Zawód pielęgniarki przez lata był w Polsce dramatycznie niedoceniany. Niskie pensje, ciężka praca, brak szacunku ze strony systemu. Dziś sytuacja się poprawia, a absolwentka pielęgniarstwa może liczyć na około 13 tysięcy złotych brutto. Ale jak to wygląda na tle świata? Sprawdziliśmy.
Szwajcaria i Luksemburg
Według danych serwisu Nurse.org, specjalizującego się w tematyce pielęgniarskiej, absolutnym liderem zarobków jest Szwajcaria. Pielęgniarka zarabia tam średnio 107 487 dolarów rocznie, czyli w przeliczeniu to ponad 430 tysięcy złotych. Na drugim miejscu plasuje się Luksemburg z kwotą 98 799 dolarów (około 395 tys. zł), a podium zamyka Dania z 88 788 dolarów rocznie.
Brzmi fantastycznie, ale jest haczyk. W Szwajcarii kandydaci muszą biegle władać niemieckim, francuskim albo włoskim. Bez tego nie ma szans na licencję. Do tego dochodzi kilkumiesięczny płatny staż i weryfikacja kwalifikacji przez Szwajcarski Czerwony Krzyż. Cała procedura kosztuje około 650 dolarów i może trwać wiele miesięcy.
Luksemburg to jeszcze trudniejszy orzech do zgryzienia. Ten malutki kraj przyjmuje pielęgniarki bardzo ostrożnie – wolnych miejsc jest niewiele, a bez znajomości francuskiego, niemieckiego lub luksemburskiego nie ma co składać aplikacji.
Anglosasi płacą dobrze
Kraje anglojęzyczne od lat przyciągają polskie pielęgniarki – głównie dlatego, że bariera językowa jest łatwiejsza do pokonania. W Stanach Zjednoczonych średnia pensja pielęgniarki wynosi około 85 866 dolarów rocznie (ok. 344 tys. zł). W Australii – 77 063 dolary (ok. 308 tys. zł). W Kanadzie – 70 150 dolarów (ok. 280 tys. zł).
Australia cieszy się szczególną popularnością. Język angielski, wysokie standardy pracy, atrakcyjne benefity, nawet do czterech tygodni płatnego urlopu, programy szkoleniowe, dobra równowaga między życiem zawodowym a prywatnym. Proces uzyskania licencji trwa około 4-5 miesięcy i wymaga rejestracji w AHPRA (Australian Health Practitioner Regulation Agency).
Kanada z kolei boryka się z poważnym niedoborem pielęgniarek we wszystkich głównych prowincjach: Ontario, Albercie, Kolumbii Brytyjskiej i Quebecu. To przekłada się na dobre warunki zatrudnienia i otwartość na zagranicznych specjalistów.
Europa Zachodnia. Solidnie, ale bez fajerwerków
Niemcy oferują pielęgniarkom średnio 34-45 tysięcy euro rocznie (około 150-195 tys. zł), w zależności od doświadczenia i specjalizacji. To znacznie mniej niż w Szwajcarii czy USA, ale wciąż kilkukrotnie więcej niż jeszcze niedawno w Polsce.
Holandia płaci podobnie – od 29 do 51 tysięcy euro rocznie. Irlandia – około 64 700 dolarów. We Włoszech zarobki są niższe, około 56 tysięcy dolarów, ale kraj ten aktywnie poszukuje pielęgniarek z zagranicy ze względu na rosnące niedobory kadrowe.
Norwegia, choć kojarzona z wysokimi zarobkami, wymaga zdania egzaminu językowego na poziomie rodzimego użytkownika – co dla większości cudzoziemców oznacza lata nauki. Za to oferuje średnio 73 861 dolarów rocznie i jedne z najlepszych warunków pracy w Europie.
Dubaj, podatkowy raj z haczykiem
Ciekawą opcją są Zjednoczone Emiraty Arabskie, a konkretnie Dubaj. Zarobki sięgają 73 576 dolarów rocznie, a największą zaletą jest brak podatku dochodowego – cała pensja trafia do kieszeni. Szpitale często zapewniają też zakwaterowanie i niewielki dodatek na życie.
Ale są też minusy. Kontrakty wymagają minimum rocznego zobowiązania. Pielęgniarki muszą mieszkać w lokalach wskazanych przez szpital. A zasady kulturowe, choć w Dubaju luźniejsze niż w innych krajach arabskich, wciąż obowiązują. Kobiety powinny się odpowiednio ubierać, a relacje z mężczyznami spoza rodziny są ograniczone.
A ile z tego zostaje w kieszeni?
Same zarobki to jedno, koszty życia to drugie. Według danych serwisu Instarem i portalu Livingcost.org, średnie miesięczne wydatki na osobę wyglądają następująco:
W Szwajcarii to około 2 386 franków miesięcznie, czyli ponad 11 tysięcy złotych. Samo mieszkanie w Zurychu czy Genewie potrafi kosztować fortunę. Ale przy miesięcznych zarobkach rzędu 8-9 tysięcy franków, wciąż zostaje bardzo dużo.
W USA koszty życia wynoszą średnio 2 498 dolarów miesięcznie (ok. 10 tys. zł), choć różnice między stanami są ogromne, boNowy Jork i San Francisco to zupełnie inna liga niż Houston czy Phoenix.
Australia to wydatek rzędu 3 277 dolarów australijskich (ok. 8 500 zł). Kanada, 2 758 dolarów kanadyjskich (ok. 8 000 zł). Niemcy to około 1 430 euro (ok. 6 100 zł). Holandia, 2 513 euro (ok. 10 700 zł).
Dubaj wypada najkorzystniej pod względem proporcji, bo koszty życia to około 3 691 dirhamów (ok. 4 000 zł), a do tego zerowy podatek i często darmowe mieszkanie.
A Polska? Średnie miesięczne koszty życia w dużym mieście to około 4-5 tysięcy złotych na osobę. Teoretycznie taniej niż na Zachodzie. Problem polega na tym, że przy polskich zarobkach pielęgniarki, nawet tych 13 tysięcy brutto, czyli około 9-10 tysięcy na rękę, proporcje wyglądają znacznie gorzej.
Porównanie: zarobki kontra koszty życia
Szwajcaria prowadzi w zestawieniu ze średnią roczną pensją około 430 000 zł, przy miesięcznych kosztach życia rzędu 11 000 zł. Tuż za nią plasuje się Luksemburg z 395 000 zł rocznie, koszty życia to około 9 000 zł miesięcznie.
Dania oferuje pielęgniarkom około 355 000 zł rocznie przy stosunkowo niskich jak na Skandynawię kosztach życia, około 7 500 zł. W USA zarobki sięgają 344 000 zł, ale życie kosztuje około 10 000 zł miesięcznie, z ogromnymi różnicami między stanami.
Australia to średnio 308 000 zł rocznie i 8 500 zł miesięcznych wydatków. Norwegia to 295 000 zł przy kosztach 7 600 zł. Kanada wypada podobnie: 280 000 zł rocznej pensji, 8 000 zł kosztów życia. W Irlandii mamy 260 000 zł zarobków, 8 200 zł wydatków.
Ciekawie prezentuje się Dubaj, gdzie przy około 295 000 zł rocznie, ale bez podatku dochodowego i z kosztami życia na poziomie zaledwie 4 000 zł miesięcznie. Do tego często darmowe zakwaterowanie od szpitala.
Niemcy i Holandia to już inna liga cenowa. Niemcy oferują 150-195 000 zł rocznie przy kosztach 6 100 zł. Holandia, to około 145 000 zł, ale koszty życia są tam wysokie, bo sięgają 10 700 zł miesięcznie.
A Polska? Około 156 000 zł rocznie (13 000 zł brutto miesięcznie) przy kosztach życia 4-5 000 zł. Nominalnie nie wygląda to źle na tle Niemiec czy Holandii. Ale wystarczy przeliczyć, ile zostaje w kieszeni po opłaceniu rachunków i różnica między Polską a Szwajcarią czy Australią staje się przepaścią.
Dlaczego Polki wyjeżdżały?
Po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku zaczął się exodus pielęgniarek. Najpopularniejsze kierunki? Niemcy, Wielka Brytania, kraje skandynawskie, Belgia. Zdarzały się też wyjazdy do Australii czy krajów arabskich.
Polskie pielęgniarki za granicą cieszyły się bardzo dobrą opinią - pracowite, dobrze wykształcone, sumienne. Agencje rekrutacyjne wręcz na nie polowały. Jeszcze kilka lat temu szpitale w Düsseldorfie reklamowały się w polonijnej prasie hasłem skierowanym do Polek pracujących w Wielkiej Brytanii: "Zmartwienie z powodu brexitu? Przyjedźcie do Niemiec!".
Ale emigracja to nie tylko pieniądze. Pielęgniarki, które wyjechały, mówiły też o czymś innym, o szacunku. O partnerskich relacjach z lekarzami. O nowoczesnym sprzęcie. O tym, że w Niemczech czy Szwecji nikt nie traktuje ich jak personelu drugiej kategorii.
"Mają okazję pracować z nowoczesnym sprzętem, a praca pielęgniarki jest tam wysoko ceniona" – mówiła w rozmowie z portalem branżowym Agata Gołąb z firmy rekrutacyjnej Adecco Poland.
Ile nas to kosztuje?
Emigracja pielęgniarek to poważny problem dla polskiego systemu zdrowia. Według danych, Polska ma jeden z najniższych wskaźników zatrudnienia pielęgniarek w Unii Europejskiej , 5,1 na 1000 mieszkańców, podczas gdy średnia unijna wynosi 8,5. Do tego dochodzi dramatyczne starzenie się kadry, bo średni wiek polskiej pielęgniarki przekracza już 53 lata.
A Polska wciąż wydaje na zdrowie znacznie mniej niż kraje zachodnie. Według najnowszego raportu OECD "Health at a Glance 2025", polskie wydatki na ochronę zdrowia wynoszą 8,1 procent PKB, przy średniej OECD na poziomie 9,3 procent. W przeliczeniu na mieszkańca to około 4 200 dolarów rocznie, podczas gdy średnia OECD przekracza 6 000 dolarów. Szwajcaria wydaje blisko 10 000 dolarów per capita, USA, niemal 15 000.
Teraz polskie pielęgniarki wracają
Na forach internetowych można przeczytać historie kobiet, które po kilkunastu latach za granicą zdecydowały się wrócić do kraju.
"Zarobki wyraźnie się poprawiły, a praca jest ciężka zarówno tutaj, jak i za granicą. Pracowałam kilka lat w Niemczech, więc mam porównanie" – pisze jedna z nich. Inna dodaje: "Wróciłam po 18 latach z Włoch. Aktualnie pracuję w przychodni. Nie żałuję".
Ale droga do pełnej konkurencyjności z Zachodem jest jeszcze długa. Szwajcarska pielęgniarka nadal zarabia niemal trzykrotnie więcej niż polska, nawet po uwzględnieniu różnic w kosztach życia. I choć pieniądze to nie wszystko, to w przypadku tak wymagającego zawodu mają ogromne znaczenie.
red.
Źródła: Nurse.org, Talent.com, pielegniarki.info.pl, Livingcost.org
Inne tematy w dziale Rozmaitości