Informacje na temat chorób i ich leczenia chętnie czerpiemy z Internetu.
Informacje na temat chorób i ich leczenia chętnie czerpiemy z Internetu.

Doktor Google - Polacy leczą się sami, przez Internet

Redakcja Redakcja Zdrowie Obserwuj temat Obserwuj notkę 10

Polacy masowo leczą się sami, bez konsultacji z lekarzem. Leki, suplementy, środki homeopatyczne i witaminy kupujemy w aptece, w sklepach i na stacjach benzynowych. Leczymy się przy pomocy "doktora Google". 

Jak wynika z badań, najwięcej kupujemy leków przeciwbólowych, przeciwgrypowych i suplementów diety: na wątrobę, na wzrok, na odchudzanie, na koncentrację i in. Najczęściej podstawą decyzji o zakupie i stosowaniu leku jest wiedza zaczerpnięta z Internetu. "Doktor Google" stał się jest dla wielu specjalistą od wszystkiego.

Jak wynika z badań, prawie 70 proc. Polaków idzie do pracy z przeziębieniem lub grypą, mimo złego samopoczucia i świadomości, że praca w czasie choroby nie jest efektywna, a "przechodzone" przeziębienie może mieć groźne dla zdrowia powikłania, a nawet zagrażać życiu. Zdarza się, że gdy leczymy się sami, stosujemy leki niewłaściwie, tzn. przyjmując ich za dużo lub jednocześnie preparaty o przeciwnym działaniu.

Coraz więcej pieniędzy wydajemy na suplementy diety, czyli preparaty, które nie leczą, lecz mają wspomagać określone funkcje organizmu. Farmaceuci mówią, że to są „leki bajery”. Nadużywanie ich może być zgubne, bo usypia w nas potrzebę kontrolowania odpowiedniej diety bogatej w witaminy oraz mikro i makroelementy. Według raportu Instytutu Żywności i Żywienia, najczęściej kupujemy preparaty z magnezem, środki wspomagające odchudzanie, priobiotyki, suplementy na wzmocnienie kości, stawów i mięśni oraz całą grupę specyfików na urodę. Jak twierdzą lekarze, u osób, które zażywają suplementy bez porozumienia z lekarzem, zwłaszcza, jeśli są to duże dawki, wzrasta ryzyko wystąpienia udaru, zawału, a nawet nowotworów złośliwych.

Niepokojącym zjawiskiem jest aplikowanie coraz większej ilości leków, suplementów diety i witamin dzieciom. Syrop, a dla starszych dzieci pigułka, jest dobra na wszystko - na apetyt, na sen, na koncentrację dla ucznia, nawet na ataki złości i wyciszenie. Zamiast dbać, by dzieci miały odpowiednią porcję witamin w owocach i warzywach, idziemy na łatwiznę i podajemy im witaminowe cukierki, żelki i lizaki. Badania wykazują, że w organizmach dzieci jest zbyt wiele witamin i mikroelementów, bo rodzice sztucznie podnoszą ich poziom.

Ministerstwo zdrowia i farmaceuci przestrzegają, że suplementy diety nie leczą ani nie zapobiegają chorobom - są środkami spożywczymi, czyli żywnością. Nie są lekami. Wprawdzie niektóre składniki znajdujące się w lekach występują także w suplementach diety, ale ich zawartość w suplementach jest niższa, przez co nie wykazują działania leczniczego. Przykładowo witamina D może występować w suplemencie diety lub leku, lecz tylko w tym drugim przypadku, przy odpowiedniej dawce, wykazuje właściwości lecznicze.

 Specjaliści wskazują także, że trzeba umiejętnie odróżniać suplementy od leków. Mogą one być produkowane przez te same firmy, mieć podobną postać (np. tabletki, syropy), a nawet mieć podobne nazwy (np. witamina C, mięta). Część suplementów diety jest sprzedawana w aptekach, ale nie zmienia to faktu, że pozostają środkami spożywczymi. W przypadku wątpliwości, czy dany produkt jest lekiem czy suplementem diety, można upewnić się, czytając informację na opakowaniu.

źródło: MKW, PAP

 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj10 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Rozmaitości