Prokuratura umarza kolejne wątki w sprawie zamachu stanu
We wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba poinformował o umorzeniu dwóch wątków postępowania, które od lutego 2025 r. prowadzi warszawska prokuratura.
Śledztwo zostało pierwotnie wszczęte przez zastępcę Prokuratora Generalnego Michała Ostrowskiego po zawiadomieniu prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego. Dotyczyło podejrzenia popełnienia przestępstwa określanego jako „zamach stanu” przez przedstawicieli najważniejszych organów państwa, w tym premiera Donalda Tuska, marszałków Sejmu i Senatu, a także niektórych sędziów i prokuratorów.
W obu umorzonych obecnie wątkach śledczy stwierdzili brak znamion przestępstwa.
Wygaszenie mandatów Kamińskiego i Wąsika
Pierwszy umorzony wątek dotyczył decyzji ówczesnego marszałka Sejmu Szymona Hołowni o wygaszeniu mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika oraz niedopuszczenia ich do udziału w pracach Sejmu między 29 grudnia 2023 r. a 8 czerwca 2024 r.
Decyzja marszałka zapadła dzień po prawomocnym wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z 20 grudnia 2023 r., który skazał obu polityków PiS na dwa lata pozbawienia wolności w związku z tzw. aferą gruntową. O tym, że nadal posiadają mandat posłów zdecydowała uprawniona do tego Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Ta jednak nie jest uznawana przez koalicję rządzącą. Po rozmowie współpracownika Szymona Hołowni z prezesem Izby Pracy SN, to ta instytucja odrzuciła odwołania Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika od marszałka w kwestii wygaśnięcia ich mandatów poselskich.
Jak przekazał rzecznik prokuratury, prowadząca postępowanie prokurator uznała, że marszałek Sejmu nie miał kompetencji do oceniania, czy sąd mógł wydać wyrok mimo wcześniejszego zastosowania wobec Kamińskiego i Wąsika prawa łaski przez prezydenta Andrzeja Dudę w 2015 roku. W konsekwencji nie dopatrzono się znamion przestępstwa.
Śledczy: nikt nie nakłaniał Hołowni do "zamachu stanu”
Drugie umorzone postępowanie dotyczyło wypowiedzi Szymona Hołowni o rzekomych propozycjach niezwołania Zgromadzenia Narodowego i nieodebrania przysięgi od wybranego na prezydenta Karola Nawrockiego. Według zawiadomienia marszałek miał być nakłaniany do nieprzeprowadzenia zaprzysiężenia oraz do czasowego przejęcia obowiązków głowy państwa w celu podpisania pakietu ustaw.
Zdaniem Prokuratury Okręgowej w Warszawie nikt nie kierował wobec Hołowni takich propozycji ani nacisków w bezpośredni sposób. – Prokurator ustalił, że nikt nie składał marszałkowi takich sugestii czy propozycji wprost – poinformował rzecznik Piotr Antoni Skiba.
Śledczy uznali, że wypowiedzi Hołowni odnosiły się wyłącznie do publicznych komentarzy i medialnych spekulacji dotyczących możliwych scenariuszy politycznych, a nie do rzeczywistych prób wywarcia wpływu.
Co mówił Szymon Hołownia o zamachu stanu?
Pod koniec lipca 2025 roku w programie "Gość Wydarzeń” w Polsat News Szymon Hołownia ujawnił, że – jak mówił – "wielokrotnie proponowano mu, sugerowano lub rozpytywano, czy jest gotowy przeprowadzić zamach stanu”.
Dopytywany w audycji wyjaśniał jednak, że używa tego określenia w znaczeniu politycznym, a nie prawnym. – Ja to nazywam zamachem stanu. To oczywiście nie wypełnia kryteriów prawnych zamachu stanu, ale chodzi o sytuację, w której prezydent został wybrany, a marszałek mówi: "nie podoba mi się ten prezydent, więc go nie zaprzysięgnę” – tłumaczył.
Hołownia zapewniał wtedy, iż niezależnie od własnych poglądów politycznych zamierza respektować wynik wyborów i wykonać obowiązek odebrania przysięgi od nowo wybranego prezydenta. Tymczasem po wyborach, od jednego z liderów koalicji rządowej, usłyszał pytanie na spotkaniu, co teraz należy zrobić. W tle były naciski Romana Giertycha, Ewy Wrzosek i Waldemara Żurka, by przeliczać wszystkie głosy oddane w wyborach. Pojawiały się w przestrzeni publicznej teorie o masowym fałszowaniu głosów przez tzw. braci kamratów na zlecenie PiS, po których zwolennicy KO wysyłali kilkadziesiąt tysięcy protestów wyborczych, zgodnych z formularzem napisanym przez Giertycha i opublikowanym w sieci. Prokuratura umorzyła większość śledztw w tych sprawach, a tam, gdzie zdecydowała się wysłać akty oskarżenia do sądów i zapadły pierwsze wyroki, mowa jest o niedopełnieniu obowiązków i pomyłkach przez członków komisji wyborczych, a nie spisku.
Śledztwo ws. zamachu stanu nadal trwa
Umorzenie dwóch wątków nie oznacza jeszcze zakończenia całego postępowania, choć prawdopodobnie tak się stanie w przekroju kilku miesięcy. Śledztwo wszczęte po zawiadomieniu prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego obejmuje inne okoliczności i działania osób pełniących najważniejsze funkcje w państwie.
Prezes Trybunału Konstytucyjnego wskazywał, że działania rządu i części instytucji państwowych po 13 grudnia 2023 r. miały prowadzić do ograniczenia lub paraliżu funkcjonowania najważniejszych organów konstytucyjnych. W zawiadomieniu wymienił m.in. nieuznawanie i niepublikowanie części orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, działania wobec KRS-u oraz Sądu Najwyższego, zmiany w prokuraturze po objęciu urzędu przez ministra sprawiedliwości, wygaszenie mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, a także zablokowania dotacji dla PiS mimo uchwały Sądu Najwyższego oraz niektóre decyzje dotyczących KRRiT.
Święczkowski twierdził, że wszystkie te działania nie były pojedynczymi decyzjami, lecz elementem skoordynowanego planu prowadzonego przez przedstawicieli rządu, parlamentu oraz części środowiska sędziowskiego i prokuratorskiego. W zawiadomieniu wskazał m.in. na premiera Donalda Tuska, marszałków Sejmu i Senatu oraz inne osoby pełniące funkcje publiczne.
W reakcji szef rządu opublikował filmik z gry w ping ponga, na którym wybuchnął śmiechem. - My tu mamy poważne sprawy, tym zajmiemy się później - deklarował po złożeniu zawiadomienia do prokuratury przez prezesa TK.
Fot. Były marszałek Sejmu Szymon Hołownia/Facebook
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (17)