Prawdzic Prawdzic
426
BLOG

Żydowska kochanka

Prawdzic Prawdzic Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Żyd...

Żydowska kochanaka
 
Suplement 3 do odcinka 7
33)  A znów Tomasz... o, ten był jeszcze większym durniem niż Jonasz! Zmarnował całe piętnaście lat trzymając się biednej krakowskiej dziewuchy; odrzucając konkury różnych bogatych Żydóweczek, które mu podsuwała; córek partyjnych dygnitarzy, dziedziczek prywatnej inicjatywy, kamienic, sklepów, butików, szklarni, wtryskarek, warsztatów i krosien... zagranicznych powiązań i komeraży...
  
Właściwie, sama nie zrozumiała, dlaczego jej się nie udało bogato go ożenić, ani odegnać tej bezczelnej dziadówki; tak jak nie mogła zrozumieć, dlaczego nie udało się jej odciągnąć go od antysocjalistycznej awantury; od podziemnej roboty w Towarzystwie “Latających Uniwersytetów”, w ROPCIO, KORze i innych cholernych szulerniach.
 
Przecież tak dobrze zaczynał karierę w strukturach socjalistycznego Związku Studentów Polskich, tak pięknie piął się po szczeblach funkcyjnych aparatu partyjnego i byłby może został sekretarzem jakiejś wojewódzkiej organizacji PZPR, a może nawet, nie śmiała o tym marzyć, dostałby się do centralnego aparatu - gdyby nie zaczął się domagać wcielania w życie leninowskich zasad demokracji partyjnej.
   
 Marzyła żeby dostał posadę w dyplomacji i został ambasadorem jak wuj Jan, ale oskarżyli go o lewicowe odchylenie, że jest reformistą i syndykalistycznym trockistą; pomawiali, że się domaga dopuszczenia robotników do prawdziwej władzy, twierdząc mylnie, że tylko oni (robotnicy) mogą wyciągnąć gospodarkę z ekonomicznej zapaści, w jaką została wepchnięta przez inteligencką biurokrację (szydził, że kiedyś idiotę z inteligenckiej rodziny trzymali w zakładzie dla niedorozwiniętych umysłowo, a dzisiaj po rehabilitacji wysyłają na uniwersytety i robią profesorem)... aż go wreszcie wywalili na zbity łeb, jak Kuronia, ze wszystkich instancji.  
 
Sądziła, że to wszystko ją spotyka za karę, bo z powodu obozowej skazy nie potrafiła urodzić zdatnych, normalnych dzieci. Obserwując swych synów, musiała przyznać, że to nieudacznicy pozbawieni sprytu do zarabiania pieniędzy i robienia kariery. Wmawiała sobie, że to ona jest wszystkiemu winna i z matczynego współczucia pozwalała im się wyszumieć. Myślała, że po okresie burzliwej, zbuntowanej młodości, Drang und Sturm Periode, wyrosną na prawdziwych europejskich socjaldemokratów, jakich będzie potrzeba w nowoczesnej, kapitalistycznej Polsce, która nastanie po rozpadzie Związku Sowieckiego (przewidywali to niektórzy żydowscy towarzysze)...
 
Przecież partia zawsze potrzebowała liberałów, np. w okresie rządów Gierka i Jaruzelskiego - do udźwignięcia ciężaru koniecznych przemian... (przystosowania ustroju do dyktatury inteligenckiej biurokracji). 
 
Tak jest, Polska potrzebuje liberałów, bo każdy ustrój po wybuchu rewolucji i zaprowadzeniu dyktatury proletariatu, dojrzewa do demokracji parlamentarnej. Dzisiejszy zachodnioeuropejski liberalizm wyrasta bezpośrednio ze zburzenia Bastylii i z 14 lipca 1789 roku i setek gilotyn podrzynających burżuazyjne gardła.
 
Zaczynano od ostrej komuny, a skończono na rządach liberalnej oligarchii. To samo musi stać się również w Polsce, bo taka jest prawidłowość historyczna.
 
Pani Beata brała udział w umacnianiu władzy ludowej, bo przecież była to rewolucja godna wzorów Wielkiej Rewolucji Francuskiej i jako idealistka nie mogła nie brać w niej udziału po słusznej stronie. Lata i dziesięciolecia zbierało się na nią, ale z racji oporu klas posiadających, jakoś do niej dojść nie mogło – aż wybuchła.
 
Ale nie o to chodzi. Czasy się zmieniają i potrzeba ludzi zdolnych sprostać nowym wyzwaniom. Dlatego dawała swoim synom wolną rękę w wyborze opcji ideowych, zgodnych z duchem czasu. Mając nadzieję, że wyrosną na działaczy, których będzie potrzeba, by zreformować polski socjalizm po bolesnych wypaczeniach, jakie zadali mu twardogłowi reżymowcy z Kremla. Przecież Uljanowie i Piłsudscy w młodości, też byli terrorystami, których mieszczańska opinia wyzywała od bandytów! Takie były czasy, że nikt się nie mógł normalnie rozwinąć, jeśli w młodości nie strzelał do policji, nie podkładał bomb i nie rzucał koktajli Mołotowa. To była szkoła społecznej wrażliwości! Dlatego mniej było wariatów i zboczeńców niż dzisiaj!
 
34)   Do cholery, odkąd to dzisiejsi politycy tak sporządnieli? Czyżby zapomnieli, jak rzucali w ZOMO płytami wyrywanymi z chodników, rozbijali ławki i demolowali budki telefoniczne, rabowali sklepy... żeby zniszczyć komunę? Czyżby już zapomnieli, że wszystko w polityce zaczyna się od grupki terrorystów-bandytów, rabującej dla własnych korzyści, dopiero później propaganda robi z nich namaszczonych ojców narodu i mężów opatrzności? Ale z początku... to były rzezimieszki, z gaz-rurką w rękawie i kastetem w kieszeni, których lepiej nie spotkać w ciemnej ulicy!
 
Gdy Tomka wywalono za jego lewacki idealizm, bo zaczął pyszczyć, że komuna krzywdzi robotników kosztem rozbuchanej inteligenckiej biurokracji; gdy go powtórnie (nie pamięta ile razy) relegowali z uniwersytetu – było to w czasie Wydarzeń w Radomiu – rozczarowana (jak reszta inteligencji, że Gierek nie pozwala inteligencji już się tak ostentacyjnie nachapać) świadomie pozwoliła mu się związać się z KORowską opozycją (która rozpuszczała złośliwe plotki że Gierek jest w ciąży z Anną Bursztyn). Pozwoliła, bo przecież warszawska opozycja składała się z “naszych żydowskich”, a więc zarazem i “naszych partyjnych” działaczy. Przecież to była tylko kłótnia w rodzinie. Przecież Michnik, Szlajfer, Kuroń, czy Modzelewski, to dzieci komunistycznych działaczy – mówiła, przewidując, że kiedyś w razie zwycięstwa kapitalizmu, będą potrzebne czerwone przyczółki, złożone z potomków rodzin partyjnego establishmentu.
Prawdzic
O mnie Prawdzic

odwołuję te głupstwa. które poprzednio tu napisałem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości