Patrzyli przez firanki,bo patrzenie bez firanek lub co gorsza otwarcie okna mogło sprowokować strzał w te okna!
Na szczęście pędzeni na stację kolejową mogli zabrać podręczny bagaż i zapasy wody i jedzenia!
A i tak starsi lub małe dzieci lądowali w rowach gdy nie nadążali.lipiec był upalny!
Tym w rowie nikt nie miał prawa podać kubka z wodą,bo za to była kula,gdy konwój mijał wioskę nikogo nie było ani na polu ani w obejściu,ze strachu !
Zapytacie kto to robił,kogo się ludzie bali ,kto do nich strzelał,kto dobijał tych z rowów?
Antenaci naszych przyjaciół zza Odry!
Co teraz myją ręce jak lady Makbet!
Ci co próbowali przechować by pomóc zostali spaleni żywcem,34 osoby w Ciepielowie i Rekówce,małe dzieci,niemowlęta ,starcy.
Przechowywani zostali tylko zastrzeleni!



Komentarze
Pokaż komentarze (10)