznego okresu oszczędzania, a do tego trzeba spełnić szereg dodatkowych warunków – np. być nowym klientem, zainstalować aplikację mobilną, przelewać wynagrodzenie, założyć konto, kartę i aktywnie z nich korzystać. Wisienką na torcie jest wymaganie udzielenia tzw. zgód marketingowych. Chodzi po prostu o to, że w zamian za wyższy procent godzimy się na wiadomości i telefony z ofertami różnych produktów bankowych czy ubezpieczeniowych – wyjaśnia Bartosz Turek, analityk.
W październiku (nowszych danych nie ma) założyliśmy nowe lokaty bankowe na kwotę ponad 93 miliardów złotych. To historyczny rekord. Wytłumaczeniem może być chęć skorzystania z wciąż jeszcze dostępnych warunków, zanim zostaną pogorszone w ślad za spadającymi stopami procentowymi. Październik był bowiem miesiącem, w którym korekty w bankowych cennikach wyraźnie zaczęły przyspieszać. Coraz niższe oprocentowanie depozytów to przede wszystkim wynik cięć stóp procentowych. Rok 2025 zaczynaliśmy z podstawową stopą procentową na poziomie 5,75 proc., a kończymy na poziomie 4 proc.
Stopa procentowa będzie spadać
Z drobnym opóźnieniem przekłada się to na pogorszenie oferty depozytowej banków. Jeśli ponadto wierzyć prognozom, to w 2026 roku podstawowa stopa procentowa może jeszcze spaść – docelowo w okolice 3-3,5 proc. Cięcia stóp procentowych przekładają się na warunki oszczędzania z pomocą detalicznych obligacji skarbowych. Dla części z nas oferta rządowa jest bowiem rozwiązaniem konkurencyjnym wobec bankowych depozytów. Redukcji oprocentowania depozytów sprzyjają więc nie tylko cięcia stóp procentowych, ale też równolegle dokonywane obniżki oprocentowania detalicznych papierów skarbowych. Trzecim czynnikiem, który nie pozostanie bez wpływu na oprocentowanie bankowych depozytów jest wyższy podatek dochodowy (CIT) nałożony na banki.
- To oznacza dla nich wyższe koszty, a te przynajmniej częściowo banki będą chciały przerzucić na swoich klientów. Do wyboru mają cały wachlarz możliwości – podniesienie oprocentowania kredytów, wzrost opłat lub obniżenie oprocentowania depozytów. Zważywszy na to że łatwiej jest wyższe koszty podatkowe przerzucić na oszczędzających, ale też ze względu na mocniejszą konkurencję o kredytobiorców niż deponentów, istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie oszczędzający najmocniej dostaną po kieszeni w wyniku podwyżki podatku dochodowego od banków - podsumowuje Bartosz Turek.
Tomasz Wypych
Inne tematy w dziale Gospodarka