136 obserwujących
6914 notek
17827k odsłon
3838 odsłon

Lekarze odłączyli od aparatury 11-miesięcznego Szymona. STOP NOP zapowiada pozew

Szymonek w szpitalu przy Niekłańskiej, fot. Facebook/Szymonkuwalcz.Oficjalna strona
Szymonek w szpitalu przy Niekłańskiej, fot. Facebook/Szymonkuwalcz.Oficjalna strona
Wykop Skomentuj117

Zmarł 11-miesięczny Szymon, który od stycznia przebywał w szpitalu przy ul. Niekłańskiej z nieodwracalnym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego. Lekarze zdecydowali o odłączeniu go od aparatury wbrew woli rodziców. Chłopiec zyskał miano polskiego Alfie Evansa.

Jak informuje rodzina chłopca, 16 stycznia dziecko było szczepione przeciwko pneumokokom. Kilka dni później dostało silnej gorączki. 21 stycznia Szymon trafił do szpitala. Z Radomia został przetransportowany na oddział intensywnej terapii do Warszawy. Wykonana tomografia komputerowa wykazała, że doszło do obrzęku mózgu. Od tamtej pory podłączony był do aparatury podtrzymującej życie.

Według relacji rodziny, lekarze z już wtedy mieli stwierdzić śmierć mózgu i zaprzestać leczenia oraz nie zgadzali się na skorzystanie z medycyny alternatywnej, proponowanej przez rodziców chłopca. Rodzice dziecka nie zgadzali się na przerwanie terapii. Prowadzili na Facebooku stronę, na której zamieszczali zdjęcia chłopca, informacje o jego stanie zdrowia oraz prowadzili zbiórkę pieniędzy na przyjazd specjalisty z USA, który zajmował się m.in. sprawą Alfiego Evansa. W obronie życia chłopca stanęły środowiska antyszczepionkowe. Justyna Socha, prezes stowarzyszenia STOP NOP, wielokrotnie podkreślała, że stan dziecka to efekt podania szczepionki. Szpital temu zaprzeczał.

We wtorek pracownicy Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza przy ul. Niekłańskiej w Warszawie poinformowali o śmierci 11-miesięcznego dziecka. Lekarze, pielęgniarki i pracownicy placówki wystosowali wyrazy współczucia oraz kondolencje dla rodziny zmarłego dziecka. Zamieszczone one zostały w formie komunikatu na stronie szpitala. Dodano również, że szpital "nie będzie udzielał żadnych informacji związanych ze sprawą Szymona, m.in. ze względu na obowiązującą tajemnicę lekarską".

Podejrzenie o popełnieniu przestępstwa w związku ze śmiercią 11-miesięcznego Szymona w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie złożył w Prokuraturze Rejonowej w Warszawie pełnomocnik rodziców dziecka adwokat Arkadiusz Tetela.

Wyjaśnił, że chodzi o popełnienie błędu medycznego i narażenie dziecka na utratę zdrowia i życia. Ponadto przekazał, że złożył w prokuraturze oraz w szpitalu wniosek, aby sekcja zwłok zmarłego chłopca została przeprowadzona w innej placówce, niż na Niekłańskiej.

Według informacji Teteli w Prokuraturze Rejonowej w Radomiu prowadzone jest postępowanie dotyczące zdarzeń, do których miało dojść w szpitalu, do którego trafił Szymon po podaniu szczepionki przeciw pneumokokom. Tetela wyjaśnił, że zanim dziecko zostało przewiezione do stołecznego szpitala, było w jednej z radomskich placówek szpitalnych. Podkreślił, że postępowanie prowadzone przez radomskich śledczych jest niejawne.

Wcześniej, 10 czerwca, szpital wystosował komunikat dotyczący stanu zdrowia Szymona. W komunikacie zaznaczono, że w trakcie hospitalizacji odbyły się "kilkakrotnie konsylia lekarskie, wynikiem czego ustalono przyczynę choroby dziecka". "Na każde z konsyliów Rodzice mogli zaprosić wybranych lekarzy specjalistów. W pierwszym przypadku nie skorzystali z tego prawa. W kolejnych konsyliach wziął udział lekarz rekomendowany przez Rodzinę. O wynikach konsyliów Rodzice zostali drobiazgowo poinformowani, o czym świadczą ich podpisy" – czytamy w piśmie.


Szpital zapewnił wtedy, że nie zachodzi obawa zaprzestania leczenia. „Uprzejmie prosimy o powstrzymanie się od wyrażania nieuprawnionych opinii, a także wszelkich działań mogących utrudniać pracę personelu medycznego. Personel Szpitala oświadcza, że nie sprzeniewierzy się najwyższym standardom etycznym” – pisali lekarze.

Szpital podkreślił również, że lekarzy obowiązuje tajemnica lekarska, a wszystkie informacje o stanie zdrowia dziecka "są w posiadaniu rodziców". Zdaniem pracowników szpitala, spełnione były "wszystkie kryteria należytego szacunku i aktualnej wiedzy medycznej w procesie hospitalizacji".

Rodzice odpowiedzieli poprzez Facebook na komunikat lekarzy. „W trakcie całego pobytu w szpitalu spotkaliśmy się z wieloma przykrymi słowami kierowanymi pod naszym adresem i wielokrotnie kazano nam się pożegnać z Szymonkiem” – napisano.

Przyznano, że do tej pory kilkakrotnie zbierało się konsylium lekarskie, które miało orzec śmierć mózgu chłopca, jednak lekarze nie byli w stanie tego jasno stwierdzić. Jak podano, „pod słowami o śmierci mózgu nie chciał się podpisać żaden z obecnych lekarzy”.

Rodzice zanegowali również twierdzenie szpitala, że poinformował ich o prawie do przyprowadzania własnego lekarza na konsylia lekarskie podczas hospitalizacji Szymona. Pozwolenie mieli dostać jedynie na uczestnictwo ich lekarza przy ostatnim konsylium, 19 marca, ale lekarz ze Stanów nie zdążył na nie dojechać.

Wykop Skomentuj117
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo