Żydowska kochanka
Suplement 3. Do odcinka 5
Robotnikowi i chłopu polityki uprawiać nie wolno, bo zaraz zostanie posądzony o populizm rodzący systemy totalitarne i okrzyknięty faszystą. Lecz gdyby to inteligent wystąpił z hasłami Hitlera, że trzeba skończyć z państwem opiekuńczym, że trzeba ukrócić żądania hołoty, to, kto wie, czy nie odezwałyby się głosy, że „jego propozycja godna jest rozważenia”, bo zapewniająca wielkość narodowi polskiemu,(czyt. inteligencji).I kto wie, czy już nie szykuje się do poskromienia chłopo-robotniczego niezadowolenia jakiś polski Hitler, który np. będzie się powoływał na Piłsudskiego, występując w obronie „demokracji przed nawrotem dyktatury proletariatu”.
Dam głowę, że wśród polskiego mieszczaństwa znalazłby się niejeden, któryby mu udzielił gorącego poparcia, żeby ukrócić wśród ludu, bolszewickie tęsknoty do powrotu za komuną, która dawała każdemu robotę i mieszkanie w bloku.
Inteligencja chcąc zohydzić oblicze faszyzmu, twierdzi, że to system rządów motłochu, podobny do socjalizmu, gdzie cham bije inteligenta, co z gruntu jest fałszywe, bo faszyzm – jak również socjalizm – jako system władzy sprawowanej rękami oligarchii, docenia mieszczańskie wartości i nie jest bynajmniej systemem rządów hołoty, bowiem ona nie jest zdolna utrzymać władzy nawet przez godzinę. Tam gdzie jest władza, zawsze jest jakaś myśl kierująca, jakaś inspirująca rola inteligencji, jakaś warstwa kierownicza,. Faszyzm jest tworzony po to, żeby uciszyć równościowe żądania motłochu i przywrócić rentierskie prawo własności, a proletariuszy wprząc w służbę państwa sprawującą ochronę nad burżuazją.
Natomiast w socjalizmie chodzi o to samo, żeby pod płaszczykiem „dyktatury proletariatu” uśpić czujność motłochu, wprowadzając nad nim nieograniczoną władzę biurokratycznej oligarchii. To nic – wołał oburzony młody insurgent – że polska burżuazja przerobiona na komunistów, miała ze sprawowania władzy, w stosunku do burżuazji Zachodu, nader skromne apanaże... Cóż, takie miała, jakie mieć mogła, na jakie było stać ówczesny rozwój sił wytwórczych w Europie. Wedle stawu grobla! Trzeba pamiętać, że kapitaliści Zachodu, z racji odbudowy przemysłu po zniszczeniach wojennych, też mieli umiarkowane możliwości zysku”.
I cóż na to pan powie, panie dziekanie? Jako filozof, postępowiec, pan się pewnie z nami nie zgadza.
§- Ależ zgadzam się, z wami, ponowie koledzy – odezwał się jeszcze jeden głos, jasny i pełen godności - Palącą potrzebą obecnego czasu będzie uzgodnienie co jest sensem ludzkiego życia. Co powoduje, że ludzkie życie jest usprawiedliwione i potrzebne. Spoglądając na kontinuum ludzkiego życia w historii, widzimy że jest ono kontynuacją szczurzego wyścigu pokoleń o ziemię i władzę. Bez żadnej gadaniny o boskim posłannictwie ludzkiego gatunku i jego godności. Auschwitze przychodzą i odchodzą, zacierając się w historii jako sprawy nieistotne, pozbawione znaczenia, natomiast zostaje tylko socjotechnika zdobywania i utrzymywanie władzy i ona jest przekazywana jako istotne dziedzictwo. Tylko ono jest istotne, Tylko zdobywanie władzy jest ważne, a nie krzywda i ludzkie cierpienie, ani łzy. Przerażające jest to, że wszyscy o tym wiedzą, jako o fakcie oczywistym i nie wywiera to na nikim żadnego wrażenia. Zbrodniarze sprawujący władzę nad światem, wiedzą, że sens ludzkiego istnienia jest zależny od jego użyteczności i gdy dojdzie do przeludnienia, można z czystym sumieniem, bez żadnych konsekwencji zgładzić dziewięć dziesiątych ludzkości. Dla zachowania ciągłości gatunku homo sapiens, silnym i sprawnym trzeba udostępnić nowe Lebensraun – przestrzenie życiowe. Zgodnie interesem najbardziej zaawansowanych społeczeństw Zachodu. Zbrodniarze mający karabiny maszynowe już to wiedzą i chętnie by ich użyli dla przetrzebienia nadmiernie zagęszczonej światowej populacji, gdyby nie obawa, że rozpętane przez nich pandemonioum może rykoszetem dosięgnąć ich samych.
Słuchała tego z rosnącym wzburzeniem i zarazem nie mogła tego dalej słuchać.
Ta rozmowa podziałała na nią jak czerwona płachta na byka. Wróciła wzburzona do swojego przedziału, żeby zapalić papierosa.
2§3) Trach zapiski za okno! (tak wypada zatytułować dalszą część tego odcinka)
Szukając zapalniczki poczuła pod palcami twardą oprawę swego dzienniczka, który przed wyjściem wrzuciła do torby i postanowiła go po drodze wrzucić do śmietnika albo gdzieś w lesie wyrzucić z pociągu. W tym dzienniku, zapisywała do czasu do czasu spostrzeżenie ze swoich spotkań z ważniejszymi członkami konspiracji. Opisywała też swoje uwagi o politycznej sytuacji w Polsce. Żeby zerwać z przeszłością. Nie chciała już dłużej odczuwać nerwic owych mdłości ani strachu. Otworzyła okno pędzącego wagonu i trach, wyrwała kartkę z zeszytu. I buch za okno. Niech leci na stracenie. Nawet nie patrzyła, jak znika w powiewie wiatru.
Trochę jej to ulżyło, choć było jej żal, że tyle lat, tyle złudzeń poszło na marne.
Z ludźmi konspiracji już dawno wzięła rozbrat, przeklinając ich podłość i prywatę, ale była tak wzburzona, że postanowiła rozprawić się i z dzienniczkową formą swojej przeszłości. I to zaraz. I to od razu.
Jednakże była tak ciekawa tego co niegdyś nabazgrała w tym zeszycie, że mimowolnie przed wydarciem kartki rzuciła na nią okiem:
„To, co stało się w Polsce po 1989 roku – czytała pospiesznie kartkę ze swego pamiętniczka-powierniczka - było powtórką z tego, co się działo po każdym rozbiorze, po powstaniu listopadowym i Insurekcji 1794 roku. Żydzi za pośredniczenie przy rozbiorach Polski, motając afery, ułatwiając intrygi i machlojki między zaborcami a szlachtą, wzięli swoje judaszowe pieniądze. Teraz znów, jak wtedy, żydowski odłam inteligencji pchał Polskę w objęcia jej wrogów gospodarczych (bo w polityce i ekonomii nie ma przyjaciół) – licząc, jak zawsze, na faktorskie zyski.
Ludzie z żydowskiej koterii nagłaśniali propagandę, że Polskę może uratować tylko gospodarka zachodnia i amerykańska demokracja, a za nimi poszły wszystkie elementy chwiejne polskiego partykularza, powtarzając jak za panią matką, że „prezydent Regan kocha Polaków i Polsce nie da zrobić krzywdy”.
Była to gadanina podobna do tej, żeby wpuścić wilka do owczarni, bo będzie dobrze pilnował baranów. No, ale tak być musiało, skoro zachodnie wywiady zapłaciły za to naszym jurgieltnikom z „Solidarności”!
Tak pisała w tym dzienniczku-pamiętniczku, który prowadziła w wolnych chwilach, mimo surowego zakazu, aby nie robić żadnych notatek, mogących ułatwić ubecji prowadzenie śledztwa.
Przywołujemy tutaj to jej pisanie, bo życie „Motylka” - taki sobie w konspirze pseudonim przybrała, albo Panny „S” – jak ją nazywali koledzy i towarzysze z ROPCIO - może posłużyć jako przykład, co stało się w Polsce po 1989 roku, bowiem była „świadkiem epoki”, która zaciąży złym skutkiem na życiu następnych pokoleń.
Dopóki była młodziutką studentką, nie zauważała w konspirze wielu rzeczy, złych rzeczy, ale gdy nieco dorosła stała się dziewczyną poważną, kobietą, przestały ją cieszyć zebrania konspiry, po których wszyscy rozłazili się po kątach i dupczyli się do rana.
Wtedy wszystko usprawiedliwiała potrzeba rozładowania napięć po konspiracyjnej robocie. Takie zachowanie, żeby się dupczyć po utarczkach z milicją albo innej akcji, nie dziwiło nikogo. Przecież podobnie zachowywały się członkinie Ziemi i Woli, chociaż różnica między panienkami z carskich pałaców a córkami polskich lumpenproletariuszy była ogromna. Po rosyjskiej stronie występował nierzadko luksus i przesyt, po polskiej komunistyczna bieda i pazerność na pieniądze z Zachodu, w nadziei na względny dostatek. Panienka z Maryjskiego Instytutu oddająca się (za „sprawę”) terrorystom szukającym odstresowania po konstruowaniu bomby (cytryny), jest jednak czymś innym, od polskiej studentki opitej tanim sikaczem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)