120 obserwujących
6269 notek
15711k odsłon
4325 odsłon

Sędzia Iwulski kłamcą lustracyjnym? Cenckiewicz ma dowody, że był oficerem LWP

Skan z dokumentów Józefa Iwulskiego upubliczniony przez Sławomira Cenckiewicza, fot. Twitter.
Skan z dokumentów Józefa Iwulskiego upubliczniony przez Sławomira Cenckiewicza, fot. Twitter.
Wykop Skomentuj334

Prezes Sądu Najwyższego Józef Iwulski jest oficerem Ludowego Wojska Polskiego i szkolonym żołnierzem Wojskowej Służby Wewnętrznej - twierdzi Sławomir Cenckiewicz. Jak mówi, z punktu widzenia prawdy historycznej oświadczenie lustracyjne Iwulskiego jest nieprawdziwe.

"Prezes SN Józef Iwulski jest oficerem LWP i szkolonym żołnierzem WSW - ma foto w mundurze WSW! Widziałem jego akta w IPN" - poinformował dyrektor Wojskowego Bura Historycznego. Jak zaznaczył, premier Mateusz Morawiecki "miał rację mówiąc o komunistach w Sądzie Najwyższym".



Z umieszczonego skanu dokumentu datowanego na 5 maja 1976 r. wynika, że Iwulski szkolił się w Ośrodku Szkolenia WSW im. Feliksa Dzierżyńskiego. WSW była w latach 1957-1990 wojskową służbą specjalną, odpowiedzialną m.in. za kontrwywiad wojskowy; wywodziła się z Głównego Zarządu Informacji WP.



Szef WBH, umieszczając fotokopię karty przebiegu służby wojskowej i pracy cywilnej Iwulskiego dodał też, że "nawet w karcie żołnierza LWP WSW napisano, że poszedł do pracy w Sądzie Najwyższym". "Dzięki za takie wolne sądy!" - dodał Cenckiewicz.



Wśród opublikowanych na Twitterze fotokopii dokumentów dotyczących Iwulskiego Cenckiewicz umieścił też wyciąg z rozkazu mianującego ppor. Józefa Iwulskiego porucznikiem. Pod rozkazem z grudnia 1982 r. podpisali się ówcześni szef Głównego Zarządu Politycznego WP gen. dyw. Józef Baryła i szef MON gen. broni Florian Siwicki. Obaj - jako członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego - byli odpowiedzialni za wprowadzenie w Polsce stanu wojennego w grudniu 1981 r. i represje z nim związane.

"Generałowie Baryła i Siwicki w stanie wojennym awansowali nam na oficera prezesa SN wolnej Polski!" - skomentował Cenckiewicz, który także opublikował fotokopię fragmentu życiorysu Iwulskiego, który ten złożył jako szeregowiec LWP.

Cenckiewicz tłumaczył potem w TVP Info, że "jest coś takiego co śp. prezes Janusz Kurtyka nazwał prawdą prawników i prawdą historyczną. Ja jestem po stronie prawdy historycznej i z tego punktu widzenia oświadczenie, że sędzia Iwulski nigdy nie służył w WSW czy w żadnym organie bezpieczeństwa polega na nieprawdzie - powiedział.

Materiał wideo TVP/PAP

- WSW od początku ustawy o IPN jest traktowana jako organ bezpieczeństwa państwa i osoby, które miały związek jako współpracownicy, jako żołnierze tej służby są w jakimś sensie przez ustawę o IPN i ustawę lustracyjną za ten fakt piętnowani. Zwłaszcza w sytuacji gdy ukrywają tę informację o swojej przeszłości - podkreślił dyrektor WBH.

W jego ocenie sprawa sędziego Iwulskiego "zamyka się" w kwestii służby w Wojskowej Służbie Wewnętrznej. - On był podoficerem, później oficerem rezerwy WSW. W formularzu lustracyjnym jest punkt, w którym każdy lustrowany ma prawo, jeśli ma wątpliwości, zaznaczyć po prostu, że w ramach szkolenia podoficerskiego, po skończonych studiach znalazł się ośrodku szkoleniowym np. WSW. I powiem, że widziałem sporo oświadczeń lustracyjnych, w których różne osoby mając wątpliwości dodawały takie wyjaśnienie - zaznaczył Cenckiewicz.



Zwrócił także uwagę na pojawiające się głosy w obronie sędziego Iwulskiego, że "praktycznie każdy" po skończonych studiach trafiał do ośrodka WSW. - To oczywiście głosy obrażające naukę i to, co wiemy o strukturach bezpieczeństwa komunistycznego aparatu represji. To nie były zwykłe ośrodki. Do tych ośrodków byli kierowani ludzie, którzy byli w jakimś sensie obserwowani (...), których wyselekcjonowywano i tam kierowano. Ale oczywiście zdarzały się sytuacje, że ktoś tam lądował i później nie miał żadnego związku ze służbami - mówił Cenckiewicz.

Jednak - jak zaznaczył - tak nie było w przypadku sędziego Iwulskiego. - Jego ostatni awans jest z 1987 roku (na stopień kapitana), ale w jego aktach podoficera i oficera WSW jest też mowa, że odbywał już jako sędzia na przełomie 1982/1983 i w 1986 roku przeszkolenia wojskowe. I to są bardzo ciekawe opinie, bo jest w nich mowa np. tej z 1982 i 1983 r., że świetnie rozumie te kwestie orzecznictwa w tym szczególnym czasie jakim jest stan wojenny - relacjonował dyrektor WBH. Dodał też, że z dokumentów z IPN wynika, że Iwulski ponadto został zakwalifikowany do jednostek specjalnych w 1987 roku przez oddział WSW.

- Sytuacja, w której kapitan szkolony przez WSW jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, to naprawdę sytuacja analogiczna do krajów, do których byśmy nie chcieli równać i które są opisywane w literaturze światowej za przykład anormalności. Kończył w Ośrodku Szkolenia WSW kurs, później WSW do końca, gdy był tym oficerem rezerwy angażowało się w jego szkolenie, opiniowało. A pan sędzia jest prezesem Sądu (Najwyższego). Taka sytuacja jest anormalna - ocenił dyrektor WBH.

Wykop Skomentuj334
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka