W Wielkiej Brytanii panikę wywołały doniesienia, że odbijanie piłki głową prowadzi do demencji, co stawiałoby pod znakiem zapytania dalszą karierę wielu gwiazd futbolu.
Niezamierzonym sprawcą alarmu była praca opublikowana w „Acta Neuropathologica”. Badacze dokonali sekcji mózgów sześciu byłych piłkarzy, u których za życia zdiagnozowano demencję. U czterech z nich odkryto po śmierci przewlekłą urazową encefalopatię (w skrócie CTE, od angielskiego chronic traumatic encephalopathy). Zwana jest ona także encefalopatią bokserską, a to dlatego, że narażeni są nią bokserzy z racji tego, że otrzymują w ciągu życia wiele silnych uderzeń w głowę. Według szacunków profesjonalny piłkarz przyjmuje piłkę głową w czasie swojej kariery ok. 2000 razy.
Jednak przełożenie znalezienia u czterech z sześciu piłkarzy CTE na twierdzenie, że futboliści rozwijają tę chorobę w wyniku odbijania piłki głową jest na tym etapie zbyt daleko idące. Jest to z pewnością ciekawe zagadnienie i powinno dać asumpt do dalszych badań. W pierwszej kolejności należałoby teraz przeprowadzić długofalowe badanie piłkarzy, którzy nie mają objawów demencji, by sprawdzić na przestrzeni lat, a wręcz dekad, czy rzeczywiście częściej się ona u nich rozwija.
Dr David Reynolds z brytyjskiego Alzheimer's Research nie wyklucza, że tego rodzaju aktywność fizyczna, jak regularna gra w piłkę nożną, ma tyle korzyści przeciwdziałających rozwojowi demencji, że przeważają one nad ryzykiem uszkodzenia mózgu wskutek "główek", zwłaszcza wtedy, gdy futbol uprawia się rekreacyjnie.
Jedna z autorek pracy, dr Helen Ling podkreśliła zresztą w jednym z wywiadów, że artykuł został napisany na podstawie badań tylko sześciu byłych piłkarzy i wciąż nie wiadomo, jak często demencja występuje u tego rodzaju zawodników.
© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.
Artykuł współfinansowany z funduszu prewencyjnego PZU.
Inne tematy w dziale Rozmaitości