Motława to nie lodowisko
W mediach społecznościowych pojawiły się liczne nagrania i zdjęcia pokazujące Motławę bardziej przypominającą deptak niż rzekę. Ludzie przechodzili środkiem lodowej tafli, niektórzy z dziećmi w wózkach, inni wykorzystywali zamarzniętą rzekę jak ścieżkę rowerową albo... lodowisko. Część materiałów udostępniali także politycy, zachwyceni wyjątkowym widokiem, jak premier Donald Tusk na Facebooku. - Mój kochany Gdańsk, czyli najlepsze miejsce na Ziemi - napisał szef rządu.
W sieci można zobaczyć, jak skuta lodem Motława służy do spacerów i aktywności Gdańszczan:
Policja oraz władze Gdańska stanowczo apelują o rozsądek. Przypominają, że lód na rzekach i kanałach jest wyjątkowo zdradliwy — nawet przy długotrwałym mrozie. Nurt, zmienna grubość lodu oraz miejsca z cieplejszą wodą mogą sprawić, że tafla załamie się niespodziewanie.
"To nie miejsce do zabawy. Ten jeden niewłaściwy krok może kosztować życie" — ostrzegają w sieci służby, podkreślając, że upadek do lodowatej wody często kończy się tragicznie.
Gdzie bezpiecznie korzystać z zimy
Służby apelują, by do zimowych aktywności wybierać wyłącznie wyznaczone i zabezpieczone lodowiska, gdzie bezpieczeństwo jest kontrolowane. Zamarznięte rzeki, kanały i zbiorniki wodne — nawet jeśli wyglądają stabilnie — nie są miejscem do spacerów ani zabawy.
Synoptycy zapowiadają utrzymanie niskich temperatur jeszcze przez kilka dni, jednak miasto przypomina, że żaden mróz nie daje gwarancji bezpieczeństwa na naturalnych akwenach. Władze Gdańska proszą mieszkańców i turystów o rozwagę, by zimowa atrakcja nie zamieniła się w dramat.
Fot. Zamarznięta Motława przyciąga jak magnes w Gdańsku/PAP
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (17)