Z danych GUS wynika, że w 2025 roku deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 7,2 proc. PKB. To kolejny rok pogorszenia sytuacji. W 2022 było to 3,4 proc. PKB, 2023 - 5,2 proc. PKB, 2024 - 6,4 proc. PKB, a teraz jest o 0,8 pkt proc. wyższy.
Niebezpieczny próg już blisko
W skrócie deficyt oznacza różnicę między wydatkami państwa a jego dochodami. W praktyce pokazuje, jak bardzo państwo "żyje na kredyt” w danym roku. Jeszcze bardziej niepokojący jest poziom zadłużenia. W 2025 roku dług sektora finansów publicznych osiągnął 59,7 proc. PKB. Dla porównania w 2022 roku, gdy świat mierzył się z szokiem wywołanym wojną na Ukrainie i lockdownem, wynosił on 48,8 proc. PKB. Polska znalazła się bardzo blisko konstytucyjnego limitu zadłużenia, który wynosi 60 proc. PKB.
Konstytucyjny próg ostrożnościowy to zapis w polskim prawie, który ogranicza poziom długu publicznego do 3/5 wartości PKB. Jego przekroczenie oznaczałoby konieczność wdrożenia działań naprawczych. Mowa o ograniczeniu wydatków publicznych, zamrażaniu wynagrodzeń w budżetówce oraz innych aktywności, mających na celu zahamować dalszy wzrost zadłużenia. To mechanizm bezpieczeństwa, który ma chronić finanse państwa przed nadmiernym zadłużaniem, zapisany w konstytucji.
Procedura nadmiernego deficytu
Ostateczne wartości mogą się więc jeszcze zmienić w połowie kwietnia, gdy GUS zaktualizuje szacunek PKB, a potem napłyną dane z Eurostatu. Jeśli dług publiczny przekroczy 60 proc. PKB, Komisja Europejska może uruchomić tzw. procedurę nadmiernego deficytu. Wtedy zadłużone nadmiernie państwo ustala indywidualną ścieżkę redukcji, rozłożoną w latach, którą zaakceptuje Unia Europejska. Mechanizm sprowadza się w praktyce do cięć wydatków publicznych. W przypadku zignorowania procedury, państwo członkowskim grożą kary finansowe.
Fot. gov.pl
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (94)