Z artykułu dowiesz się:
- Jak obiekt trafił na plażę w Karwi
- Jakie zagrożenia wykluczyły dotychczasowe badania Żandarmerii Wojskowej
- Co przekazało Ministerstwo Obrony Narodowej
- O gotowości służb po incydencie z 2025 roku
Służby w gotowości na wybrzeżu
We wtorkowy wieczór, krótko po 18:20, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Pucku otrzymał zgłoszenie za pośrednictwem Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Osoba postronna zawiadomiła służby o obiekcie przypominającym drona, częściowo zakopanym w piasku. Służby natychmiast rozpoczęły procedurę zabezpieczania terenu. Obiekt miał około dwóch metrów długości.
Po odkryciu obiektu powiadomiono saperów, wojsko, ABW, SKW oraz prokuraturę. Na miejsce skierowano policjantów i policyjnych kontrterrorystów. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren, a następnie przystąpili do wyjaśniania okoliczności zdarzenia.
Czynności wyjaśniające prowadzi Żandarmeria Wojskowa pod nadzorem Prokuratora Wydziału do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Badane są okoliczności odnalezienia 13 października około godziny 18:30 fragmentów niezidentyfikowanego obiektu latającego.
Komunikat Żandarmerii Wojskowej
Oficjalny komunikat w sprawie wydała Żandarmeria Wojskowa: „Żandarmeria Wojskowa pod nadzorem Prokuratora Wydziału do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wyjaśnia okoliczności odnalezienie w dniu 13 października 2026 roku około godziny 18:30 na plaży w Karwi, powiat pucki, fragmentów niezidentyfikowanego obiektu latającego. O ustaleniach będziemy informować na bieżąco”.
Służby podjęły badania pod kątem zagrożeń biologicznych, chemicznych i radiologicznych, a także materiałów wybuchowych oraz pirotechnicznych. O kolejności działań mówił w rozmowie z Interią podpułkownik Dariusz Rozkosz, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej.
– W pierwszej kolejności muszą zostać przeprowadzone szczegółowe badania pod kątem zagrożenia biologicznego, chemicznego i radiologicznego, następnie pod kątem zagrożenia materiałami wybuchowymi. Dopiero wówczas będziemy mogli podejść do tego przedmiotu i, jeśli się uda, stwierdzić, co to jest. To jest kawałek czasu. Wszystkie służby pracują na miejscu – mówił.
W środę rano rzecznik poinformował, że wykluczono zagrożenie chemiczne, radiologiczne oraz związane z materiałami wybuchowymi. Rzecznik prasowy Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej podpułkownik Dariusz Rozkosz doprecyzował w wypowiedzi dla Wirtualnej Polski: „Cały czas trwają badania pod kątem zagrożenia biologicznego”.
Czy to polski dron testowy?
Pierwsze informacje o możliwym pochodzeniu obiektu przekazał reporter RMF FM. Według jego nieoficjalnych ustaleń wszystko wskazywało na maszynę polskiego wojska, choć wówczas wymagało to jeszcze potwierdzenia służb i armii. Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdziło dziennikarzowi, że odnalezione fragmenty należą do polskiego drona testowego z Instytutu Techniki Wojsk Lotniczych. Maszyna brała udział w ćwiczeniach.
To ustalenie odróżnia znalezisko z Karwi od przypadków, w których bezzałogowce wiązano z działaniami obcych państw. Służby nadal wyjaśniają okoliczności, w jakich fragmenty maszyny znalazły się na wybrzeżu.
Echa incydentów z 2025 roku
Reakcja służb nie dziwi w świetle wcześniejszych incydentów. W połowie września w rejonie miejscowości Rusinowo na Pomorzu Zachodnim wojsko podjęło z Bałtyku rosyjski wojskowy bezzałogowiec. Wówczas wstępne oględziny wskazywały na maszynę pochodzącą z Rosji.
Rok wcześniej, w nocy z 9 na 10 września 2025 roku, rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Ponad 30 bezzałogowców typu Gerbera spadło w 27 miejscowościach na terenie pięciu województw. W części maszyn użytych w tamtym ataku znaleziono karty SIM polskich operatorów. Pion wojskowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie umorzył śledztwo, ponieważ nie wykryto sprawców ani nie ustalono, kto kierował atakiem.
Fot. Żandarmeria Wojskowa/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)