Prawdzic Prawdzic
423
BLOG

Żydowska kochanka

Prawdzic Prawdzic Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Żyd...

Żydowska kochanka
 
Suplement 4 do odcinka 7
A wtedy, w latach siedemdziesiątych, czerwony establishment już się wywodził z “właściwej” burżuazyjnej, przedwojennej inteligencji. „Już”, „z właściwej”, bo usunięto z elity wszystkich inteligentów o chamskim pochodzeniu robotniczo-chłopskim, przywracając wysoki poziom i właściwy status sferze pracowników umysłowych. W strukturach inteligencji rządzącej, w profesurze, w adwokaturze, w sądownictwie itd. próżno było szukać dzieci robotników i chłopów. Jak za dobrych przedwojennych czasów, lekarzem zostawała, doktorska córka, adwokatem syn adwokata itd. itp.
   Owszem, zdarzały się przypadki, że żydowska ferajna palestrantów wybierała na dziekana izby adwokackiej “jakiegoś polaczka”, dla niepoznaki; zdarzało się, że uniwersytecka klika wypychała przed szereg jakiegoś chłopskiego syna, robiąc go dziekanem lub rektorem, po to by móc się ukryć za jego plecami i wołać: “Widzicie, nie macie racji mówiąc o zażydzeniu profesury”, ale były to przypadki zupełnie niepotrzebnej obiekcji, bo Polacy, szczególnie ci wykształceni na literaturze i nauce będącej bękarcim dzieckiem żydowskiego etosu, nie domyślali się niczego i nie widzieli nic poza tym, co wskazywał im żydowski palec ukryty za autorytetem polskich noblistów i szbeskogjskich mężów stanu!
   
    Pomimo, że antysemicka większość „wiedziała swoje”, Żydzi robili co chcieli, planując odbudowanie swej populacji w Polsce. Byłby naiwny, kto by myślał, że nie da się nazwać czarnego białym i jeszcze przy tym oszustwie oszukać niedowiarków! A tymczasem można. Widomym tego przykładem jest polska świadomość trzymana w więzieniu skamandryckiej poezji. Profesorzy literatury wbijają do głów żydowski sposób myślenia i patrzenia, żydowską skalę ocen dobrego smaku wziętą wprost od skamandryckich nauczycieli. Zresztą, gdzie Skamander a gdzie Hebron toczący swoje mętne wody, a mimo to Żydzi potrafią nawet historię starożytną przeinaczyć, zaprzęgając ją do uformowania kultury europejskiej na swoje kopyto i nikt im nie ma prawa zarzucić kulturowego oszustwa.     
 
35)  Zwycięstwo inteligenckiej “Solidarności” i przejęcie władzy z rąk bolszewickiego reżymu, nie stało się przypadkiem. Komunistyczna inteligencja złożyła władzę w ręce solidarnościowej inteligencji. Z tym, że to już jest inteligencja miejska, wykorzeniona z własności i lumpen-proletariacka, drżąca o swój los jutrzejszy, co się z nią stanie w najbliższej przyszłości, gdy nie posiadając robotnika z jego zakładem pracy, zostanie wyrzucona na bruk z dotychczasowego miejsca zarobkowania.
    Dzisiejsza władza solidarnościowego inteligenta jest również iluzoryczna i rozmyta przez kryzys wartości, w którym brak autorytetu powoduje zanik zdolności produkcyjnych całej sfery życia zbiorowego a wraz z tym zbędność decyzyjnych funkcji inteligenta. Po tym względem klasa inteligencka wykazała karygodną krótkowzroczność, podrzynając gałąź na której siedzi. 
 
Pani Beata ciągle powtarzała zaufanym towarzyszom z KC Partii (pochodzenia żydowsko-inteligenckiego), że tak, jak po wojnie synowie burżuazyjnych rodzin wstępowali masowo do PZPRu, zajmując eksponowane stanowiska, żeby ratować wpływy inteligenckiej klasy kierowniczej, przed zakusami robotniczego chamstwa, tak teraz trzeba delegować synów z komunistycznej elity do obozu “Solidarności”, żeby w razie proletariackiego przewrotu, zmiana władzy mogła się dokonać rękami działaczy przyjaznych mieszczaństwu i burżuazji. Bowiem dla inteligenta nie ma większego wroga jak robotnik, z którym, od zawsze, ma sprzeczne interesy.
- Dałby Bóg, żeby przewrót, dokonujący się rękami robotniczej hołoty posłużył naszym inteligenckim interesom!
Zresztą, ludzi z KOR-u nie można nazywać przeciwnikami Partii - mówiła - bo to nasi krewni i przyjaciele, którym przecież trzymaliśmy dzieci do chrztu; którym w końcu chodzi o to samo, co nam, czyli o pełnię władzy nad fabrycznym motłochem. Przecież my, dzisiejsza inteligencja, tak samo jak przedwojenna, wywodzimy się po trosze z żydostwa, a po trosze z ziemiaństwa, jesteśmy powiązaną z kapitałem zachodnim jedną burżuazyjną rodziną!
 
 Musimy się trzymać razem – mówiła do znajomych z KOR-u – My jesteśmy czerwoną inteligencją, wy, opozycjoniści (związani z obozem Kultury Paryskiej i sanacyjnych Londyńczyków) różową burżuazją; ale sumie to jedno i to samo – razem jesteśmy elitą, klasą polityczną, bez której żaden ustrój się nie obejdzie!
 
O ile Jonasza uważała za natchnionego, czystej wody artystę i wizjonera, który w zdrowym społeczeństwie - gdyby miało na tyle w sobie siły moralnej, że potrafiłoby przyjąć z godnością jego niepochlebne diagnozy - powinien być uznanym autorytetem moralnym - o tyle Tomasza uznawała za konformistę i tchórza, który nie jest zdolny przyjąć postawy pana i kata, unikając brania odpowiedzialności za krew ofiar. Widziała w nim przegranego nieudacznika, który w gadaninie o potrzebie nawrócenia i chrześcijańskiej ekspiacji, szuka usprawiedliwienia dla swego kompleksu niższości. Za jego pobożnym ględzeniem o konieczności bycia dobrym człowiekiem, ukrywał swój lęk przed używaniem rewolweru i nahajki, jakimi trzeba traktować ludzi, chcąc sprawować jakąkolwiek kierowniczą rolę.
 
 
Prawdzic
O mnie Prawdzic

odwołuję te głupstwa. które poprzednio tu napisałem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości