Żyd...
Odcinek 8 –chorobliwe s
Żydowska kochanka
Odcinek 8 - chorobliwe symptomy...
Na Dworcu Centralnym wysiadła wściekła z wagonu. Już wiedziała, że z powodu dwugodzinnego spóźnienia musi szukać noclegu w Warszawie, na miejscu. Zdała sobie sprawę, że choćby pojechała najszybszą taksówką na Dworzec Wschodni, to i tak nie zdąży na ten zakichany popołudniowy ekspres do Lublina. Postanowiła, że nie pojedzie późnym, nocnym pociągiem. Bała się bandytów i złodziei, których pełno grasowało nocą, w poszukiwaniu samotnych podróżnych w wagonach, przy zupełnej bierności zastraszonych konduktorów, którzy sterroryzowani siedzieli jak trusie w swych służbowych kanciapkach, nie śmiejąc wyściubić nosa na korytarz, podczas gdy rozwydrzone zbiry biły podróżnych i wyrzucały z pociągu, opierających się do oddania portfeli. Musi – pomyślała – sobie zrobić nocleg u kumpelki, u której często mieszkała, gdy nie miała się gdzie podziać. Trudno - musi zostać tu na noc i powiadomić Tomasza telefonicznie, że utknęła w tym podłym mieście.
Zapominając z emocji o zmęczeniu i bolącym krzyżu, ruszyła energicznie przed siebie, w zwiewnej sukience odsłaniającej jej zgrabne kolana, a obcasy jej pantofelków stukały (wbrew jej woli) wesoło o płyty chodnika. Aż się oglądali przystojni faceci, bo co tu dużo gadać, po długiej zimie, człowiek spogląda na ładne nogi dziewczęce, jak na cuda natury i znów jest pogodzony z absurdem istnienia; znów jest skłonny uwierzyć, że “świat jest stworzony dla niego” i cieszy się pijąc oczami te tęcze rozszczepionego światła, te ferie kolorów, które niczym chmury baniek mydlanych umykają jego zachwyconym zmysłom. Gapi się jak ciele na malowane wrota na srebrzyście lejące się wody, na błękity nieba... Jakby otwarto przed nim wszystkie skarby Sezamu. Jakby mu ofiarowano wszystkie klejnoty Królestwa Szeby.
A to przecież tylko skrzenie światła w odprysku szkiełka z rozbitej butelki, a to tylko złoty odblask piany w szklance piwa.
Jednakże to energiczne chodzenie na stukających, twardych obcasach, miało swoje złe strony, bowiem powodowało drgania jej kolan, miednicy i kręgosłupa, a co za tym idzie było drażniącym bodźcem dla sutek piersi, które się od rytmicznych wstrząsów twardniały, podnosząc się do góry, a łechtaczka prężyła się niebezpiecznie do stójki, udając penisa.
Bardzo się bała, żeby ten penis z niej nie wyszedł, gdy będzie spółkować z Tomaszem, albo nie daj boże, podczas weselnego przyjęcia, w tańcu z drużbami, albo przy stole. A potem, gdy będzie rodzić. Bo by się doktorom główka kutasa mogła pomylić z główką dziecka… i mogliby jej urwać tego kutasa. A to by bolało. Ach, jeszcze bardziej bolało, niż cały ból rodzenia. Strasznie się bała, żeby się nie zbuntowała ta przeklęta łechtaczka i nie urosła do wielości banana osiemnastu centymetrów. A przecież chciała być stuprocentową kobietą i uchodzić za uosobienie seksu. Chyba, że dzisiejsza stuprocentowa kobieta ma, lub będzie miała w niedalekiej przyszłości męskiego penisa, żeby nareszcie objąć dominację nad światem.
Z budki telefonicznej przy dworcu, na Placu Defilad, zadzwoniła do koleżanki, ale nie zastała jej w domu. Z emocji zaschło jej w gardle więc poszła poszukać jakiegoś baru, żeby się czegoś napić. Wyszła przejściem podziemnym na Aleje Jerozolimskie, szukając czegoś odpowiedniego i znalazła taki, dość elegancki, na Marszałkowskiej, naprzeciwko Hotelu Forum.
36) W środku czegoś, co z zewnątrz było oświetlone lampkami choinkowymi i nazywało się pubbem, czuć było piwem i spalonymi frytkami, więc usiadła koło otwartych drzwi, byle dalej o kuchni, co dało ten efekt, że kelner w białej marynarce, zmuszony wpierw obsługiwać stoliki bliżej baru, podszedł do niej dopiero po jakimś pół godziny. Zjadła udko kurczaka z bułką, popiła herbatą i wyszła zadzwonić do Krzysi, ale i tym razem nie zastała nikogo.
Jak ja mu powiem, że mam męskiego prącia – myślała zmartwiona – przecież dobrze wie, że jak w każdej podziemnej organizacji, tak i w naszej konspiracyjnej robocie, jednym ze sposobów sprawdzenia lojalności członkiń było korzystanie z ich uległości seksualnej i gotowości do płciowego współżycia z członkami tej małej społeczności. Tak jak dyrektor spółkuje z sekretarką, żeby ją przywiązać do siebie i być pewnym jej lojalności, jak dowódca partyzanckiego oddziału kopuluje swoje łączniczki i adiutantki, w celu wypróbowania ich wierności, tak w niepodległościowej konspiracji, związanej z walką o „Solidarność”, każda z ładniejszych studentek, jeśli chciała awansować, dostawać stypendia zagranicznych ośrodków do walki z komunizmem, musiała się zgodzić na koleżeńskie świadczenie seksualnych usług. To było świadectwo ich wierności statutowym ideałom i przydatności do rządzenia w przyszłej niepodległej Polsce. Iwona również musiała dawać takie „świadectwa”, ale robiła to niechętnie i tak sprytnie, że Tomasz tego nie widział. A jeśli widział to tylko raz, gdy był pijany.
Nie powinien mieć o to pretensji, bo to właśnie wtedy nabawiła się tego psychicznego urazu, że nosi w sobie jakieś obce ciało, w postaci penisa, którego chciała się pozbyć, ale nie mogła. To ją wpędziło prawie w chorobę psychiczną i musiała się leczyć. Dotąd ma koszmarne wrażenia, że zimny kutas Artura wypełnia ją od wewnątrz, ziębiąc obrzydliwie, że aż dostaje dreszczy, nie pozwalając na niczym się skupić, poza uczuciem abominacji.
Jeszcze było całkiem widno, więc nie martwiła się tak bardzo, że nie ma przyjaciółki w domu, bo mogła wyjść gdzieś do sklepu. Wobec tego postanowiła poczekać trochę, pogapić się, pospacerować wokół Pałacu Kultury. Obeszła go ze dwa razy, oglądając freski i rzeźby socrealizmu, a później zmęczona usiała na ławce, od strony wejścia do teatrów. Myślała, do kogo, ewentualnie, mogłaby dzwonić ze starych znajomych, żeby poprosić o nocleg. Co zrobi, jeśli nie zastanie Krzysi? Może pojechać do niej, do szpitala, jeśli ma nocną zmianę i poprosić o klucze? Kombinowała pospiesznie, ale nic nie przychodziło jej do głowy.
Świadomość penisa, jako skutku jej działalności w podziemnych strukturach konspiracji, wywoływała w niej poczucie krzywdy i buntu. To ja drukowałam i rozlepiałam ulotki: „Solidarność walczy!” To ja rzucałam w zomowców kamieniami, a teraz w nagrodę zwalniają mnie z roboty! Wyrzucili mnie na śmietnik! Nie dość, że zrobili z niej wała i wpędzili w nerwicę, to teraz ta nerwica materializuje w moim ciele tego brudnego fiuta, odwzorowując go w postaci fantomu z najitymniejszej tkanki kobiecej.
Wszystko w niej krzyczało: „Precz z żydowską kurwą - „Solidarnością”. Właściwie ten penis, to psychiczne poczucie że ma penisa, było fantomowym korelatem poczucia krzywdy, jakiego wskutek zadawania się z dysydentami doznała.
Pospacerowała jeszcze trochę, poczytała afisze teatralne i usiadła na ławce koło fontanny, obserwując ludzi wchodzących na wieczorny spektakl. Sama kiedyś chodziła do teatru na darmowe spektakle prób generalnych dla studentów, ale to było tak dawno, że już przestała się orientować, co modne. Zresztą, odstręczały ją od teatru, blaga repertuaru i przekonanie, że wśród artystów sceny nie ma nikogo godnego szacunku. “To paczka cwanych hochsztaplerów, nic więcej, usiłujących wcisnąć tandetę, pod płaszczykiem wielkiej sztuki” – mówiła. Patrzyła na wielbicieli Brechta, Dürrenmatta, Alby`ego... ubranych “wizytowo” w tureckie swetry i bazarowe sukienki, ale zmożona całodziennym zmęczeniem – niepostrzeżenie usnęła. Zaczęła nerwowo, niespokojnie drzemać i jednocześnie jak w malignie, oddawać się medytacjom o swej przeklętej przeszłości. Z ogarniającej ją zewsząd sennej ciemności zaczęły wychodzić dawno zapomniane mary, fantomy ludzi, którym była winna pieniądze, albo którzy zrobili jej jakieś świństwo... Bo jak tu ukryć sterczącego spod weselnej sukni kutasa, gdy wszyscy krzyczą „gorzko gorzko”?
I Znów niechciana pamięć przypominała jej, aż do bólu, wszystkie porażki i klęski związane z dziejami jej miłości do Tomasza, dziwiąc się, że jakoś nie może sobie przypomnieć okoliczności, w jakich się poznali. Chyba na jakimś rajdzie...bo wycieczki za parę groszy, włóczęgi po studenckich schroniskach były ich wspólną namiętnością, stanowiącą namiastkę wolności i wytchnienia, od ciągłego napięcia związanego z działalnością w konspirze.


Komentarze
Pokaż komentarze