Prawdzic Prawdzic
496
BLOG

Żydowska kochanka

Prawdzic Prawdzic Rozmaitości Obserwuj notkę 7

Żydowska kochanka

Żydowska Kochanka
Suplement 3 do odcinka 6
 
29)  Wtedy było w modzie lansowanie pisarzy Paryskiej “Kultury” i innych tuzów mieszczańsko-żydowskiej elity. Powiedziano mu wprost, że to co robi, to sabotaż w szeregach opozycji i młyn na wodę bolszewizmu. Powiedziano mu, że polska kultura, to szlachecko-mieszczańska kultura, robiona przez wybitnych twórców żydowskiego pochodzenia i tak już zostać musi. Komu się to nie podoba, to won, do Rosji, do bolszewików, na Syberię. Powiedziano mu, że twórcy żydowscy lub żydowskiego pochodzenia, dlatego znajdują się na świeczniku, bo są zdolni. Próżne jego złudzenia, że może powstać jakaś młodzieżowa, lewacka, robotniczo-braterska, a może ogólnoludzka cywilizacja.
 
“Tu, na tej ziemi– tłumaczono mu jak dziecku - może istnieć tylko jedna kultura: ”Wprowadzania głupiego robotnika w błąd”. W błąd demokracji, w błąd równych szans, w błąd, że ma możliwość wybicia, jeśli się wykaże talentem i pracą, ponieważ dobre samo się przebije. “Siedź głupolu w kącie, a znajdą cię!”. Znajdą cię na Święty Nigdy!
 
Dlatego nie wolno dopuścić, żeby w swych utworach pokazywał “inteligenckie oszustwo”. Tu tylko może istnieć “system wartości”, który odwraca uwagę, od tego, że mądry wykorzystuje głupiego, mocny słabego, bogaty biednego. Kultura osłania wyzysk i cynizm w dorabianiu się kosztem biedaka. Osłania różnymi sofizmatami - jak np.: że na handlowej wymianie pieniężnej nikt nie traci a wszyscy równo się bogacą - żeby ofiara nigdy nie potrafiła się samodzielnie obudzić z letargu.
 
   Powiedzieli mu prosto w oczy, że innej “kultury” nie było i nie będzie. Już o to się postarają mieszczańscy artyści. Oni nie dopuszczą, żeby powstała jakaś inna literatura, przynosząca korzyści materialne komuś innemu poza burżuazją. Zresztą, gdyby nawet powstała równie dobra, albo nawet lepsza niż burżuazyjna, ale tworzona przez innych niż mieszczańscy, twórców, to też by jej nie dopuścili do czytelnika, bo na “kulturze” musi zarobić burżuazyjny inteligent i jego klasa. Po to się robi kulturę – tłumaczono mu “w cztery oczy” podczas pijackich libacji, odbywanych po sesjach “Latających uniwersytetów!”: ”Mądry pisze dla zabawy, głupi czyta, bo ciekawy. Mądry mieszczanin pisze dla głupiego robola”.
 
Raczej niech Polska sczeźnie – mówił w ferworze dyskusji jeden z jej uczestników, z dobrej, polsko-żydowskiej rodziny, wyznawca teorii, że naród nie może się obejść bez warstwy autokratycznej, a jego kultura (wysoka) jest produktem duchowego luksusu i arystokratyzmu - niżby nasza oligarchia miała ponieść szkodę. Niżby mieli stracić wpływy na rządy dusz, nasi artyści”.
 
Polskę robi się jak podkowę na kowadle, kując chamstwo po pysku, żeby było miękkie i uległe w rękach elit sprawujących władzę. Żeby zapewnić burżuazji warsztat do rządzenia i zaspokojenia jej ambicji! Gdyby tak nie było, to inteligencja musiałaby wyłonić z siebie, w miejsce dotychczasowej Polski, jakieś inne państwo, albo przyłączyć je do któregoś z sąsiednich, bogatych krajów, gwarantujących jej przywileje.
 
Właśnie tak, jak to zrobiła szlachta i żydowskie mieszczaństwo Warszawy, Krakowa i Poznania podczas rozbiorów Polski. To międzynarodowa burżuazja, pozostająca na usługach mocarstw ościennych – podzieliła Polskę pomiędzy trzech, dających kapitalistom swobody ekonomiczne, zaborców - żeby nic nie utracić ze swych wpływów. I reszta narodu nie miała nic do powiedzenia, jak nie ma obecnie; nie ma nic do gadania na temat wstąpienia Polski do NATO. Za nią zdecydowała wywodząca się z mieszczaństwa plutokracja, Watykan i żydowskie pieniądze.
 
 Od erotycznego napięcia rozbolała ją zraniona w przegubie ręka. Musiała się dyskretnie pomasować, żeby przeszło. Naturalnie, pomasować… w kroczu.
Zerkając na korytarz, czy ktoś się nie zbliża, zasłoniła się torebką i włożyła rękę pod sukienkę.
 
  Już od dawna, Polakom nie wolno samodzielnie myśleć i określać, co jest dla niech dobre. Tak już jest od pokoleń, od czasów rządów Repnina i Bułhakowa w Warszawie, że o tym co jest dobre dla polskiej racji stanu, decydują obce dwory. 
 
Przeciwnikom poglądu, że żydowska burżuazja nie przyczyniła się do rozbiorów Pierwszej Rzeczypospolitej, bo przecież nie była ona kosmopolityczna, lecz patriotyczna, odpowiadał, że owszem byli też żydowscy patrioci – których można policzyć na palcach jednej ręki.
 
Po drugiej wojnie światowej, o tym, co dla Polski dobre, decydowali sowieccy ambasadorzy – tak, wariat, pisał! - a teraz decydują dyplomaci z Waszyngtonu i Brukseli. Inteligencja pcha Polskę w ramiona Zachodu w nadziei, że w ramach jej biurokratycznych struktur zrobi karierę. W myśl tego obłędnego systemu może zabraknąć warsztatu dla robotnika, ale dla urzędnika zawsze dodatkowe biurko się znajdzie.
W Polsce porozbiorowej, elita mieszczańska Warszawy i Krakowa żyła z urzędolenia w carskich obłastiach, sądach i cyrkułach, żyjąc ze straszenia polskiego wieśniaka karami, za nie wywiązanie się z włościańskich obowiązków. Mówi się o zacnych krakowskich rodach, o czcigodnych profesorach Wszechnicy Jagiellońskiej, o przewielebnych kapłanach, kadrynałach Puzynach, księciach kościoła, hrabiach Wodzickich, Tarnowskich... o przezacnych redaktorach “Czasu”; gdy tymczasem to jedna zgnilizna, żyjąca z ucisku galicyjskiej biedy.
No tak – pomyślała zgryźliwie – nie wolno myśleć, ale nikt nie zabroni się masturbować.
Prawdzic
O mnie Prawdzic

odwołuję te głupstwa. które poprzednio tu napisałem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Rozmaitości