Brzoska na wojnie z cyfrowym gigantem. Meta zabrała głos

Redakcja Redakcja Internet Obserwuj temat Obserwuj notkę 24
Rafał Brzoska nie zostawił suchej nitki na Mecie za fałszywe reklamy wykorzystujące jego wizerunek i publicznie wskazał z imienia i nazwiska osoby związane z działalnością koncernu w Polsce. Niedługo później konto szefa InPostu na Instagramie zostało czasowo zablokowane. Meta odpowiedziała na zarzuty przedsiębiorcy i tłumaczy, że publiczne atakowanie jej pracowników "zagraża ich bezpieczeństwu”. Do konfliktu włączył się również wicepremier Krzysztof Gawkowski, który mówi o "cenzurze w najczarniejszym wydaniu”.

Scam i fake'i na Facebooku i Instagramie

Spór Rafała Brzoski z Metą ponownie przybrał na sile. W piątek przedsiębiorca opublikował w mediach społecznościowych wpis dotyczący sponsorowanego materiału wykorzystującego jego wizerunek. Fałszywa reklama sugerowała, że szef InPostu został zatrzymany przez policję. Materiałowi towarzyszyło spreparowane zdjęcie przedstawiające mężczyznę z twarzą Brzoski, ubranego w szlafrok i zakutego w kajdanki.

"Tak działa koncern Meta w Polsce, nieustająco tolerując fake newsy na mój temat i na temat wielu innych osób publicznych” – napisał Brzoska.  

Brzoska uderza w Metę. "Na waszym miejscu szukałbym innej pracy”

Szef InPostu nie ograniczył się do krytyki samego koncernu. Publicznie wskazał cztery osoby związane z działalnością Mety w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej: Roberta Bednarskiego, Jakuba Turowskiego, Tomasza Parfjanowicza oraz Ewę Tumanow.

"Wy bierzecie udział w przestępstwie – i nie będziecie się mogli zasłaniać tym, że nie wiedzieliście. Wiecie od ponad dwóch lat” – napisał biznesmen. Brzoska stwierdził również, że osoby odpowiedzialne za działalność firmy w Polsce powinny rozważyć zmianę pracy.

"Może innym to nie przeszkadza, ale jeśli moje małoletnie dzieciaki wysyłają mi te screeny, pytając: 'o co chodzi Tato?', to jak się polskiemu zarządowi tej gównianej firmy wydaje, że nic z tym nie będę robił mimo pozytywnych wyroków Sądu Polskiego, TO POWIEM TAK – na waszym miejscu szukałbym innej pracy, bo pokazuje to, że jesteście polskimi marionetkami w światowym koncernie, który 16 proc. zysków czerpie z fake newsów i fake reklam, na które naciąga społeczeństwo!” – oburzył się Brzoska.

W poniedziałek założyciel InPostu poinformował, że niedługo po publikacji jego konto na Instagramie zostało zablokowane. Dostęp udało się później odzyskać. - Nieźle, co? Państwo w państwie – widać managementu nie można obrażać ani wywoływać do tablicy. No chyba że to przypadek – skomentował szef InPostu.

Do sprawy odniósł się wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Jego zdaniem sytuacja pokazuje problem z modelem funkcjonowania platform społecznościowych. - Ktoś wykorzystuje cudzy wizerunek do oszustwa, Meta emituje reklamę, zarabia na niej, a odpowiedzialność próbuje przerzucić na anonimowego reklamodawcę. A dodatkowo kiedy ofiara, której wizerunek służy do okradania ludzi, zaczyna o tym głośno mówić, Meta po prostu ją blokuje. To cenzura w najczarniejszym wydaniu – komentował Gawkowski. 


Meta odpowiada Brzosce. Tłumaczy blokadę konta

Meta odniosła się do zarzutów. Koncern podkreśla, że sam jest zainteresowany eliminowaniem fałszywych reklam, ponieważ oszustwa uderzają w użytkowników oraz wiarygodność całego systemu reklamowego. "Oszustwa są szkodliwe dla biznesu Meta, ponieważ krzywdzą poszczególne osoby i podkopują zaufanie do całego naszego ekosystemu reklamowego” – przekazało biuro prasowe firmy.

Koncern odpowiedział również na publiczne wskazanie przez Brzoskę osób związanych z Metą. "Nikt nie chce takich treści: ani użytkownicy naszych platform, ani uczciwi reklamodawcy, ani regulatorzy, ani my sami. Jednak publiczne wymienianie z nazwiska i atakowanie naszych pracowników w sieci zagraża ich bezpieczeństwu i w żaden sposób nie przyczyni się do rozwiązania problemu” – tłumaczy w oficjalnym stanowisku Meta.

Firma dodala, że reklamy, do których odnosił się Brzoska, zostały usunięte. Przekonuje jednocześnie, że przestępcy wykorzystują coraz bardziej zaawansowane sposoby obchodzenia zabezpieczeń. Według danych przekazanych przez Metę jej systemy w ubiegłym roku wykryły i usunęły na całym świecie ponad 159 mln oszukańczych reklam. Firma twierdzi, że 92 proc. z nich zostało wykrytych jeszcze przed zgłoszeniem przez użytkowników.

Meta zaznacza również, że walka z internetowymi oszustwami wymaga współpracy platform technologicznych, sektora finansowego oraz użytkowników. W Polsce koncern współpracuje m.in. z CSIRT KNF, a wraz ze Związkiem Banków Polskich prowadzi działania edukacyjne dotyczące zagrożeń w sieci.  


"Bezczelność level hard" 

Brzoska dziś odniósł się do stanowiska Mety. - Uczciwie brzmiałoby: "Przepraszamy, zarabiamy na tym i nie umiemy tego zatrzymać". To z płatnych reklam na Facebooku i Instagramie dowiedziałem się, że zatrzymała mnie policja, że pobiłem żonę, że moja żona nie żyje i że nastąpił "mój tragiczny koniec". Widziały to moje dzieci. Mam prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Reklamy nadal lecą. Krótko po ujawnieniu nazwisk moje konto na Instagramie zostało zablokowane. I to Meta czuje się zagrożona!!! BEZCZELNOŚĆ level HARD! - ocenił. 

- Jeszcze jedno zdanie o tym rzekomym zagrożeniu: Jakub Turowski, dyrektor Mety do spraw polityki publicznej na Europę Środkowo-Wschodnią, zasiada w Radzie do spraw Cyfryzacji przy Ministerstwie Cyfryzacji i w Radzie Nowych Mediów przy Kancelarii Prezydenta. To czyni go de facto aktywnym lobbystą, a nie szeregowym pracownikiem. Jego nazwisko wraz z afiliacją opublikowało polskie państwo, zanim zrobiłem to ja. Reuteurs, na podstawie wewnętrznych dokumentów samej Mety, ustalił, że firma szacowała u siebie około 16 mld dolarów, jako pochodzące z reklam oszukańczych i towarów zakazanych - przytoczył Brzoska. 

Gawkowski zapowiada nowe przepisy. Chodzi o DSA

Spór Brzoski z Metą ponownie uruchomił także dyskusję o przepisach regulujących działalność największych platform internetowych. Krzysztof Gawkowski przypomniał, że ustawa mająca wdrażać w Polsce unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA) została wcześniej zawetowana przez prezydenta. Według ministra cyfryzacji przepisy miały dać państwu skuteczniejsze narzędzia do walki z internetowymi oszustwami.

- Pracujemy jednak dalej i nowe przepisy wdrażające DSA wkrótce będą znów przyjęte przez Parlament. Liczę, że ze strony Prezydenta tym razem nie będzie ochrony big techów, tylko ochrona polskich użytkowników – zapowiedział Gawkowski.

Prezydent, uzasadniając wcześniejsze weto, wskazywał m.in. na zbyt szerokie kompetencje Urzędu Komunikacji Elektronicznej, możliwość usuwania treści z internetu na podstawie decyzji urzędników oraz rozwiązania wykraczające – jego zdaniem – poza wymagania wynikające z unijnego rozporządzenia.   


Fot. Rafał Brzoska/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj24 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Technologie